WARSZAWA (Reuters) - Wiceminister finansów Andrzej Sopoćko, powiedział we wtorek, że szanse na dalszą prywatyzację PZU w 2003 roku są niewielkie. Minister uważa też, że sprzedaż PKO BP w tym roku będzie rówież niezwykle trudna. Zdaniem analityków z perspektywy inwestorów giełdowych lepiej by było gdyby oferty te odbyły się nie w jednym roku.
"Nie jestem pewien, czy technicznie jest możliwe żeby to (sprzedaż PZU) miało miejsce w tym roku. Szanse są małe" - powiedział dziennikarzom Sopoćko. Dodał, że problem polega na tym iż nie został jeszcze ogłoszony przetarg na wybór doradcy, a i od przetargu do prywatyzacji droga jest daleka.
Oferta publiczna PZU miała być przeprowadzona w drugim półroczu 2003, ale analitycy wątpili już od dawna w dotrzymanie tego terminu.
"Dla rynku byłoby lepiej gdyby te oferty (PKO BP i PZU) nie były przeprowadzane w jednym roku. Pojawia się bowiem pytanie czy rynek obie oferty jest w stanie wchłonąć" - powiedział Rafał Wiatr, szef działu analiz w DM Banku Handlowego.
Trzy lata temu konsorcjum holenderskiej firmy ubezpieczeniowej Eureko i BIG BG - dziś Banku Millennium - kupiło od skarbu państwa łącznie 30 procent akcji PZU. Później rząd zdecydował, że odstąpi od umowy sprzedaży Eureko kolejnych 21 procent w bezpośredniej transakcji. Eureko zaprotestowało.
Eureko mogło jednak wziąć udział w ofercie publicznej i tak zwiększyć udział w PZU - potrzebna jest jednak zgoda Polski na przekroczenie 50-procentowego progu głosów.
Sopoćko powiedział we wtorek, że ministerstwo na razie nie wydało zgody ponieważ brakuje jeszcze niezbędnych do podjęcia decyzji dokumentów. Chodzi głównie o ustalenie, czy Eureko nie kupowało akcji PZU na kredyt. Jeśli tak, to - jak sądzi PZU - mogłaby przestać obowiązywać umowa, na mocy której Eureko mogło kupić dodatkowe 21 procent.
Plan prywatyzacyjny zakładał również na drugą połowę 2003 roku sprzedaż 20-30 procent akcji PKO BP w ofercie publicznej. Dodatkowo oferta miała być uzupełniona o nową emisję akcji. Ogłoszono już przetarg na wybór doradcy, ale prezes banku sygnalizował, że prywatyzacja w 2003 roku będzie trudna do przeprowadzenia.
Sopoćko powiedział również we wtorek, że sprzedaż w 2003 roku PKO BP jest technicznie trudna, ale teoretycznie wykonalna.
Analitycy są zdania, że sygnały dotyczące przesunięcia prywatyzacji źle wróżą warszawskiej giełdzie i operującym na niej inwestorom, którzy od lat narzekają na niską płynność i małą liczbę dużych ofert na rynku pierwotnym.
Z drugiej strony nowe emisje w sektorze finansowym mogą wywołać przeceny wśród spółek z tej branży notowanych już na giełdzie. Inwestorzy mogą szukać środków na zakupy na rynku pierwotnym, sprzedając papiery firm już notowanych.
"Myślę, że w krótkim terminie brak dużych szans na wejście PKO BP na giełdę może wpłynąć na kursy banków, ze względu na zmniejszenie ryzyka nadpodaży akcji z sektora bankowego. Ale z drugiej strony efekt oferty PKO BP to sprawa nieuchronna, z którą rynek się już oswoił" - dodał Wiatr.
((Autor: Paweł Kozłowski; Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging: marcin.goclowski.reuters.com @reuters.net))