Placówki medyczne odwiedzają nie tylko chorzy, coraz częściej także kontrolerzy Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ). Nieustające inspekcje są zmorą przede wszystkim przedsiębiorców. — Przeprowadzane są coraz częściej. Obecnie w grupie trzynastu szpitali mamy ich cztery — mówi Marcin Szulwiński, założyciel Grupy Nowy Szpital (GNS). Na zbyt duże zainteresowanie inspektorów skarży się też 100-łóżkowy szpital onkologiczny Europejskie Centrum Zdrowia Otwock (ECZO).
![SPORADYCZNE KONTROLE: NFZ, którego szefem jest Tadeusz Jędrzejczyk, nie kontroluje publicznych placówek medycznych zbyt często. Według NIK, szpitale raz na 5 lat, przychodnie raz na 24 lata. [FOT. PAP/RADEK PIETRUSZKA] SPORADYCZNE KONTROLE: NFZ, którego szefem jest Tadeusz Jędrzejczyk, nie kontroluje publicznych placówek medycznych zbyt często. Według NIK, szpitale raz na 5 lat, przychodnie raz na 24 lata. [FOT. PAP/RADEK PIETRUSZKA]](http://images.pb.pl/filtered/280ae77e-af9c-4920-aed9-fe68554c6719/0d7070ab-016f-50f0-8fff-39145cae12ed_w_830.jpg)
Zdaniem Anny Kieszkowskiej-Grudny, dyrektor zarządzającej ECZO, zarządzana przez nią prywatna placówka jest pod większym nadzorem płatnika niż np. konkurencyjny szpital publiczny. W 2013 r. lecznica miała cztery wizytacje, podczas gdy przeciętny szpital jest odwiedzany średnio raz na kilka lat. Różnice w podejściu widzi również założyciel GNS.
— Nigdy nie narzekaliśmy na brak kontroli. Można powiedzieć, że mamy je cały czas. Z zeszłorocznego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika natomiast, że publiczneszpitale są kontrolowane raz na kilka lat, a przychodnie raz na 24 lata. Placówki należące do przedsiębiorców nadrabiają średnie — uważa Marcin Szulwiński.
Reakcja bez akcji
Najwyższa Izba Kontroli zaleciła publicznemu płatnikowi zwiększenie liczby kontroli. Agnieszka Gołąbek, rzeczniczka NFZ, zastrzega jednak, że nie ma żadnego pospolitego ruszenia i nasilenia inspekcji. — Obecnie prowadzone kontrole to standardowa procedura — są albo planowe, albo doraźne. Choć oczywiście poszczególne oddziały płatnika mogą prowadzić w tym zakresie niezależną politykę — tłumaczy Agnieszka Gołąbek.
Marcin Szulwiński potwierdza, że źródeł kontroli jest bardzo dużo. Czasem są planowane, najczęściej jednak doraźne — wynikają np. z różnych skarg: zwolnionego pracownika, zawistnego konkurenta czy niezadowolonego pacjenta. Media również mają w tym swój udział — artykuł o śmierci dziecka przy porodzie w jednym ze szpitali zakończył się ogólnopolskimi kontrolami wszystkich oddziałów położniczych. Przedsiębiorcy zastrzegają jednak, że nie są przeciwnikami kontroli. Najważniejsze, aby były przeprowadzone z głową.
— Zdarza się, że trwają one na tyle długo, że utrudniają prowadzenie działalności operacyjnej. Pobyt inspektorów wymaga współpracy — odpowiadania na pytania czy przekazywania wymaganych dokumentów — tłumaczy Marcin Szulwiński.
Czarne chmury
Wchodzące w życie zmiany prawne mogą jeszcze pogorszyć sytuację. Nowelizacja ustawy o swobodzie prowadzenia działalności gospodarczej, która wejdzie w życie przy okazji noweli ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych z pieniędzy publicznych, zmieni zasady kontroli. Obecnie placówki medyczne będące przedsiębiorcami nie mogą być kontrolowane dłużej niż 48 dni.
Jedna placówka nie może mieć też kilku inspekcji jednocześnie. Po wejściu nowych zasad, których eksperci spodziewają się już w najbliższe wakacje, inspektorzy będą mogli kontrolować lecznicę tak długo, jak długo będą chcieli, i nie będą musieli być sami. Zdaniem Marka Wójcika, eksperta ds. ochrony zdrowia w Związku Powiatów Polskich, proponowane zmiany są nie do przyjęcia.
— Powinno się przecież robić wszystko, aby ułatwiać, a nie utrudniać prowadzenie działalności gospodarczej — mówi Marek Wójcik. Zdaniem przedstawicieli regulatora, proponowane zmiany ułatwią wykrywanie nieprawidłowości w placówkach medycznych.