Prezydent pod terminową ścianą

opublikowano: 28-10-2018, 22:00

Bezmyślna, populistyczna, nie mająca jakiegokolwiek uzasadnienia historycznego ani moralnego, przeforsowana z zaskoczenia sejmową nocą przez PiS ustawa o jednorazowym dodaniu do Narodowego Święta Niepodległości (11 listopada to niedziela) narodowego leżenia do góry brzuchem w poniedziałek 12 listopada brnie dalej.

Senat w piątek wprowadził jednak istotną korektę — na żądanie Solidarności skreślił wyłączenie z nieróbstwa handlu, zatem zamknięcie sklepów (z ustawowymi wyjątkami) ma być aż dwudniowe, 11-12 listopada.

Branża handlowa w poniedziałek 12 listopada ma mieć wolne, tak jak w niedzielę 11 listopada.
Zobacz więcej

Branża handlowa w poniedziałek 12 listopada ma mieć wolne, tak jak w niedzielę 11 listopada. Anatol Chomicz

Senacka poprawka automatycznie wydłużyła ścieżkę legislacyjną nieszczęsnej ustawy. Cała Polska pozostaje obecnie w niepewności, bo o wolnym 12 listopada medialnie rzecz jasna wie, ale prawna kropka nad „i” może zostać postawiona dopiero… cztery dni przed pseudoświętem. Dwuwariantowo muszą się przygotowywać załamani populizmem PiS przedsiębiorcy, zwłaszcza ci najmniejsi, handel, transport etc. W szoku pozostaje sądownictwo, które na 12 listopada miało wyznaczone kilka tysięcy rozpraw, po głosowaniu Sejmu zaczęło się przymierzać do ich odwoływania, ale prawnie taka konieczność zaistnieje w sądach najwcześniej 8 listopada… Przy ogromnej skali bałaganu w funkcjonowania państwa problem „PB” to naprawdę pikuś, ale my także dotknięci jesteśmy niepewnością — bardziej wydawniczo-kolportażową niż redakcyjną — czy wydanie papierowe datowane 12 listopada, docierające głównie do firm i instytucji, ukaże się, czy nie będzie miało sensu.

Ciekawie zapowiada się sama końcówka ścieżki legislacyjnej, przedstawiona w powyższym tytule. Sejm zbiera się dopiero w środę 7 listopada o godz. 14. Poprawki Senatu zostaną przegłosowane w bloku otwierającym posiedzenie i oczywiście przyjęte. Zatem przed godz. 16 ostateczna wersja ustawy o dniu wolnym 12 listopada trafi z Kancelarii Sejmu do Kancelarii Prezydenta RP, to kilkadziesiąt metrów przez podwórko. W tym momencie zacznie bić konstytucyjny licznik. Głowa państwa na decyzję podpisową ma 21 dni, czyli w tym wypadku aż do 28 listopada. PiS wymusza jednak na Andrzeju Dudzie złożenie podpisu natychmiast, nie w 21 godzin, lecz najlepiej w 21 minut... Po ugięciu się przed takim dyktatem ustawa zostałaby jeszcze 7 listopada ogłoszona w Dzienniku Ustaw i „już” w czwartek 8 listopada od rana cała Polska wreszcie nie miałaby wątpliwości, na czym stoi 12 listopada.

Prezydent może łatwo wyjść spod tytułowej ściany i to bez rozterek w sprawie ewentualnego weta. Wystarczyłby prosty komunikat: „Uprzejmie informuję, że wobec ustawy o ustanowieniu 12 listopada dodatkowego święta wykorzystam na decyzję podpisową cały przysługujący mi konstytucyjnie okres 21 dni”. I byłoby po sprawie, absolutnie nieuzgodniona przez PiS z prezydentem ustawa stałaby się bezprzedmiotowa. Andrzej Duda stoi zatem na decyzyjnym rozdrożu. Postąpienie zgodnie z duchem zaproponowanego komunikatu byłoby sygnałem jego autoszacunku dla konstytucyjnego urzędu Prezydenta RP. Na drugim biegunie prezes Jarosław Kaczyński będzie wymagał bezwzględnego posłuszeństwa i podpisania partyjnej ustawy o 12 listopada od ręki. Pytanie raczej retoryczne — jak 7 listopada, czyli tuż przed Narodowym Świętem Niepodległości, postąpi Andrzej Duda?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Polityka / Prezydent pod terminową ścianą