Max Kolonko chce 100 tys. zł

PAP
25-07-2008, 11:06

Przeprosin i 100 tys. zł zadośćuczynienia żąda od wydawcy "Faktu" znany prezenter TV Mariusz Maks Kolonko za nazwanie go  "łajdakiem" i sugestię, że swój związek z Weroniką Rosati traktował instrumentalnie.

W piątek przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszył proces cywilny przeciw tabloidowi z powództwa b. korespondenta telewizyjnej "Panoramy" w USA. Sprawę odroczono do października, bo strony mówią o możliwości ugodowego załatwienia sporu.

Powodem procesu jest cykl artykułów "Faktu" z 2006 r., w których opisywano m.in. zakończenie związku Kolonko i Rosati. Gazeta pisała, że Kolonko "jej kosztem promował siebie"; że "wkupił się w łaski szanowanej rodziny" i że "jest bufonem". Konkluzja "Faktu" brzmiała: "Weroniko, mądrze postąpiłaś, mówiąc temu łajdakowi: Żegnaj".

Reprezentujący powoda mec. Michał Kołodziejczyk powiedział przed sądem, że nie wyklucza ugody i że prowadzono już "pewne rozmowy". Wolę ugodowego zakończenia sprawy wyraził też pełnomocnik wydawcy "Faktu" Tomasz Gałczyński.

Mec. Kołodziejczyk nie ujawnił szczegółów ewentualnej ugody, ale zapewnił, że powód nie może zrezygnować ani z przeprosin, ani z zadośćuczynienia.

- Podważono m.in. wiarygodność zawodową mojego klienta - dodał.

By pozwany nie przegrał procesu o ochronę dóbr osobistych, musi wykazać prawdziwość swych twierdzeń lub chociaż dowieść, że działał w interesie społecznym.

(PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Max Kolonko chce 100 tys. zł