MEDIA SZACUJĄ ZYSKI Z KAMPANII
Na wyborach prezydenckich najwięcej zarobią stacje telewizyjne i firmy reklamy zewnętrznej
Kampania wyborcza ruszyła. Na pretendentach do urzędu prezydenta zarobią głównie stacje telewizyjne i firmy reklamy zewnętrznej. Mniejszy udział w budżetach kandydatów będą miały gazety i stacje radiowe.
PKW zarejestrowała 21 komitetów wyborczych kandydatów na prezydenta. Każdy ze sztabów może wydać maksymalnie 12 mln zł.
Duża siła rażenia
Największą siłę oddziaływania ma telewizja. Jako pierwszy skorzystał z niej Andrzej Olechowski.
— Stawiamy na telewizję, ponieważ w naszym społeczeństwie pełni ona rolę opiniotwórczą. Nasz 30-sekundowy film ukazał się tylko raz, ale zwrócił uwagę dużej części telewidzów. Nie zamierzamy więc rezygnować z jego emisji — tłumaczy Robert Smoktunowicz, pełnomocnik Andrzeja Olechowskiego.
Pozostali kandydaci postanowili wykorzystać głównie przysługujący im darmowy czas antenowy w telewizji publicznej. Ile przypadnie każdemu z nich, będzie wiadomo po ostatecznym terminie ich rejestrowania.
— Od ilości darmowego czasu uzależniamy dalsze działania. Rozważamy zakup miejsca na antenie, które TVP i Polskie Radio po 23 września ma obowiązek udostępnić kandydatom po obniżonych cenach — tłumaczy Magdalena Pokora, szefowa agencji reklamowej T for 2, prowadzącej kampanię Lecha Wałęsy.
Z takiego samego założenia wychodzą sztaby wyborcze Janusza Korwina-Mikkego oraz Jarosława Kalinowskiego.
W ramach limitu
Jedynym kandydatem, który deklaruje wykorzystanie wyłącznie ustawowo przyznanego czasu, jest Aleksander Kwaśniewski.
— Nie będziemy emitować dodatkowych spotów. Skupimy się na utrwalaniu wizerunku kandydata zamiast kreować go na nowo — tłumaczy Dariusz Szymczycha, rzecznik obecnego prezydenta.
Nieznana jest natomiast taktyka Mariana Krzaklewskiego, którego rzecznik przekonuje, że cała kampania kandydata AWS objęta jest ścisłą tajemnicą. Dotychczas widoczne są jednak billboardy z jego wizerunkiem i hasłem wyborczym. Mówi się, że sztab Mariana Krzaklewskiego wykupił ich aż 4 tys. w całym kraju.
Billboardy w modzie
Sztaby wyborcze uznają reklamę zewnętrzną za najbardziej efektywną zaraz po telewizyjnej.
— W pierwszym etapie kampanii przypomnieliśmy opinii publicznej naszego kandydata właśnie za pośrednictwem bilboardów. Zamierzamy z nich korzystać również później. Na razie prowadzimy negocjacje z firmami reklamy zewnętrznej na temat ceny i rozmieszczenia billboardów — tłumaczy Magdalena Pokora.
O miejsce na najbardziej wyeksponowanych tablicach, przed wyborami jest coraz trudniej.
Firmy outdoorowe, które w sierpniu notują zwykle spadek obrotów, w roku wyborów mają szansę na ich zwielokrotnienie.
— Wszystko wskazuje na to, że politycy docenią siłę reklamy zewnętrznej — tłumaczy Lech Kaczoń z agencji Outdoor Promocja Plakatu.
Zarobią również agencje reklamowe i PR, z których usług korzysta większość sztabów. Na zlecenia mogą liczyć też domy mediowe, planujące kampanie prasowe.
Niedocenione w kampanii wydają się radio i prasa. W większości przypadków sztaby traktują te media jako tzw. utrwalacze, towarzyszące głównej strategii.
— Będziemy zamieszczać reklamy głównie w gazetach lokalnych, które są najbardziej opiniotwórcze i o wiele tańsze — tłumaczy Dariusz Kos ze sztabu wyborczego Janusza Korwina-Mikkego.
OKIEM EKSPERTA
Zarobią wszyscy
Jarosław Włodarczyk partner w agencji Public
Telewizja stanowi medium podstawowe wszelkich masowych działań promocyjnych. Dociera wszędzie, absorbuje zmysł wzroku i słuchu widza. Spełnia rolę opiniotwórczą. Nic dziwnego, że kandydaci na prezydenta walczą o każdą sekundę obecności na wizji. Reszta mediów ma za zadanie utrwalić to, co pokazała telewizja. Mimo ustawowych ograniczeń jej wykorzystania w kampanii i tak będzie jedną z głównych pozycji w budżetach sztabów wyborczych. Wydatki na inne media będą jednak nie mniejsze.