Były dopłaty paliwowe, nadszedł czas na kursowe. Wprowadziło je już sporo biur podróży, a kolejne o tym myślą.
— Musieliśmy czasowo podnieść ceny: o 290 zł od wycieczki rozpoczynającej się po 15 listopada. To i tak nie pokrywa całości, bo w przypadku niektórych ceny wzrosły aż o 800 zł — mówi Jarosław Mojzych, dyrektor ds. turystyki wyjazdowej w PBP Orbis.
— 24 października wysłaliśmy do naszych klientów pismo informujące ich o wprowadzeniu obowiązkowej dopłaty do zakupionych imprez turystycznych. Na rozpoczynające się w drugiej połowie listopada wycieczki na Tajlandię, Kubę, Bali i do Meksyku dopłaty wynoszą 350 zł. Kwota ta stanowi 5-6 proc. ceny wycieczki i jest dużo niższa niż wzrost kursów — podkreśla Jacek Dąbrowski, dyrektor ds. finansowych Triady.
Dopłaty wprowadził także Rainbow Tours. Obowiązują one tylko klientów, którzy obecnie kupują wycieczki. Ale są też inne sposoby na podwyżki. Exim Tours zmienił kurs, po którym przelicza cenę wycieczki, a TUI podaje ceny wycieczek w euro i przelicza je na złote według kursu euro z dnia dokonania rezerwacji. Zgodnie z artykułem 17 ustawy o usługach turystycznych z 29 sierpnia 1997 r. podwyżki cen na 21 dni przed wyjazdem są legalne, o ile przewiduje to umowa.
Touroperatorzy pocieszają, że dopłaty kursowe mogą zniknąć. — Zniesiemy dopłaty kursowe, gdy zmieni się trend. Nikt nie wierzy, że dolar powróci w okolice 2 zł, ale jeśli zobaczymy, że sytuacja się poprawia, zrobimy to — zapewnia Jarosław Mojzych.
Ci, którzy wprowadzili dopłaty, uważają, że to jedyne wyjście. Choć są i takie biura, które nie zmieniły cen...
Więcej w czwartkowym wydaniu "Pulsu Biznesu"
