Miasta coraz bliżej gorących źródeł

Aleksandra RogalaAleksandra Rogala
opublikowano: 2018-09-16 22:00

Jesienią kilka miasteczek może dowiercić się do gorących źródeł. Snują już śmiałe wizje tego, co będzie dalej, jeśli złoża będą obiecujące

Wielkie wiercenie rozpoczęło się w sierpniu w dwóch miastach — w Sochaczewie i Kole. W pierwszym wiertło jest już na głębokości około 1 tys. m (docelowa to 1400 m), w drugim — 2 tys. m (docelowa to 3,6 tys. m). Prace idą w rekordowym tempie. Podobne trwają w Sieradzu, Szaflarach i Lądku-Zdroju, a niedługo ruszą w Tomaszowie Mazowieckim i Turku. Wszystkie te miasta szukają pod ziemią gorących źródeł. Koszt wykonania pojedynczego odwiertu badawczo-eksploatacyjnego to 10-25 mln zł. Samorządy łączy jeszcze jedno - wszystkie wystartowały w konkursach zorganizowanych w ubiegłym roku przez podległy Ministrowi Środowiska Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) i otrzymały dotację, która pokryła 100 proc. kosztów  wykonania odwiertu — w ramach programu Geologia i górnictwo (Część 1. Poznanie budowy geologicznej kraju oraz gospodarka zasobami złóż kopalin i wód podziemnych). Razem z wymienionymi siedmioma miastami wnioski o dotację złożyło już łącznie 58 gmin. Na wsparcie dla samorządów szukających możliwości wykorzystania potencjału geotermii rząd przeznaczył ostatnio w sumie 200 mln zł.  Obecnie trwa trzeci nabór konkursowy. 

— Zgodnie z ustawą Prawo ochrony środowiska każdy wniosek z zakresu geologii, a odwiert badawczy do takich należy, jest opiniowany przez ministra właściwego do spraw środowiska, w tym przypadku przez głównego geologa kraju. Tylko pozytywna opinia ministra środowiska daje możliwość dalszego procedowania wniosku — wyjaśnia Beata Kuś, kierownik Wydziału Geologii i Górnictwa w NFOŚiGW, dodając, że minister wydał już bardzo dużo negatywnych opinii, ale nie wszystkie wnioski zostały jeszcze ocenione (z informacji przekazanych do NFOŚiGW wynika, że w ostatnim czasie resort środowiska pozytywnie zaopiniował jeszcze jeden wniosek — na razie nie wiadomo, którego miasta dotyczy).

Na efekty wierceń, na które postawiły rząd i samorządy po długiej przerwie w narodowej dyskusji o geotermii, przyjdzie poczekać. W październiku, może wcześniej, w Sieradzu, Sochaczewie i Kole uda się osiągnąć docelową głębokość odwiertów. Dopiero wtedy zaczną się badania, wówczas przekonamy się, czy warto było inwestować miliony (wszystkie badania mają się zakończyć w połowie 2019 r.). Gminy też czekają — snują już plany na to, jak zagospodarować złoża, jeśli okaże się, że w ogóle są i mają zakładane parametry.

100 proc. ciepła

— Odnawialne źródła energii to przyszłość dla Sieradza. Wartość kolejnych inwestycji, których chcemy w związku z tym dokonać, to kilkadziesiąt milionów złotych, choć dzisiaj jest jeszcze trudno tę kwotę oszacować — mówi Paweł Osiewała, prezydent Sieradza.

Miasto zakłada, że z odwiertu wypłynie woda o temperaturze 55-58 st. C. To pozwoli wykorzystać ją do celów ciepłowniczych i potencjalnie pokryć 12 proc. miejskich potrzeb w tym zakresie. Miasto chciałoby też wykorzystać wodę termalną do celów leczniczych.

— Uzdrowiskiem nigdy nie będziemy, bo jesteśmy miastem przemysłowym, ale na pewno taką ofertą zachęcimy do przyjazdu turystów  — mówi Paweł Osiewała.

Eksperci spodziewają się, że podziemna  woda w Sieradzu będzie tak zasolona, że konieczne będzie wtłaczanie jej z powrotem pod ziemię, aby nie zanieczyścić środowiska. To wymagałoby wywiercenia dwóch kolejnych odwiertów wtłaczających.

W Kole liczą na temperaturę 130 st. C.

— Być może dostaniemy dobrą temperaturę, ale wydajność nie taką, jaką byśmy chcieli — mówi Piotr Długosz, prezes Pro-Invest Solutions, przedstawiciel nadzoru i dozoru geologicznego.

Jeżeli parametry się potwierdzą, gmina rozpocznie inwestycje w instalacje OZE, m.in. ciepłownię geotermalną. Miasto mogłoby dzięki wodzie termalnej nie tylko produkować energię cieplną, ale też elektryczną. Koło, podobnie jak Sieradz, planuje  inwestycje w kotły na biomasę — dzięki nim i geotermii w przyszłości odnawialne źródła energii mogłoby pokryć nawet 100 proc. zapotrzebowania na energię cieplną w tym mieście, twierdzą eksperci. 

Krany z termalną

Z kolei w Sochaczewie temperatura prawdopodobnie będzie dużo niższa — potencjalnie woda geotermalna mogłaby ogrzać jedynie domy w centrum miasta, zakładając przy tym, że będzie uzupełnieniem innych źródeł ciepła dla tej części miasta.

— Spodziewamy się około 40 st. C. — mówi Piotr Osiecki, prezydent miasta.

Woda prawdopodobnie będzie mieć jednak tak niskie zasolenie, że miasto mogłoby wpuścić ją do sieci wodociągowej. W związku tym samorząd snuje plany, żeby w przyszłości obok ciepłowni geotermalnej wybudować stację uzdatniania wody geotermalnej.

Dobre parametry gorących źródeł potwierdziły się m.in. w Koninie, który wywiercił odwiert kilka lat temu (również dzięki dotacji z NFOŚiGW, pozyskanej w ramach innych naborów konkursowych). Dalsze inwestycje w odwierty i ciepłownię geotermalną to koszt rzędu 44 mln zł. Miasto czeka na akceptację wniosku o dotację z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-20.

O tym, że warto inwestować geotermię, przekonały się już m.in. Uniejów i Poddębice. W pierwszym mieście powstał słynny w całym kraju park wody z wodą termalną, a w drugim, dzięki ciepłu z głębi ziemi, ogrzewane są już wszystkie budynki użyteczności publicznej oraz osiedla wielorodzinne, podłączone do miejskiej sieci ciepłowniczej w gminie. Miejska spółka Geotermia Poddębice uruchomiła też pijalnię wód termalnych i oferuje rehabilitację z wykorzystaniem wody termalnej. Sprzedaje ją też polskiej spółce Dermika na potrzeby produkcji kosmetyków. Na tym plany Poddębic się nie kończą. Inne miasta liczą, że też im się poszczęści. 

Możesz zainteresować się również: