Wielkie wiercenie rozpoczęło się w sierpniu w dwóch miastach — w Sochaczewie i Kole. W pierwszym wiertło jest już na głębokości około 1 tys. m (docelowa to 1400 m), w drugim — 2 tys. m (docelowa to 3,6 tys. m). Prace idą w rekordowym tempie. Podobne trwają w Sieradzu, Szaflarach i Lądku-Zdroju, a niedługo ruszą w Tomaszowie Mazowieckim i Turku. Wszystkie te miasta szukają pod ziemią gorących źródeł. Koszt wykonania pojedynczego odwiertu badawczo-eksploatacyjnego to 10-25 mln zł. Samorządy łączy jeszcze jedno - wszystkie wystartowały w konkursach zorganizowanych w ubiegłym roku przez podległy Ministrowi Środowiska Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) i otrzymały dotację, która pokryła 100 proc. kosztów wykonania odwiertu — w ramach programu Geologia i górnictwo (Część 1. Poznanie budowy geologicznej kraju oraz gospodarka zasobami złóż kopalin i wód podziemnych). Razem z wymienionymi siedmioma miastami wnioski o dotację złożyło już łącznie 58 gmin. Na wsparcie dla samorządów szukających możliwości wykorzystania potencjału geotermii rząd przeznaczył ostatnio w sumie 200 mln zł. Obecnie trwa trzeci nabór konkursowy.
— Zgodnie z ustawą Prawo ochrony środowiska każdy wniosek z zakresu geologii, a odwiert badawczy do takich należy, jest opiniowany przez ministra właściwego do spraw środowiska, w tym przypadku przez głównego geologa kraju. Tylko pozytywna opinia ministra środowiska daje możliwość dalszego procedowania wniosku — wyjaśnia Beata Kuś, kierownik Wydziału Geologii i Górnictwa w NFOŚiGW, dodając, że minister wydał już bardzo dużo negatywnych opinii, ale nie wszystkie wnioski zostały jeszcze ocenione (z informacji przekazanych do NFOŚiGW wynika, że w ostatnim czasie resort środowiska pozytywnie zaopiniował jeszcze jeden wniosek — na razie nie wiadomo, którego miasta dotyczy).
Na efekty wierceń, na które postawiły rząd i samorządy po długiej przerwie w narodowej dyskusji o geotermii, przyjdzie poczekać. W październiku, może wcześniej, w Sieradzu, Sochaczewie i Kole uda się osiągnąć docelową głębokość odwiertów. Dopiero wtedy zaczną się badania, wówczas przekonamy się, czy warto było inwestować miliony (wszystkie badania mają się zakończyć w połowie 2019 r.). Gminy też czekają — snują już plany na to, jak zagospodarować złoża, jeśli okaże się, że w ogóle są i mają zakładane parametry.
100 proc. ciepła
— Odnawialne źródła energii to przyszłość dla Sieradza. Wartość kolejnych inwestycji, których chcemy w związku z tym dokonać, to kilkadziesiąt milionów złotych, choć dzisiaj jest jeszcze trudno tę kwotę oszacować — mówi Paweł Osiewała, prezydent Sieradza.
Miasto zakłada, że z odwiertu wypłynie woda o temperaturze 55-58 st. C. To pozwoli wykorzystać ją do celów ciepłowniczych i potencjalnie pokryć 12 proc. miejskich potrzeb w tym zakresie. Miasto chciałoby też wykorzystać wodę termalną do celów leczniczych.
— Uzdrowiskiem nigdy nie będziemy, bo jesteśmy miastem przemysłowym, ale na pewno taką ofertą zachęcimy do przyjazdu turystów — mówi Paweł Osiewała.
Eksperci spodziewają się, że podziemna woda w Sieradzu będzie tak zasolona, że konieczne będzie wtłaczanie jej z powrotem pod ziemię, aby nie zanieczyścić środowiska. To wymagałoby wywiercenia dwóch kolejnych odwiertów wtłaczających.
W Kole liczą na temperaturę 130 st. C.
— Być może dostaniemy dobrą temperaturę, ale wydajność nie taką, jaką byśmy chcieli — mówi Piotr Długosz, prezes Pro-Invest Solutions, przedstawiciel nadzoru i dozoru geologicznego.
Jeżeli parametry się potwierdzą, gmina rozpocznie inwestycje w instalacje OZE, m.in. ciepłownię geotermalną. Miasto mogłoby dzięki wodzie termalnej nie tylko produkować energię cieplną, ale też elektryczną. Koło, podobnie jak Sieradz, planuje inwestycje w kotły na biomasę — dzięki nim i geotermii w przyszłości odnawialne źródła energii mogłoby pokryć nawet 100 proc. zapotrzebowania na energię cieplną w tym mieście, twierdzą eksperci.
Krany z termalną
Z kolei w Sochaczewie temperatura prawdopodobnie będzie dużo niższa — potencjalnie woda geotermalna mogłaby ogrzać jedynie domy w centrum miasta, zakładając przy tym, że będzie uzupełnieniem innych źródeł ciepła dla tej części miasta.
— Spodziewamy się około 40 st. C. — mówi Piotr Osiecki, prezydent miasta.
Woda prawdopodobnie będzie mieć jednak tak niskie zasolenie, że miasto mogłoby wpuścić ją do sieci wodociągowej. W związku tym samorząd snuje plany, żeby w przyszłości obok ciepłowni geotermalnej wybudować stację uzdatniania wody geotermalnej.
Dobre parametry gorących źródeł potwierdziły się m.in. w Koninie, który wywiercił odwiert kilka lat temu (również dzięki dotacji z NFOŚiGW, pozyskanej w ramach innych naborów konkursowych). Dalsze inwestycje w odwierty i ciepłownię geotermalną to koszt rzędu 44 mln zł. Miasto czeka na akceptację wniosku o dotację z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-20.
O tym, że warto inwestować geotermię, przekonały się już m.in. Uniejów i Poddębice. W pierwszym mieście powstał słynny w całym kraju park wody z wodą termalną, a w drugim, dzięki ciepłu z głębi ziemi, ogrzewane są już wszystkie budynki użyteczności publicznej oraz osiedla wielorodzinne, podłączone do miejskiej sieci ciepłowniczej w gminie. Miejska spółka Geotermia Poddębice uruchomiła też pijalnię wód termalnych i oferuje rehabilitację z wykorzystaniem wody termalnej. Sprzedaje ją też polskiej spółce Dermika na potrzeby produkcji kosmetyków. Na tym plany Poddębic się nie kończą. Inne miasta liczą, że też im się poszczęści.


