Matras umiera powoli

Dawid Tokarz
opublikowano: 17-04-2018, 22:00

Sąd nie spieszy się z potwierdzeniem bankructwa dawnego wicelidera rynku książki. Boleśnie odczuwają to jego byli pracownicy.

Trzy miesiące temu napisaliśmy w „PB”, że próba sanacji Matrasa się nie udała, a jego wierzyciele będą musieli obejść się smakiem i pogodzić ze stratą ponad 100 mln zł. Okazuje się, że poszkodowani mogą zostać też byli pracownicy sieci księgarni — przez opieszałość Temidy.

Zobacz więcej

Fot. Marek Wiśniewski

Zobacz także

Duże firmy i 200 zł

Próba ratowania Matrasa poprzez otwarcie postępowaniasanacyjnego w kwietniu 2017 r. okazała się totalną klapą. Przychody Matrasa systematycznie spadały, a sieć nie płaciła nie tylko dostawcom książek i firmom wynajmującym jej lokale, ale też ZUS i PFRON. W rezultacie do długów przekraczających 100 mln zł doszły nowe, sięgające kilkunastu milionów złotych.

To dlatego już w sierpniu 2017 r. sanacja została umorzona. Do dziś jednak, mimo upływu prawie ośmiu miesięcy, decyzja się nie uprawomocniła, ponieważ kilku wierzycieli spółki złożyło zażalenia. Do Sądu Okręgowego w Warszawie trafiły one jednak dopiero ostatnio — na przełomiemarca i kwietnia 2018 r. Sąd pierwszej instancji potrzebował miesięcy, by m.in. rozpatrzyć wnioski o zwolnienie z kosztów sądowych, które złożyło dwóch wierzycieli: Firma Księgarska Olesiejuk i wydawnictwo Znak. Powinny być załatwione odmownie z automatu, bo zwolnić z kosztów można tylko wtedy, gdy wnioskodawca wykaże, że nie ma funduszy na ich uiszczenie. Trudno uznać, by tak duże firmy nie dysponowały… 200 zł.

Walka z czasem

Opieszałość Temidy ma katastrofalne skutki dla ponad 200 ostatnich pracowników Matrasa, którzy zostali zwolnieni grupowo z końcem stycznia

2018 r. Zarządca sądowy wypłacił im jedynie jedną czwartą pensji za luty i ani grosza z tytułu odpraw za marzec i kwiecień. Pieniądze, łącznie między 1,5 a 2 mln zł, mogliby uzyskać z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, ale do tego potrzebne jest stwierdzenie niewypłacalności pracodawcy w ciągu 12 miesięcy od ustania stosunku pracy. W przypadku Matrasa byłoby to ogłoszenie upadłości lub, co bardziej prawdopodobne, oddalenie wniosków o upadłość ze względu na brak majątku. Do tego jednak potrzeba prawomocnej decyzji o umorzeniu sanacji. Jeżeli sąd nie zakończy całej procedury do stycznia 2019 r., byli pracownicy sieci księgarni nie dostaną ani grosza.

Na wypłatę jakichkolwiek pieniędzy z kasy spółki nie mają co liczyć. Zarządcy sądowemu udało się, co prawda, wydzierżawić znaki towarowe Matrasa i jego księgarnię internetową matras.pl wydawnictwu Znak, ale z tego tytułu na konto spółki wpływa jedynie 15 tys. zł (kwota może się zwiększyć, gdy Znakowi uda się wygenerować większe zyski ze sprzedaży sklepu internetowego). Markę i księgarnię internetową w przyszłości będzie można sprzedać, ale jedynym beneficjentem tej transakcji będzie bank, który ma na tych aktywach zastaw rejestrowy. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Matras umiera powoli