Eksperci Centrum Adama Smitha i lekarze mają receptę jak uzdrowić służbę zdrowia. Radykalną. I nierealną.
Służbę zdrowia trzeba sprywatyzować, a składkę na ubezpieczenia zdrowotne zlikwidować — proponują eksperci Centrum im. A. Smitha i Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy.
Ich projektowi nie można odmówić śmiałości. Pytanie, na ile jest on realny.
Autorzy reformy chcą z opieki zdrowotnej zupełnie usunąć państwo, a rolę regulatora oddać w rękę wolnego rynku. Ich zdaniem służba zdrowia powinno być finansowana z abonamentu wykupywanego przez podatnika, albo, w jego imieniu, przez rząd w prywatnej ubezpieczalni. Państwo nie zajmowałoby się już organizowaniem opieki zdrowotnej, lecz tylko finansowaniem systemu.
Projekt wywraca do góry nogami funkcjonujący obecnie system. Zachowuje jednak jego zręby, czyli bezpłatny dostęp do ratownictwa medycznego oraz podstawowej opieki medycznej, finansowanych z abonamentu. Ponadstandardowe usługi pacjent ma opłacać albo z własnej kieszeni, albo z polisy wykupionej w firmie ubezpieczeniowej.
Dobrze rozwinięty rynek ubezpieczeń zdrowotnych to fundament nowego systemu. Drugim filarem miałyby być prywatna służba zdrowia. Autorzy programu proponują prywatyzację wszystkich szpitali i przychodni podczas publicznych aukcji, w których mogliby brać udział m.in. przedsiębiorcy, menedżerowie służby zdrowia, a także pracownicy tych placówek. Ci ostatni, jako spółka pracownicza mogliby liczyć na gwarancje kredytowe rządu.
Licytowany były tylko szpital jako przedsiębiorstwo, bez gruntów i zabudowań, które dopiero po upływie 10 lat właściciel mógłby odkupić, korzystając z prawa pierwokupu.