Miedź drożeje wczesnym popołudniem w środę na giełdzie metali w Londynie o ponad 1 procent, w reakcji na obawy o niskie zapasy tego surowca i niestabilną sytuację w kopalniach miedzi w Chile i USA - podają brokerzy.
Pracownicy chilijskiej kopalni miedzi Dona Ines de Collahuasi prowadzą obecnie negocjacje z zarządem kopalni w sprawie warunków płacowych po odłożeniu w piątek o pięć dni zapowiadanego strajku. Negocjacje płacowe prowadzą też robotnicy dwóch kopalń miedzi w Arizonie i rafinerii w Teksasie z szefami Grupo Mexico. Również tu w ubiegłym tygodniu odwołano zapowiadaną akcję protestacyjną.
Tymczasem zapasy miedzi monitorowane przez Londyńską Giełdę Metali (LME) nie zmieniły się wprawdzie we wtorek, ale był to piąty w tym roku dzień, kiedy rezerwy tego surowca nie spadły. Od początku roku zapasy metalu spadły już bowiem o 77 proc. i są najniższe od grudnia 1996 r.
"Na rynku miedzi nadal mogą być widoczne poważne braki tego metalu w sytuacji rosnącego popytu" - powiedział John Leyer, analityk Numis Securities w Lonydnie. "Dlatego nie można wykluczyć, że ceny miedzi mogą osiągnąć nowy rekordowy poziom" - dodał.
Miedź w transakcjach trzymiesięcznych na giełdzie metali LME w Londynie zdrożała w środę wczesnym popołudniem o 41 USD, czyli o 1,5 proc., do 2.710 USD za tonę.
Popyt na miedź wzrośnie w tym roku o 6,9 proc., do 16,8 mln ton i przewyższy produkcję tego metalu o 432 tys. ton - wynika z szacunków Credit Suisse Group.
aj/ dan/ pwd/ mgl/