Michał Skipietrow od 1990 r. szefuje Mostostalowi Export (ME), wycenianej obecnie na 388 mln zł firmie z branży budowlanej. Jest najdłużej urzędującym prezesem giełdowych spółek. O jego odejściu spekulowano już nieraz. Ostatnio pięć lat temu, gdy przedsiębiorstwo przeżywało poważne kłopoty finansowe. Wówczas prezes mówił, że odejdzie, kiedy zrestrukturyzuje firmę. Wygląda na to, że tym razem klamka zapadła.
— Moja kadencja kończy się 30 czerwca 2009 r., ale niewykluczone, że nie dotrwam do jej końca. Długo prowadzę firmę. Nadszedł czas na poszukiwania następcy — mówi Michał Skipietrow.
Za kilka-kilkanaście miesięcy prezes ma przejść do rady nadzorczej. Najpierw przedstawi jednak długoterminową strategię dla grupy kapitałowej.
— Umówiłem się z radą nadzorczą, że do 20 września przygotuję plan rozwoju spółki. Warianty są trzy: samodzielny rozwój, znalezienie inwestora branżowego lub wejście mocnego inwestora finansowego. Najchętniej widziałbym drugą bądź trzecią możliwość. Moglibyśmy wówczas nawet potroić przychody — ujawnia prezes Mostostalu Export.
Michał Skipietrow podkreśla, że w strategii wskazane będą konkretne podmioty, z którymi możliwy będzie alians.
— Wejście inwestora to szansa uzyskania wsparcia kapitałowego. Bez niego poza naszym zasięgiem pozostaną duże kontrakty dofinansowywane z funduszy unijnych — mówi Michał Skipietrow.
Kłopotliwe procedury
Na razie
ME musi się zadowolić mniejszymi zleceniami spływającymi w znacznej części zza
wschodniej granicy. Problem w tym, że od podpisania kontraktu do momentu
rozpoczęcia jego realizacji mija dużo czasu. To konsekwencja rygorystycznych
procedur uzyskiwania finansowania i ubezpieczenia kontraktu eksportowego.
Przykład? We wrześniu ubiegłego roku ME podpisał umowę, na mocy której za 12 mln
EUR wybuduje biurowiec na Ukrainie. Prace miały wystartować w listopadzie, ale
dotąd nie ruszyły.
Obecnie spółka realizuje wart 20 mln USD kontrakt na budynek biurowy w Moskwie. Kilka dni temu weszła w życie kolejna umowa opiewająca na 31 mln EUR, dotycząca wykonania budynków mieszkalnych z częścią administracyjno-usługową i parkingiem w Nowosybirsku. Rentowność projektu powinna wynieść 6-8 proc. ME negocjuje następne zlecenia, o których szczegółowo ma poinformować w tym kwartale.
— Jeden kontrakt będzie większy od nowosybirskiego. Chodzi o zakład przemysłowy pod klucz. Do tego powinny dojść dwie mniejsze umowy — na budynek mieszkaniowy i centrum handlowe — wyjaśnia prezes.
Podwójna korzyść
W Polsce
spółka przygotowuje się do realizacji kilku projektów, m.in. w Warszawie.
— Dzięki sprzedaży aktywów (chodzi m.in. o ZEG i udziały w spółce Pod Fortem — przyp. red.) mamy 30 mln zł wolnej gotówki. Nie jesteśmy zadłużeni. Negocjujemy więc zakup trzech terenów w stolicy pod projekty deweloperskie-mieszkaniowe — mówi szef spółki.
Prezes ujawnia, że projekty będą realizowane w lewobrzeżnej części Warszawy. Ich łączna wartość to 120-150 mln zł.
Generalnym wykonawcą kontraktów deweloperskich w kraju jest jedna ze spółek z grupy — Mostostal Ventures (MV). Obecnie realizuje mały projekt w Warszawie (wart 17-18 mln zł) i buduje osiedle Pod Fortem w Krakowie, gdzie inwestorem jest Gant Development. Samodzielnym, bo w kwietniu ME sprzedał mu 49 proc. udziałów, inkasując 15,5 mln zł. Spółka wykaże na tej transakcji 10 mln zł zysku brutto. Dodatkowo MV otrzyma za prace wykonawcze 78,4 mln zł. Michał Skipietrow utrzymuje, że ME nie zrezygnuje z drugiego joint venture z Gantem — osiedla Pod Fortem 2.
— Tu korzyść będzie podwójna, bo będziemy partycypować w zyskach ze sprzedaży mieszkań, a MV będzie generalnym wykonawcą — zapowiada prezes Skipietrow.
Wartość projektu szacowana jest na co najmniej 300 mln zł, a ME będzie miał 49 proc. w przychodach i zyskach. Dla Ganta minimalny zysk z mkw. mieszkania to 1 tys. zł, a więc przy budowie 50 tys. mkw. wynik przypadający na ME można szacować na przynajmniej 24,5 mln zł. Do tego trzeba doliczyć rezultat, jaki wypracuje MV jako wykonawca.
Zdaniem prezesa Skipietrowa, zyski z podstawowej działalności powinny się pojawić już w tym roku.
— Marżę brutto na sprzedaży na pewno będziemy mieli dodatnią. A wyniki z drugiego kwartału będą dobre. Jeśli uznamy za sensowne podanie prognozy do 30 września, to ją przedstawimy — dodaje Michał Skipietrow.
Życie w budowlance
Michał
Skipietrow ma 67 lat. Jest magistrem inżynierem budownictwa lądowego
Politechniki Warszawskiej. Zaczynał w Mostostalu Warszawa jako kierownik obiektu
w 1963 r. Szybko awansował. Był m.in. głównym kierownikiem budowy i zastępcą
naczelnego inżyniera. Do Mostostalu Export trafił w 1982 r. na stanowisko
dyrektora generalnego. Od 17 lat zasiada w fotelu prezesa spółki.
Zaksięgowali i tak zarobili
Na
pierwszy rzut oka wyniki Mostostalu Export są dobre. Na drugi, nie wyglądają
różowo.
W pierwszym kwartale zysk netto warszawskiej spółki sięgnął 19 mln zł, o 1 mln zł więcej niż w całym ubiegłym roku. Wynik operacyjny wyniósł 8,2 mln zł. Dodatnie rezultaty to jednak nie skutek poprawy rentowności podstawowej działalności, ale konsekwencja zaksięgowania zysków ze sprzedaży aktywów. W pierwszym kwartale pozbyto się udziałów w spółkach: Pod Fortem, Zrembie-Chojnice i Elektromontaż-Warszawa.
Gdyby nie to, grupa kapitałowa miałaby problemy, by wyjść nad kreskę. Osiągnęła co prawda wzrost przychodów — o 43 proc. — do 55,2 mln zł (to w zasadzie jedyna pozytywna tendencja), ale już na poziomie wyniku ze sprzedaży (a więc po uwzględnieniu m.in. kosztów materiałów, usług i ogólnego zarządu, a przed pozostałą działalnością operacyjną i finansową) zanotowała stratę 1,1 mln zł. W głównej mierze powstała ona z powodu straty poniesionej w segmencie usług budowlanych, który jest w tej chwili jedynym filarem grupy.
3 pytania do Dariusza Nawrota, analityka Biura Maklerskiego BPH
Nowym prezesem powinien być ktoś z
dokonaniami
1. Czy dostrzega pan pozytywne zmiany w Mostostalu
Export?
Pozytywne jest to, że spółka angażuje się w przedsięwzięcia quasi-deweloperskie. Plusem jest również osiągnięcie zysków ze sprzedaży podmiotu zależnego — Zakładu Elektroniki Górniczej. Ale są też minusy, przede wszystkim słabe wyniki uzyskiwane z działalności podstawowej. Mostostal Export ma problem z opóźnieniami w realizacji kontraktów na rynku rosyjskim.
2. Czy spółka potrzebuje inwestora branżowego?
To mogłaby być pozytywna informacja — o ile byłby to inwestor znaczący na rynku. Dzięki temu firma mogłaby uzyskać duże kontrakty krajowe.
3. Czy przydałaby się też zmiana w zarządzie?
To byłaby pewnie pozytywna informacja dla inwestorów. Przydałby się ktoś, kto umiałby silniej powiązać spółkę z krajowym rynkiem. Następcą prezesa powinien być ktoś znany w branży, z dokonaniami na koncie.
Puls Biznesu wyd. 2393, s. 4