Meble muszą się przemeblować

Katarzyna Sadowska
opublikowano: 28-07-2008, 06:47

Nadchodzą lata prawdy. Silny złoty mocno miesza w branży meblarskiej. Duzi gracze radzą sobie lepiej. Mniejsi cierpią.

Publikując kiepskie wyniki z II kwartału,  Grajewo naszkicowało czarny scenariusz. Według szacunków producenta płyt (danych z GUS jeszcze nie ma), branża meblarska ograniczyła w I półroczu produkcję o blisko 20 procent. Główny powód to spadek rentowności eksportu ze względu na mocnego złotego. Czy faktycznie jest aż tak źle?

— Jeśli chodzi o sytuację w eksporcie — nie jest zła, lecz wręcz bardzo zła — mówi Jacek Zdybel, wiceprezes Pagedu Meble — spółki zależnej giełdowego Pagedu.

Wyjaśnia, że jego firma broni się przed mocnym złotym, m.in. przekierowując sprzedaż na rynek krajowy.

— Na pewno kolejne lata będą bardzo trudne, bo polski rynek nie wchłonie produkcji całej branży — dodaje Jacek Zdybel.

Trudności odczuwa  Swarzędz. Spółka zapewnia co prawda, że notuje na razie wzrosty przychodów w porównaniu z tym samym okresem przed rokiem, ale przypomina, że to częściowo skutek niskiej ubiegłorocznej bazy.

— Spodziewaliśmy się bardziej wyraźnego wzrostu sprzedaży w kraju. W tych warunkach rynkowych trudniej jest nam restrukturyzować spółkę — mówi Łukasz Stelmaszyk, prezes Swarzędza.

Dodaje, że podobne odczucia mają konkurenci. Ograniczają eksport, a polski rynek ich nie rozpieszcza.

— Jeśli około 85 proc. wyprodukowanych w Polsce mebli trafia na eksport, to jakichś spadków produkcji należy się spodziewać przy takich kursach walutowych, ale trudno na razie szacować, jak dużych —tłumaczy Łukasz Stelmaszyk.

Sytuację tonuje nieco Maciej Formanowicz, prezes Ogólnopolskiej Izby Producentów Mebli i giełdowego  Forte.

— Spadek sprzedaży Grajewa nie ma prostego przełożenia na produkcję branży meblarskiej. Należy zauważyć, że wśród producentów komponentów wzrosła konkurencja i do tego trzeba się po prostu przyzwyczaić — mówi.

Zgadza się jednak, że w branży meblowej nie jest łatwo.

— Szczególnie w eksporcie. Przychody Forte realizowane w euro są nawet wyższe niż przed rokiem, ale oczywiście po przeliczeniu na złote wygląda to nieco gorzej — wyjaśnia Maciej Formanowicz.

Jego zdaniem, do sytuacji rynkowej trzeba się przygotować.

Więcej w poniedziałkowym "Pulsie Biznesu".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Sadowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu