Memento dla komisji śledczych

Adam Sofuł
opublikowano: 24-01-2008, 00:00

W Sejmie kolejna awantura o skład kolejnej komisji śledczej — Platforma Obywatelska nie godzi się na kandydaturę Antoniego Macierewicza, dla Prawa i Sprawiedliwości nie do przyjęcia są Jan Widacki z LiD i Seba-stian Karpiniuk (PO). Tego ostatniego nie chcą, bo — jak głosi uzasadnienie z trybuny sejmowej — mówił pod adresem posłów PiS „Nie lękajcie się”. A posłowie PiS gdy słyszą takie słowa, odczytują to jako „zawoalowaną pogróżkę”. Komisja śledcza w sprawie nacisków na służby jeszcze nie powstała, ale trwa wnikliwa i burzliwa dyskusja o składzie. Pewnie jeszcze potrwa.

Tego samego dnia prokurator krajowy upublicznił wtorkową decyzję sądu, który stwierdził, że nie było „grupy trzymającej władzę”, a minister skarbu ujawnił wysokość odszkodowania, jakiego chce Eureko — ponad 35 mld zł. W obu tych sprawach — zarówno korupcyjnej propozycji Lwa Rywina, jak i prywatyzacji największego polskiego ubezpieczyciela — intensywnie pracowały w poprzednich kadencjach komisje śledcze. Rezultatem wszystkich czterech dotychczasowych komisji (bo były też orlenowska i bankowa) śledczych był wyrok dla Lwa Rywina (i kres paru karier politycznych). Nikt inny odpowiedzialności karnej nie poniósł. Chyba że za pośredni skutek działania komisji ds. prywatyzacji PZU uznamy groźbę astronomicznego odszkodowania, jakiego żąda Eureko.

Efektowne filipiki parlamentarnych śledczych znakomicie sprzedają się tylko w telewizji. Na sali sądowej tracą siłę przebicia. Charakterystyczne, że nawet najefektywniejsza komisja — tzw. rywinowska — zakończyła się jednym wyrokiem skazującym dla swojego patrona. Pozostałe, mimo że padały poważne wnioski (np. o unieważnienie prywatyzacji PZU) i ciężkie oskarżenia, nie znalazły sądowego finału. Nie oznacza to bynajmniej, że komisje śledcze są niepotrzebne. Niejako przy okazji politycznych potyczek odsłaniają nieraz kawałek prawdy o politycznej rzeczywistości. Posłowie muszą być jednak zainteresowani odsłanianiem kulis życia publicznego, a nie jedynie polityczną młócką i medialną autopromocją. Gorące debaty o składzie osobowym komisji wskazują, że trudno na to liczyć. Nie oczekujmy więc wyroków. Ale słuchajmy uważnie. Zawsze czegoś nowego się dowiemy. Jak nie o badanej przez komisję sprawie, to o zasiadających w niej posłach.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane