MENEDŻER JEST NAJEMNIKIEM

Aneta Królak
opublikowano: 2000-04-07 00:00

MENEDŻER JEST NAJEMNIKIEM

Polska kadra zarządcza może konkurować na światowym rynku

Prawie od piętnastu lat kształtuje się na polskim rynku nowy zawód – menedżer. W ocenie przedstawicieli Stowarzyszenia Menedżerów w Polsce, krajowe szkoły wypuszczają na rynek utalentowanych absolwentów — materiał na przyszłą kadrę zarządzającą. Fachowcy, którzy zdobyli potrzebne doświadczenie, powoli zaczynają uczestniczyć w europejskiej, a nawet światowej wymianie menedżerów. Do niedawna zagraniczni inwestorzy przywozili do naszego kraju specjalistów ze sobą.

Poprzedni system, w którym funkcja dyrektora często była stanowiskiem związanym z karierą polityczną, dał szansę zdobycia doświadczenia z zakresu zarządzania specjalistom, przeważnie inżynierom, którzy nie mieli wykształcenia menedżerskiego. Jak przekonują Ryszard Bociong, prezes Stowarzyszenia Menedżerów w Polsce i Sergiusz Najar, wiceprezes tej organizacji, część z tych ludzi doskonale przystosowała się do nowych warunków ekonomicznych, nauczyła niezbędnych zasad i nadal z powodzeniem działa w wolnorynkowej gospodarce.

— Pierwsi inwestorzy pojawiający się na naszym rynku przywozili ze sobą menedżerów, wychodząc z założenia, że mogą tu nie znaleźć ludzi kompetentnych do działania w warunkach wolnej konkurencji. Po kilku latach pracy w Polsce, część z nich wyjechała, a ich stanowiska objęła rodzima kadra, która w tym czasie zdążyła już się wykształcić — twierdzi Ryszard Bociong, który jest również prezesem Commercial Union Ubezpieczenia Ogólne.

Kuźnia talentów

Niezwykle pomocne w tworzeniu nowej kadry zarządczej okazały się specjalistyczne szkoły. Większość uczelni niepublicznych związanych z tym kierunkiem, postawiła sobie za punkt honoru wykształcenie przyszłej kadry menedżerskiej. Po poprzednim systemie pozostali całkiem nieźli teoretycy, którzy w umiejętny sposób przenieśli doświadczenia rynku, głównie amerykańskiego, na nasz grunt.

— Nasz kraj jest kuźnią talentów. Przy obecnej liczbie przedsiębiorstw i oferowanych przez nie stanowisk mamy wystarczająco dużo ludzi, którzy nauczyli się tego zawodu — inżynierów, ekonomistów, prawników czy lekarzy. Przez kilka lat zdążyli oni nabrać odpowiedniego doświadczenia i kompetencji. Informacje teoretyczne, które przekazują szkoły, są bez wątpienia niesłychanie pomocne. Nie jest to jednak jedyna rzecz przygotowująca menedżera do zawodu. Konieczna jest mieszanka praktycznego doświadczenia zawodowego i teorii — przekonuje Sergiusz Najar, dyrektor regionu warszawskiego Banku Handlowego w Warszawie.

Prawa rynku kształtowane są przez relacje podaży i popytu. Na rynku są setki młodych, wykształconych menedżerów albo po studiach magisterskich, albo licencjackich, albo po MBA, gotowych podjąć pracę. Nadal też powstają nowe przedsiębiorstwa. Ich właściciele muszą zdecydować, czy jest dla nich większym ryzykiem zatrudnienie młodego, bez doświadczenia, ale kompetentnego fachowca czy też zaoferowanie pracy doświadczonemu czterdziesto- pięćdziesięciolatkowi, który będzie obciążony, nie zawsze przecież najlepszymi przyzwyczajeniami. Jest to ryzyko, które akcjonariusze coraz lepiej rozumieją i dlatego nie zawsze następuje wymiana starych na młodych. Muszą też brać pod uwagę, że nie ma żadnych dowodów na to, że takie posunięcie przyniesie wymierną korzyść i będzie efektywne.

Status społeczny

Nie zostały przeprowadzone dotychczas żadne badania, na podstawie których można byłoby stwierdzić, jaki jest w chwili obecnej status menedżera w społeczeństwie.

— Jest to zawód, który wymaga wysokich kwalifikacji, konkretnego przygotowania teoretycznego i praktycznego. W związku z tym powinien być odpowiednio opłacany. Trudno wymagać od menedżera, żeby dobrze pracował, jeżeli nie jest odpowiednio wynagradzany. Nie chciałbym wdawać się w dyskusję, czy ma to być dziesięć czy pięćdziesiąt tysięcy złotych. Istotne jest, aby to wynagrodzenie nie było oderwane od wyników przedsiębiorstwa — przekonuje Ryszard Bociong.

Na status menedżera bezpośrednio wpływają wyniki jego pracy.

— W czasie prywatyzacji rozpoczął się proces dekoncentracji pozycji właścicielskiej. Poza tym przyjeżdżają do naszego kraju zagraniczni menedżerowie, którzy mają do wykonania konkretne zadanie. Powracają także Polacy, którzy poza granicami kraju zdobywali doświadczenia zawodowe. Zmienił się też sposób mierzenia wartości spółki. Do tej pory był to jedynie problem księgowy. W chwili obecnej dzięki giełdzie, udziałom w rynku, konkurencji można realnie określić, czy menedżer wniósł jakąś wartość dodaną do zarządzanej przez siebie spółki, czy też zmarnował to, co dostał w swoje ręce — mówi Sergiusz Najar.

Młodzi się uczą

Na rynku pojawiło się już nowe pokolenie wykształconych menedżerów, którzy obejmują pierwsze funkcje. Muszą oni zapoznać się z zasadami postępowania z pracownikami, klientami, akcjonariatem, bo tego nie można nauczyć się na studiach. Potrzebują kilku lat doświadczenia.

— Świeżo upieczony absolwent, chętny do kierowania przedsiębiorstwem, właściwie nie do końca zna ludzi i procesy. Drugą kwestią pozostaje sprawa specjalizacji. W naszym kraju nadal mamy dobrych menedżerów przemysłowych, finansowych czy handlowych. Ich przemieszczanie się praktycznie nie następuje, chyba że w ramach jednej branży. Powinno być całkiem naturalne, że dyrektor firmy samochodowej z czasem staje się dyrektorem w przedsiębiorstwie handlowym czy zostaje szefem innej firmy. Jest szansa, że swoboda takiego przepływu będzie następowała wraz z koncentracją pewnych firm, powstawaniem grup wielobranżowych. Będzie nimi łatwiej kierować. Podobnie będzie funkcjonowała w takich grupach informacja zarządcza czy księgowość, podobne będą mechanizmy czy kontrakty menedżerskie. Z takiego punktu widzenia kierowanie stanie się prostsze, ale nie łatwiejsze – mówi Sergiusz Najar.

— Przenoszenie się menedżera z firmy do firmy nie ułatwia, jak się powszechnie uważa, kierowania. Różnymi przedsiębiorstwami nie można bowiem zarządzać identycznie. Pozycja menedżera kształtuje się ewolucyjnie, mamy za sobą dopiero jeden z etapów tego rozwoju. Nie wykształci się ona w ciągu jednego dnia i nie może być oceniana bez ścisłego związku z wynikami firmy. Jeśli ludzie zatrudnieni w jakimś przedsiębiorstwie widzą jego pozytywne wyniki, które przekładają się na przyzwoite warunki płacowe, perspektywy rozwoju i zdają sobie sprawę z tego, że związane jest to z pracą jednej konkretnej osoby czy grupy, to z pewnością ich pozycja wzrośnie. Na to jednak potrzeba czasu — dodaje Ryszard Bociong.

Inwestycja w naukę

Kadra kształtuje się nie tylko w trakcie zdobywania wykształcenia, przede wszystkim jednak w praktyce. Inwestorzy zachodni, którzy zatrudniają w naszym kraju pracowników, ogromne pieniądze wykładają na stałe, systematyczne podnoszenie ich kwalifikacji. Po dziesięciu latach od rozpoczęcia reform w naszym kraju znacznie łatwiej jest znaleźć pracownika z kilkuletnim doświadczeniem i znajomością języków obcych, niż miało to miejsce jeszcze kilka lat temu.

— Pojawia się nowe zjawisko. Osoby, które zostały ukształtowane w Polsce i zdobyły doświadczenie, są przenoszone do innych krajów i to wysoko rozwiniętych, żeby tam realizować plany rozwoju. Nie jest to jeszcze masowy ruch, ale zjawisko to zaczyna być coraz bardziej widoczne. Poza tym coraz częściej mówi się o globalizacji. W praktyce oznacza to, że firmy obecne w różnych krajach na świecie starają się przenosić swoją kadrę menedżerską z państwa do państwa, by mogła ona i uczyć się, i przenosić doświadczenia z jednego kraju do drugiego — zauważa prezes Stowarzyszenia Menedżerów w Polsce.

— Pomału zaczynamy wchodzić w tak zwany krwiobieg menedżerski. Z tego punktu widzenia jesteśmy już w Unii Europejskiej. Pod względem zdolności technologicznych, kompetencji językowych nie widać jakiś specjalnych barier — przekonuje Sergiusz Najar.

Do Polski będzie przyjeżdżać coraz więcej menedżerów, podobnie jak nasi specjaliści będą wyjeżdżać do Francji czy Wielkiej Brytanii.

Notowała Aneta Królak

Z PERSPEKTYWAMI: Polska stała się krajem, do którego chcą przyjeżdżać menedżerowie z praktyką zdobytą na najbardziej rozwiniętych rynkach świata. W dobie globalizacji jest to pozytywne zjawisko, umożliwiające wymianę doświadczeń i wykorzystanie nowych idei — przekonuje Ryszard Bociong, prezes Stowarzyszenia Menedżerów w Polsce i szef Commercial Union Ubezpieczenia Ogólne. fot. Borys Skrzyński

KONKURENCYJNI: Sergiusz Najar, wiceprezes Stowarzyszenia Menedżerów w Polsce i dyrektor regionu warszawskiego w Banku Handlowym w Warszawie uważa, że rodzimi menedżerowie z powodzeniem mogą pracować w dużych firmach poza granicami kraju. fot. Borys Skrzyński