Mercedes zwalcza warecką stację
Koncern nie chce udzielić koncesji lokalnej placówce serwisowej
MOŻNA SAMEMU: Jeszcze dwa lata temu intensywnie zabiegałem o autoryzację i współpracę. Dziś chcę, żeby tylko dali mi spokój. Prima jest autoryzowanym przedstawicielem firm Vabco, Webasto, Voit Vogel, BPW. Niebawem będzie ich więcej — zapowiada Włodzimierz Przybylski, szef Primy.
Firma Prima z Warki od 1997 r. prowadzi stację obsługi samochodów ciężarowych z serwisem pogwarancyjnym, m.in. dla marek Mercedes i MAN. Choć nie posługuje się logo Mercedesa, a klientów uprzedza, że nie posiada autoryzacji, Biuro Ochrony Znaku Mercedes-Benz w Polsce ponawia żądania zaprzestania używania znaków towarowych Mercedes-Benz AG.
Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Prima funkcjonuje w Warce już od blisko dziesięciu lat. Głównym przedmiotem jego działalności jest eksport polskich warzyw i owoców. Od kilku lat rozwija oddziały spedycji, napraw samochodów ciężarowych, głównie Mercedesa i MAN-a, dystrybucji części zamiennych, podzespołów oraz olejów, smarów i płynów firm Mobil i Shell. W jednym miejscu oferuje klientom usługi nowoczesnej stacji diagnostycznej, posterunek urzędu celnego, placówkę bankową, serwis samochodowy. Nosi się z zamiarem otwarcia stacji paliw, a w efekcie utworzenia w Warce centrum samochodowego. Jedynym cieniem w tak pomyślnym rozwoju firmy jest toczący się do dziś spór o używanie znaku towarowego Mercedesa.
Zaklęte rewiry
Żeby móc uzyskać koncesję na naprawy samochodów ciężarowych Mercedesa, trzeba mieć firmowe linie technologiczne. By je zdobyć, trzebaÉ mieć koncesję. Włodzimierz Przybylski, właściciel firmy Prima, podjął próbę jej uzyskania jeszcze za czasów Sobiesława Zasady. Bez skutku. Próbował rozmawiać bezpośrednio z firmą matką w Stuttgarcie na temat przeszkolenia pracowników. Odesłano go do polskiego przedstawicielstwa.
Od pierwszego stycznia 1997 r. Prima prowadzi naprawy pogwarancyjne samochodów ciężarowych. Naprawia się tu wprawdzie różne marki, zakład jest jednak nastawiony głównie na Mercedesa i MAN-a.
— Wybór był prosty. Takie samochody ma nasz oddział transportu, a poza tym zrobiliśmy rozeznanie rynku — na to jest zapotrzebowanie. Klientów uprzedzamy, że jesteśmy stacją nieautoryzowaną — opowiada Włodzimierz Przybylski.
Eskalacja żądań
Na początku działalności w Primie używano terminu Serwis Mercedesa. Biuro Ochrony Znaku Mercedes-Benz AG w Polsce zażądało zaprzestania używania znaków towarowych Mercedes-Benz AG.
— Prima zareagowała na to natychmiast. Zarówno w reklamie, jak i na tablicy informacyjnej nazwy Mercedes i MAN pozostały jedynie jako informacja o zakresie usług. To nie jest wykroczenie przeciwko przepisom. W podobnym znaczeniu funkcjonują obok nazw innych marek, np. w ogłoszeniach prasowych — podkreśla Jarosław Wołos, prawnik reprezentujący Primę.
To nie zadowoliło przedstawicieli wymienionego biura. Pojawiły się kolejne pisma o identycznej treści — ostatnie ze stycznia 2000 r.
— To wygląda jak walka mrówki ze słoniem. Koncern stara się utrzymać monopol na części i usługi. My możemy konkurować wyłącznie ceną części i świadczonych usług — podkreśla Włodzimierz Przybylski.
Z sukcesem
Oryginalne części sprowadzane są bezpośrednio od ich producentów, za poziom wykonania firma odpowiada sama. Reklamacje zdarzają się rzadko. Włodzimierz Przybylski nie używa zastrzeżonego logo Mercedesa ani charakterystycznej błękitnej barwy. Choć w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od Warszawy bez trudu można znaleźć wiele tablic agresywnie reklamujących podobne usługi ze znacznie mniejszym poszanowaniem dla własności znaku firmowego, nikomu to nie przeszkadza.
— Proponujemy konkurencyjne ceny. Jesteśmy w stanie skalkulować je na tym poziomie, choćby dlatego, że mamy niższe koszty administracji. Poza tym u nas 12 pracowników obsługuje pięć- -sześć ciężarówek dziennie, a np. w MAN-ie 15 osób kręci się przy jednej — opowiada prezes Primy.