Dziś Senat opowie się „za” lub „przeciw” 50-proc. PIT. Czwarta stawka uderzy w budżet — alarmuje Mirosław Gronicki, minister finansów.
Wczoraj w Senacie odbyła się zażarta dyskusja nad 50-proc. stawką podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT). Przeciwko niej twardo wystąpił Mirosław Gronicki, minister finansów.
— Rząd jest temu przeciwny. Nie chcę bronić najbogatszych, ale jest duża szansa, że wielu najlepiej zarabiających łatwo uniknie wyższego podatku, a wtedy do budżetu może nie wpłynąć ani jeden złoty z 50-proc. PIT. Mało tego, budżet musiałby nawet do tego interesu dopłacać — przekonywał senatorów minister Gronicki.
Czy przekonał? Okaże się dziś podczas głosowania.
Liczby nie kłamią
Jak zapowiedzieliśmy wczoraj, poprawkę skreślającą 50-proc. stawkę PIT dla zarabiających powyżej 50 tys. zł miesięcznie złożyła Genowefa Ferenc, senator SLD.
— 50-proc. PIT może przynieść skutki odwrotne do zamierzonych. Budżet na tym nie zarobi, a najbiedniejsi też nic z tego mieć nie będą — mówiła senator Ferenc.
Na potwierdzenie jej słów Jarosław Neneman, wiceminister finansów, przedstawił najnowsze wyliczenia dotyczące finansowych skutków wprowadzenia czwartej stawki.
— Według danych za 2003 r., nowa stawka objęłaby około 4 tys. osób. Jeżeli pozostaliby na etatach, budżet zarobiłby około 240 mln złotych rocznie. Ale to założenie statyczne. Obawiamy się, że wielu menedżerów skorzysta z tzw. opcji podatkowej i przejdzie na samozatrudnienie. Wtedy płaciliby tylko 19-proc. podatek liniowy. Część mogłaby też przenieść opodatkowanie za granicę — wyjaśniał wiceminister.
Poproszony przez senatorów, przedstawił symulację.
— Wyobraźmy sobie, że menedżer zarabia 1 mln zł rocznie. Podatki i ZUS zabierają mu teraz 414 tys. zł. Jeśli przejdzie na samozatrudnienie i 19-proc. PIT, jego podatki spadną do 195 tys. zł. Łatwo obliczyć, że budżet straci na tym 220 tys. zł. Gdy więc na samozatrudnienie przejdzie tysiąc menedżerów, straty budżetu sięgają już 220 mln zł — objaśniał Jarosław Neneman.
Poinformował też, że pozostałe rozwiązania mogą uszczuplić dochody budżetu prawie o 400 mln zł (ulga na internet — 200 mln zł, ulga na darowizny — 90 mln zł, wspólne rozliczanie małżonków — 70 mln zł).
Samoobrona swoje
Niestety, nie brakowało obrońców 50-proc. PIT, także wśród senatorów SLD. Ich wypowiedzi sprowadzały się do populistycznego hasła: bogatym trzeba zabrać, a dać biednym. Samoobrona zgłosiła poprawkę, aby 50-proc. PIT objął większą liczbę osób — już tych, co zarabiają ponad 12 tys. zł miesięcznie. Dzisiaj decydujące głosowania.