Warszawski integrator ma nowego prezesa. Poprzedni został „prezydentem grupy”. Kosmetyka czy zmiana sternika?
Tomasz Sielicki, twórca potęgi Computerlandu (CL), został odwołany z funkcji prezesa i objął stanowisko prezydenta grupy kapitałowej. Nowym prezesem mianowano — zgodnie z oczekiwaniami — Michała Danielewskiego, dotychczasowego dyrektora generalngo. Jest to kolejny krok w kierunku przejmowania sterów CL przez młodego (37 lat) zarządzającego. Według informacji „PB” już rok temu Tomasz Sielicki wyznaczył Danielewskiego na swojego następcę. Potem pojawiały się spekulacje o możliwości odejścia Sielickiego, przesunięcia go w kierunku rady nadzorczej. Taka zmiana tytularna (z prezesa na prezydenta) pozornie niewiele zmienia i wydaje się jedynie kosmetyczna.
„Wzorem wielu światowych koncernów CL zmienia sposób zarządzania spółką. Tomasz Sielicki zapowiada, że chce skoncentrować się na wizji i strategii rozwoju. Bieżące decyzje operacyjne, relacje z klientami oraz rozwój portfolio usług i produktów pozostają w kompetencji zarządu” — podał CL.
Spółka tłumaczy, że decyzję podyktowały zmiany na rynku IT, konieczność dostosowania się do globalizacji gospodarki. Prezydent ma sprawować nadzór nad strategicznymi partnerstwami z podmiotami zagranicznymi oraz nad polityką akwizycyjną.
Być może jest to jednak początek rozbratu Tomasza Sielickiego z firmą. Michał Danielewski zbiera dobre opinie wśród analityków i inwestorów, a nawet konkurentów spółki. Mimo to całkowita rezygnacja poprzedniego prezesa i przejście do rady mogłoby być przez rynek źle przyjęte. Być może więc wybrano wyjście pośrednie.
— Jest to raczej zmiana formalna, gdyż z operacyjnego punktu widzenia nie wnosi niczego nowego. Obaj panowie będą zajmować się tym, czym dotychczas — komentuje Przemysław Sawala-Uryasz, analityk CA IB.
Po podaniu informacji o zmianach w spółce kurs CL spadł o ponad 2 proc.