Przez 70 lat pewna niemiecka firma budowała sobie pozycję lidera na rynku sprzętu ortopedycznego i rehabilitacyjnego. W apogeum rozwoju miała 600 pracowników, 60 rynków eksportowych i przychodów na poziomie 150 mln EUR, by kilka lat później popaść w poważne tarapaty.
![Meyra-Ortopedia to marka rozpoznawana przez każdego sprzedawcę w Europie i nasza brama do szybkiego, globalnego rozwoju — uważa Michał Perner, wiceprezes Medortu, kontrolujący 17 proc. akcji spółki. [FOT. ARC]
Meyra-Ortopedia to marka rozpoznawana przez każdego sprzedawcę w Europie i nasza brama do szybkiego, globalnego rozwoju — uważa Michał Perner, wiceprezes Medortu, kontrolujący 17 proc. akcji spółki. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/80f03415-0a5f-4908-9c17-2b0b94343882/0dc1a5e2-3b75-530e-b6e1-392868579a09_w_830.jpg)
I na tę chwilę czekał łódzki Medort, prymus polskiej branży ortopedii i rehabilitacji. Polska spółka, od lat bezskutecznie szukająca okazji do wejścia na rynek niemiecki, nie wahała się długo. Według informacji „PB”, Medort wydał około 20 mln EUR na przejęcie biznesu Meyra-Ortopedia, jednej z największych firm na rynku europejskim.
— Taka okazja zdarza się pewnie raz w życiu. W ten sposób otworzyliśmy sobie hermetyczne rynki Niemiec, Francji oraz Rosji, na których Meyra jest istotnym graczem — tłumaczy Michał Perner, wiceprezes Medortu, kontrolujący około 17 proc. akcji spółki.
Reszta akcji łódzkiej spółki należy do funduszu Avallon, który inwestuje w nią od 2007 r.
Ścieżka czempiona
Skoro Medort porzucił myśli o wejściu na NewConnect, Avallon postanowił sam sfinansować jego ofensywę. Medort na niemieckiej ziemi ma rozwinąć się do rozmiarów polskiego czempiona.
— Przejęcie Meyry jest nie tylko olbrzymią szansą na zrobienie za jednym zamachem kilku kroków w przód, ale również wielkim wyzwaniem. To w końcu marka globalna i zupełnie inna skala biznesu — uważa Robert Więcławski, partner w Avallonie. Według planu na ten rok, sam Medort wraz ze swoimi spółkami zależnymi za granicą wypracuje około 100 mln zł przychodu i 9 mln zł EBITDA. Meyer-Ortopedia liczy na około 250 mln zł przychodów (60 mln EUR) i kilka milionów złotych EBITDA. Jednak to dopiero początek.
— W stanie upadłości syndyk ściął zatrudnienie w Meyrze o połowę, do 240 osób w Niemczech i 50 w spółkach zależnych za granicą. To już pozwoliło spółce wyjść na ścieżkę zysków. Medort przejął tylko zdrowe aktywa, np. zakład produkcyjny o powierzchni 20 tys. mkw. Teraz będziemy pracować nad tym, by niemiecka marka wróciła na ścieżkę przychodów, po jakiej kroczyła do 2010 r. czyli ponad 100 mln EUR rocznie — podkreśla Michał Perner.
Ambicje w milionach
Kłopoty Meyry-Ortopedii miały dwa podłoża — po pierwsze, w 2005 r. zmarł założyciel firmy i spółka obrosła tłuszczem. Po drugie, od kilku lat w Niemczech uszczelniany jest system dotacji oraz refundacji na sprzęt rehabilitacyjny. Medort wraz z Meyrą-Ortopedią wierzy jednak w swój ofensywny i menedżerski potencjał: w 2014 r. konglomerat ma przebić barierę 300 mln zł ze sprzedaży, w 2015 r. ma to być ponad 500 mln zł. Rentowność? Michał Perner przekonuje, że polskie 10 proc. marży EBITDA to europejskie niziny.
Celem grupy jest poziom 13-15 proc. Polscy menedżerowie, zaangażowani w transakcję, przyznają, że kwestia Meyry wyszła zupełnie niespodziewanie i zmienia strategię rozwoju Medortu na południe od Polski. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy Medort zaangażowany był bowiem w przejęcia w Ch Teraz te dwie transakcje — Będziemy uważn kolejnym możliwości nawet jeśli okazje do jawią, to i tak mamy gd balne ambicje — mówi z Avallonu.