Czytasz dzięki

Maszyna z gorącymi kanapkami do wzięcia

Vending w Polsce rośnie, ale wciąż dominują napoje i batony. Foodus chce sprzedać automat z grillowanym panini.

Po sprzedaży udziałów czołowego gracza rynku wypożyczalni sprzętu budowlanego, EWPA Majster, francuskiej grupie Kiloutou Tobiasz Atraszkiewicz zabrał się za kanapki. Właśnie szuka chętnych do stawiania w kraju i za granicą maszyn vendingowych zaprojektowanych przez jego firmę Foodus, serwujących gorące, grillowane panini.

BUDYNKI I JEDZENIE:
BUDYNKI I JEDZENIE:
Tobiasz Atraszkiewicz, po sprzedaży udziałów w wypożyczalni sprzętu budowlanego EWPA zainwestował w nieruchomości i... pomysł na maszynę vendingową. Nie chce jednak sam jej rozstawiać po dworcach i uczelniach.
WOJCIECH ROBAKOWSKI

— Trzy lata temu po dużej transakcji zainwestowałem w taki projekt na etapie koncepcyjnym. Dziś jest dopracowany i gotowy do rynkowego debiutu, a ja chcę skupić się na pozostałych inwestycjach — mówi Tobiasz Atraszkiewicz. Zaznacza, że inżynier, który stworzył maszynę, chętnie będzie dalej ją rozwijał. — Mamy też programistów i konstruktorów, znaleźliśmy również podmiot, który może ją produkować — dodaje Tobiasz Atraszkiewicz. Jak twierdzi, to innowacja, która może zrewolucjonizować rynek maszyn vendingowych.

— Widać na rynku np. automaty z frytkami, ale nasz produkt wyróżnia to, że jest przygotowany ze świeżej bułki. Maszyna nie wymaga natomiast tak skomplikowanej technologii, jak np. urządzenie do pizzy, które samo robi ciasto — dlatego nie jest taka droga. Wyróżnia ją też większy ekran, który może posłużyć do wyświetlania reklam, a więc dodatkowegozarobku — zachwala Tobiasz Atraszkiewicz. Spodziewa się, że potencjalni chętni będą zainteresowani stawianiem automatów z panini raczej za granicą. Widzi dla nich miejsce na dworcach, lotniskach i uczelniach.

— Przed opracowaniem ostatecznej wersji maszyny testowaliśmy ją w kilku punktach w Polsce. Jest dobrze przyjmowana, bo nie jest kolejnym automatem z kawą czy batonami, a posiłku nie podgrzewa w kuchence mikrofalowej — mówi Tobiasz Atraszkiewicz. Aleksander Wąsik, prezes Polskiego Stowarzyszenia Vendingu, podaje, że rynek rośnie z roku na rok o kilka procent, a obecnie jego szacunkowa wartość to 700-800 mln zł.

— Przybywa maszyn i zwiększają się wydatki w dotychczasowych. Pojawiają się też regularnie kolejne niszowe pomysły, jak sprzedaż szkieł kontaktowych. Zagospodarowują jednak nieznaczące części rynku. Królują wciąż kawa i inne gorące napoje oraz przekąski, w tym coraz częściej kanapki[na zimno — red.]. Gorące dania widać od pewnego czasu, ale nie udało im się zdobyć większych rynkowych udziałów. Nie jest to jednak zaskoczenie — za granicą maszyny z taką ofertą też nie zajęły dużo miejsca na rynku. Być może barierą jest postrzeganie przez klienta tak przygotowanych dań jako gorszych niż z baru, choć w rzeczywistości mogą być lepsze — komentuje Aleksander Wąsik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane