MFW walczy z fikcyjnymi inwestycjami

opublikowano: 26-09-2019, 22:00

30 proc. bezpośrednich inwestycji zagranicznych tylko je udaje. Fundusz już wie, jak je rozróżniać. NBP robi to od dawna.

Bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) dla wielu państw są obiektem pożądania. Kiedy tylko pojawia się informacja, że kolejny przemysłowy gigant poszukuje lokalizacji fabryki, kraje i regiony oferują najróżniejsze ulgi i zachęty, by zdobyć inwestora. W zglobalizowanym świecie BIZ uchodzą za szansę na technologiczny skok i zastrzyk know-how, gwarantują zatrudnienie i zwiększają produktywność gospodarki. Eksperci od lat wskazują jednak, że istotna część międzynarodowych inwestycji jest narzędziem do unikania opodatkowania. Analitycy Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) właśnie opracowali metodę rozróżniania, które BIZ są realnymi inwestycjami, a które tylko je udają.

Luksemburg centrum świata

W 2015 r., ledwie kilka lat po giełdowym krachu, który niemal doprowadził do upadku największe banki i zmusił rząd do ich uratowania kwotą 64 mld EUR, wzrost PKB Irlandii wyniósł 26 proc. Nie jest to jednak piękna historia odrodzenia się z popiołów, ale skrajny przykład, w jaki sposób fikcyjne BIZ mogą zaburzyć wskaźniki makroekonomiczne. W tym bowiem roku większość globalnych korporacji, mających siedziby w tym unijnym raju podatkowym, zdecydowało się przenieść prawa własności intelektualnej do Irlandii.

Inny podatkowy raj w UE, Luksemburg, liczący około 600 tys. mieszkańców, według oficjalnych statystyk jest światowym imperium BIZ, z inwestycjami sięgającymi 4 bln USD, tyle co w USA i znacznie więcej niż w Chinach. Na jednego Luksemburczyka przypada 6,6 mln USD BIZ, a przecież nie każdy mieszkaniec tego małego państwa jest multimilionerem.

Podatkowe eldorado

Według powszechnie przyjętej definicji BIZ to międzynarodowe przepływy pieniędzy pomiędzy firmami z tych samych globalnych grup kapitałowych. Z tego powodu coraz większa część BIZ jest inwestycyjnym widmem, a pieniądze przechodzą przez puste spółki fasadowe. Celem takich działań jest wykorzystywanie możliwości światowego rynku do minimalizowania należności podatkowych. Okazuje się, że tylko dwa państwa w UE — Holandia i Luksemburg — odpowiadają za prawie połowę wszystkich fikcyjnych BIZ na całym świecie.

Jeśli dodamy do tego Hongkong, Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Bermudy, Singapur, Kajmany, Szwajcarię, Irlandię i Mauritius, to zgromadzimy ponad 85 proc. wszystkich fikcyjnych inwestycji, których powszechność rośnie każdego roku. W 2009 r., zaraz po kryzysie, ogół BIZ wynosił ok. 23 bln USD, z których nieco ponad 32 proc. było fikcyjnych. W 2017 r., gdy łączna kwota BIZ urosła do prawie 40 bln USD, już ponad 38 proc. uważane jest za fikcyjne. Dla części państw umożliwianie unikania opodatkowania to główny sektor gospodarki. Tak jest w przypadku Brytyjskich Wysp Dziewiczych czy Kajmanów, gdzie usługi tego typu są, obok turystyki, główną częścią PKB.

Choć firmy unikają w takim miejscu opodatkowania, wciąż płacą za lokalne doradztwo podatkowe, księgowość i inne usługi finansowe, a lokalny budżet wzbogaca się dzięki opłatom rejestracyjnym. Z kolei w Irlandii, mimo obniżenia podatku dla osób prawnych z 50 proc. w latach 80. do 12,5 proc. dziś, wpływy podatkowe mierzone udziałem w PKB rosną dzięki gwałtownemu wzrostowi bazy podatkowej. Tego typu praktyki Irlandii zabierają wpływy podatkowe pozostałym państwom członkowskim UE, między innymi Polsce, co jest szczególnie bolesne w sektorze firm technologicznych. Zbigniew Zimny, profesor Akademii Finansów i Biznesu Vistula, podkreśla, że sam problem ma już długą historię. Ekspert, który m.in. kierował jednostką analityczno-badawczą Centrum ONZ ds. Korporacji Transnarodowych w Nowym Jorku oraz UNCTAD (Konferencja ONZ ds. Handlu i Rozwoju) w Genewie, podkreśla, że problem z unikaniem opodatkowania przez największe korporacje jest ściśle powiązany z globalizacją i postępem technologicznym.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Kiedyś łatwo było ustalić, gdzie fabryka Forda produkuje samochody. Dziś ustalenie, gdzie takie firmy jak Google czy Facebook mają „fabryki”, czyli gdzie produkują swoją wartość dodaną, jest znacznie trudniejsze — mówi Zbigniew Zimny. Jednak w Polsce problem ten został rozwiązany i teraz

jest kwestią marginalną.

— NBP stara się odsiewać fikcyjne inwestycje od rzeczywistych. W Polsce zjawisko to miało miejsce około 10 lat temu, a jego skala wynosiła kilka miliardów złotych. Bank centralny nazywał to „inwestycjami w jednostki specjalnego przeznaczenia”. Problem ten został jednak rozwiązany w 2013 r., gdy Polska podpisała dwustronną umowę podatkową z USA — uważa Zbigniew Zimny.

Trudno o rozwiązania

Fikcyjne BIZ wynoszą dziś ok. 15 bln USD, czyli więcej niż PKB Chin i Niemiec razem wziętych. Mimo kolejnych deklaracji G20, OECD czy ONZ tego typu praktyki kwitną, rosnąc szybciej niż światowe PKB czy realne inwestycje zagraniczne. Mimo skali problemu wydaje się, że daleko do jego rozwiązania.

— Żeby skutecznie walczyć z unikaniem opodatkowania przez największe korporacje, potrzeba międzynarodowej współpracy podatkowej. Tymczasem kraje nie są skore do współpracy w tym zakresie, ponieważ traktują podatki jako ważny element suwerenności. Jakiś czas temu kraje członkowskie OECD pracowały nad wytycznymi, które miały wyeliminować to zjawisko w najbogatszych państwach świata. W założeniu wypracowane rozwiązania miały zostać wcielone w życie jako traktat międzynarodowy, przez co byłyby wiążące dla państw członkowskich. Jednak po zakończeniu negocjacji część państw odstąpiła od tej obietnicy, w wyniku czego rozwiązania stały się jedynie rekomendacjami niewiążącymi w żaden sposób żadnego z państw członkowskich. Ostatnią odsłonę tego sporu mogliśmy oglądać kilka miesięcy temu, kiedy pani komisarz Vestager chciała opodatkować działalność największych firm cyfrowych — spotkało się to ze zdecydowaną reakcją prezydenta Trumpa, który uznał to za napad na amerykańskie firmy technologiczne — puentuje ekspert.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy