Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar podliczył, że od stycznia do końca września 2020 r. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) średnio co dwa dni ogłaszał akcję przywoławczą, czyli wezwanie do serwisu na naprawę wady fabrycznej auta na koszt producenta. W sumie było ich 133 — o 12 mniej niż przed rokiem. W tym roku weryfikacji muszą poddać się modele 25 marek. Najwięcej akcji (19) dotyczyło samochodów Mercedesa (19 akcji), a następne były, ex aequo, Toyota i Ford (po 12). Pod względem liczby wezwanych aut zdecydowanie przoduje Volvo.
Marka wezwała w tym roku do serwisów blisko 61,3 tys., czyli niemal jedną trzecią wszystkich aut wezwanych w tym roku do serwisu. Szwedzkiej marki dotyczyła też rekordowa pod względem skali akcja przywoławcza, która objęła ponad 38,8 tys. pojazdów — aż 10 modeli (S80, S80L, V70, XC70, S60, S60CC, S60L, V60, XC60, S60CC). W lipcu 2020 r. Volvo poinformowało, że w tych modelach, wyprodukowanych w latach 2007-20, wytrzymałość linki mocującej przedni pas bezpieczeństwa może się z czasem zmniejszać, co może prowadzić do niewystarczającego podtrzymania przedniego pasa w razie wypadku. W ramach akcji mocowanie pasa bezpieczeństwa podlega wymianie. Najmniejsze jednorazowe akcje, obejmujące po pięć samochodów, ogłosiły dwie marki — Opel i Ford.
W przypadku Opla w grę wchodziło sprawdzenie połączenia śrubowego haka holowniczego w Grandlandzie X. Ford z kolei wezwał pięciu właścicieli nowej Pumy do sprawdzenia złączy akumulatora hybrydowego. Według prawa przedsiębiorca, który uzyskał informację, że produkt wprowadzony przez niego na rynek nie jest bezpieczny, powinien niezwłocznie powiadomić o tym prezesa UOKiK. Niewykonanie tego obowiązku zagrożone jest karą pieniężną w wysokości do 100 tys. zł. Przedsiębiorca zobowiązany jest również powiadomić właścicieli samochodów objętych akcją o konieczności zgłoszenia się do autoryzowanych serwisów w celu przeprowadzenia naprawy.


