Metoda DCF jest obarczona ryzykiem

Jarosław Kostrzewa
opublikowano: 24-06-2002, 00:00

Metoda zdyskontowanych przepływów pieniężnych (DCF) jest często stosowana w analizie inwestycyjnej. Opiera się ona na badaniu zarówno historycznych, jak i przyszłych wyników finansowych oraz stopie dyskontowej, która jest niezbędna do obliczenia wartości bieżącej prognozowanych wyników. Metoda wykorzystuje gołe liczby i ekstrapolację dotychczasowych wyników. Wydaje się, że metoda ta jest niewystarczająca, by podjąć właściwą decyzję inwestycyjną, ponieważ brakuje elementów oceny spółki, które pozwolą wyrobić sobie opinię na temat zarządu, załogi, relacji z klientami i innych nie mierzalnych aspektów działalności gospodarczej.

Podstawową wadą tej metody jest to, że końcowy efekt, czyli oszacowana wartość jednej akcji, jest bardzo wrażliwy na tzw. dane wejściowe. Okazało się, i z tego doskonale zdają sobie sprawę analitycy, że niewielkie zmiany w założeniach wstępnych powodują ogromne odchylenia wyniku końcowego, dochodzące nawet do 50 proc., a w niektórych przypadkach do 100 proc. od pierwotnego obliczenia. Dzieje się tak, gdyż często analitycy prognozując wartości sprzedaży i kosztów na, przykładowo, kolejne dziesięć lat zakładają określone tempo wzrostu, które zazwyczaj nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Zastosowanie tej czy innej stopy dyskontowej może całkowicie zmienić końcowy rezultat. Dobrym przykładem będzie wyliczenie za pomocą DCF wartości akcji spółki Interia.pl przez jedno z biur maklerskich przed rozpoczęciem emisji na rynku pierwotnym. Analitycy wyliczyli wartość akcji na 33 zł. Ciekawe były prognozy sprzedaży i zysków. Biuro oszacowało, że w 2004 r. Interia.pl osiągnie sprzedaż na poziomie 79 mln zł i wypracuje zysk netto wysokości 31,9 mln zł. W 2010 r. wielkości te wyniosą: 326,3 mln zł sprzedaż i 213,9 mln zł zysk. Życie brutalnie weryfikuje te prognozy.

Od dokonywania wycen ważniejsza wydaje się odpowiedź na pytanie, czy za kilka lat spółka będzie jeszcze w ogóle istnieć, czy biznes, w którym działa, ma szansę rozwoju, czy zarząd jest kompetentny, a marże zysku znajdują się na bezpiecznym poziomie. Zadawanie takich pytań jest istotne, gdyż pozwala obiektywnie spojrzeć na spółkę. Dokonywanie obliczeń za pomocą DCF obarczone jest natomiast dużą dawką subiektywizmu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Kostrzewa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Metoda DCF jest obarczona ryzykiem