Początek sierpnia przyniósł gwałtowną wyprzedaż na rynku finansowym. Spadały ceny akcji, ceny surowców, gwałtownie rosła rentowność obligacji USA i Niemiec. Wyprzedaż nie ominęła także miedzi, która w ciągu kilku dni straciła blisko 1 500 USD (ponad 10 proc. swojej wartości). Czerwony metal w doskonałym stylu podniósł się po upadku i w odróżnieniu od wielu innych surowców czy indeksów giełdowych zdołał już odrobić ponad połowę strat. Dlaczego w obliczu niepewnej przyszłości światowej gospodarki miedź jest taka silna? Decydują o tym dwa elementy — problemy z produkcją metalu oraz zwiększona aktywność Chin.
Już przed rozpoczęciem tego roku instytucje analityczne i analitycy bankowi licytowali się, jak duży będzie deficyt metalu w 2011 r. Co więcej, najodważniejsze szacunki wskazywały, że zabraknie nawet 800 tys. ton miedzi. Jak pokazała pierwsza część roku, producenci rzeczywiście nie nadążają za rosnącym popytem. Wydobycie metalu spada nawet w Chile, bastionie producentów miedzi. Od stycznia do czerwca w tym kraju produkcja surowca była niższa o 2,1 proc. niż w tym samym okresie roku poprzedniego. Lipiec wcale nie okazał się lepszy — produkcja spadła o 18 proc. rok do roku. Problemów z wydobyciem doświadczają nie tylko firmy chilijskie. Producenci na całym świecie muszą stawić czoła licznym strajkom, wypadkom, systematycznej obniżce zawartości metalu w złożu, a także opóźnieniom w budowie nowych kopalni.
Wsparcie dla ceny miedzi przyszło także od strony popytowej. Po wielu miesiącach oczekiwania na powrót Chin do zakupów czerwonego metalu widoczne jest na rynku zwiększone zainteresowanie konsumentów z Państwa Środka. Chińczycy od dawna czekali na taką okazję i wykorzystali spadek ceny metalu do 8500 USD. Moment był tym bardziej atrakcyjny, że w ostatnim czasie juan mocno zyskał w stosunku do dolara. Nie można tego jeszcze nazwać zakupowym szałem, ale nawet najmniejsze wsparcie Chin jest widoczne w cenie tego metalu.
Sierpniowy spadek ceny miedzi wynikał głównie z fali niepewności po bezprecedensowym obniżeniu ratingu USA. Wyprzedaży na rynkach finansowych nie wywołał impuls z gospodarki realnej, lecz zrobiły to emocje inwestorów. Jednak prawdziwy test miedź może przyjść wkrótce, ponieważ cena metalu jest w dużym stopniu uzależniona od kondycji światowej gospodarki. Już dziś widzimy, jak topnieją w oczach wskaźniki gospodarcze: spada produkcja przemysłowa, sprzedaż detaliczna oraz wskaźniki optymizmu, zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych. Spowolnienie w gospodarce światowej postępuje i już niedługo będziemy mogli ocenić prawdziwą siłę czerwonego metalu, który będzie musiał stawić czoła słabnącemu popytowi.