Gigant zaatakuje rynek oprogramowania do zarządzania relacjami firm z klientami. Chce go zmonopolizować czy tylko blefuje?
Microsoft bardzo wzmocni firmy partnerskie wdrażające jego oprogramowanie CRM, służące do zarządzania relacjami z klientami (np. mierzenie wydajności kampanii marketingowych i zbieranie informacji o klientach). Do czerwca 2008 r. chce przeszkolić 1000 certyfikowanych konsultantów. Teraz jest ich niewiele ponad 100.
— Realizacja tego planu oznaczałaby zagarnięcie całego polskiego rynku CRM przez Microsoft — komentuje Andrzej Dyżewski, właściciel firmy analitycznej DiS.
Wartość licencji tego oprogramowania sprzedawanych w Polsce jest szacowana na 100 mln zł rocznie.
— Interesują nas wszyscy potencjalni użytkownicy CRM, nawet ci, którzy potrzebują licencji na jedno lub dwa stanowiska. Oprogramowanie to można stosować powszechnie jako rozszerzenie pakietu Office — mówi Jacek Chwalisz, odpowiedzialny za aplikacje biznesowe w polskim oddziale Microsoftu.
Będzie zachęcał do szkolenia konsultantów nawet najmniejsze firmy handlujące software’em koncernu.
— Oznacza to, że konsultanci znajdą się w firmach, które koncentrowały się dotychczas na sprzedaży sprzętu i dołączały do niego system operacyjny. Wielkich zysków Microsoftowi to nie przyniesie. To raczej posunięcie marketingowe, mające wzmocnić markę i silniej związać partnerów z koncernem — ocenia Andrzej Dyżewski.
— Tysiąc konsultantów to liczba kosmiczna. W ciągu roku nie ma nawet tylu transakcji zakupu CRM, nie będzie więc pracy dla nich. Nam CRM daje zaledwie kilka procent przychodów. Takie oprogramowanie sprzedajemy głównie jako element większych systemów. Dlatego nawet gdyby Microsoft pozyskał tysiąc konsultantów, w naszym przypadku niewiele to zmieni — mówi Jerzy Krawczyk, prezes giełdowej Tety.