Matka partia nakazuje, prezydent wykonuje

opublikowano: 29-10-2018, 22:00

Wczorajszy komentarz, z tytułem przypomnianym poniżej, zakończyłem tezą, że „raczej retoryczne” jest pytanie, jak Andrzej Duda zachowa się podpisowo wobec ustawy o dodatkowym dniu wolnym od pracy w poniedziałek 12 listopada.

Zakładałem jednak, że decyzję ogłosi po otrzymaniu z Sejmu ukończonej ustawy, czyli najwcześniej w środę 7 listopada po południu. Podobnie widział to jeszcze w poniedziałek rano Błażej Spychalski, rzecznik głowy państwa. Nagle jednak nastąpił zwrot i rzecznik oznajmił, że prezydent już podjął decyzję o podpisaniu ustawy, gdy tylko wpłynie.

Andrzej
Duda nie wie, co ostatecznie znajdzie się w ustawie o 12 listopada – ale w
ciemno ją podpisze.
Zobacz więcej

Andrzej Duda nie wie, co ostatecznie znajdzie się w ustawie o 12 listopada – ale w ciemno ją podpisze. Fot. Adam Chelstowski

Sama decyzja na „tak” nie jest zatem żadnym zaskoczeniem. Jej sens polityczny określony został w powyższym tytule. Andrzej Duda uznał, że w 2018 r. już wyczerpał limit wetowania — zwróceniem do Sejmu nowelizacji kodeksu, która radykalnie zmieniała na korzyść PiS rozliczanie głosów w wyborach do Parlamentu Europejskiego — i teraz będzie wykonywał dyspozycje prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Nawet wobec ustaw przeforsowanych przez PiS z takim pogwałceniem zasad dobrej legislacji, jak ta o powszechnym nieróbstwie nazajutrz po jubileuszowym Narodowym Święcie Niepodległości.

Niewątpliwym zaskoczeniem jest natomiast ogłoszenie decyzji o podpisaniu przedterminowo, już 29 października. Od początku prezydenturyAndrzej Duda wielokrotnie bywał pytany o stosunek do różnych ustaw w fazie ich procedowania i zawsze odpowiadał identycznie — że odniesie się, gdy otrzyma ukończoną ustawę. Tym razem jednak złamał normy konstytucyjne i ogłosił złożenie podpisu… przed uchwaleniem ostatecznej wersji. Dopiero 7 listopada okaże się bowiem, czy PiS-owska większość w Sejmie zatwierdzi 12 listopada jako dzień wolny również dla handlu, co związkowcom sprezentował Senat. Niektóre gorące poselskie głowy PiS wyrażają opinie, że senatorowie tej samej partii niepotrzebnie się wtrącili. Ewentualne odrzucenie handlowej poprawki wywołałoby jednak potężny gniew sojuszniczej Solidarności.

Branża handlowa powinna więc 7 listopada monitorować głosowanie Sejmu. Dopiero po nim będzie wiedziała, jak organizować dostawy towarów i pracę — z uwzględnieniem zamknięciasklepów (oczywiście z ustawowymi wyjątkami) tylko w niedzielę 11 listopada czy również w poniedziałek. Wszystkie pozostałe branże, instytucje, szkoły etc. po deklaracji rzecznika prezydenta wiedzą już na pewno, że 12 listopada nie funkcjonują. Sądy wysyłają zawiadomienia o odwołaniu tysięcy rozpraw. Nie ukaże się także datowana 12 listopada prasa drukowana, w tym „PB”. Uzyskanie przez cały kraj potwierdzenia dotychczasowych przypuszczeń to jedyna korzyść z przedterminowej decyzji prezydenta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Polityka / Matka partia nakazuje, prezydent wykonuje