Regularna wypłata dla akcjonariuszy ma się stać znakiem rozpoznawczym Mercoru, gdańskiego producenta systemów oddymiania i wentylacji.

— Jesteśmy niedowartościowani o 40 proc. Kontaktuję się z niektórymi inwestorami. W ich gronie jest m.in. moja żona, która uważa, że dywidenda to dobry pomysł — mówi Krzysztof Krempeć, prezes Mercoru.
Taka wypłata ucieszy szersze grono osób. Ponad jedna czwarta akcji spółki znajduje się w rękach czterech OFE.
— Myślimy o takiej dywidendzie, która zachęca do inwestycji w akcje. Myślę, że zarząd będzie proponował stopę dywidendy na poziomie 5-6 proc. — dodaje Grzegorz Lisewski, wiceprezes Mercoru.
Do tej pory spółka nie dzieliła się regularnie zyskiem. Ale akurat w stosunku do tegorocznej wypłaty zapowiadane dywidendy będą groszowe. W lipcu 2014 r. akcjonariusze zainkasowali 145 mln zł. W dniu ujawnienia projektów uchwał na WZA stopa dywidendy wyniosła więc 50 proc. Ta wypłata była jednak konsekwencją rozdysponowania pieniędzy ze sprzedaży pionu oddzieleń przeciwpożarowych szwedzkiej Assa Abloy w grudniu 2013 r. Transakcja pozwoliłaspółce spłacić także 53 mln zadłużenia. Kładzie się jednak cieniem na wynikach zakończonego 30 września 2014 r. pierwszego półrocza finansowego. Zysk netto wyniósł 9 mln zł, ale byłby o 2,7 mln zł wyższy, gdyby nie zaszłości związane ze sprzedaną działalnością.
— Najważniejszy koszt zaniechanej działalności to 200 umów zawartych przed transakcją z Assa Abloy, których zobowiązania gwarancyjne zostały po naszej stronie. To generuje koszty do pięciu lat, ale w praktyce najwięcej zgłoszeń gwarancyjnych jest w pierwszym roku. Później ich liczba maleje — tłumaczy Grzegorz Lisewski.
W pierwszym półroczu 2014/2015 spółka miała 104,4 mln zł przychodów. W całym roku finansowym wyniosą więc około 200 mln zł. Spółka zakłada odbudowę skali działalności sprzed transakcji z Assa Abloy. Daje sobie na to cztery lata. Oznaczałoby to wzrost sprzedaży do 400 mln zł. By ten plan się powiódł, w ciągu 2-3 lat Mercor chce zainwestować w opracowanie nowych produktów 25 mln zł.