Mentor potrzebny od zaraz

opublikowano: 04-04-2016, 22:00

Siedmiu na 10 pracowników chce odejść z firmy, bo ich kompetencje przywódcze nie są w pełni rozwijane.

Co drugi młody pracownik (urodzony po 1982 r.), ankietowany przez Deloitte, chciałby zostać liderem przedsiębiorstwa, w którym pracuje. A niemal trzy czwarte (71 proc.) deklaruje, że w dwa lata zmieni firmę, bo ta nie chce rozwijać ich umiejętności menedżerskich. Mają nadzieję, że zostaną objęci mentoringiem — prawie 90 proc. określa takie wsparcie jako ważne lub bardzo ważne. Między oczekiwaniamia rzeczywistością zionie jednak przepaść — według badania Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, w ponad 80 proc. spółek brakuje wiedzy z dziedziny mentoringu, a wedle raportu Deloitte, nie przejawia się on w ustawicznym doradztwie, ale ma formę krótkich programów szkoleniowych. Według Kamila Pieczątkiewicza, menedżera w Fujitsu Technology Solutions, o efektywności mentoringu decydują regularność i zaangażowanie. Doświadczył tego na własnej skórze. Gdy pięć lat temu rozpoczął pracę w tym koncernie, dostrzeżono w nim zadatki na szefa i chęć rozwoju. Trafił pod skrzydła dyrektora Piotra Jankowskiego, który zaoferował mu comiesięczne sesje coachingowe. — Zacząłem od rozpisania swoich potrzeb. Piotr wskazywał mi ścieżkę kariery i dokładne kroki wiodące do obranego celu. Po każdym spotkaniu otrzymywałem komunikat zwrotny, co robię dobrze, a co powinienem poprawić. Jego pomoc polegała również na obserwacji mojej codziennej pracy. Dzięki radom w cztery lata awansowałem o dwa stanowiska i dzisiaj kieruję zespołem ludzi — opowiada Kamil Pieczątkiewicz. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu