"Choć miedź znajduje zastosowanie wszędzie od motoryzacji po hydraulikę, to jednak pozycja metalu jako papierka lakmusowego kondycji globalnej gospodarki została podkopana, kiedy jedynym dominującym konsumentem metalu stały się Chiny” – zauważa agencja w komentarzu.
Obecnie Chiny zużywają aż pięciokrotnie więcej metalu niż drugie na liście najważniejszych konsumentów USA. W rezultacie pogarszające się dane makro napływające z Państwa Środka oraz obawy przed falą niewypłacalności przyczyniły się do najgorszego początku roku na rynku miedzi od początku notowań kontraktów na surowiec na giełdzie Comex w 1988 r. W niespełna trzy miesiące surowiec stracił jedną ósmą wartości, notując najniższy kurs od czterech lat. W ostatnich szesnastu kwartałach ceny miedzi szły w tą samą stronę, co tempo globalnego wzrostu gospodarczego, w zaledwie sześciu przypadkach.
- Przecena na rynku miedzi ma więcej wspólnego z kondycją gospodarki chińskiej niż jest rzeczywistym sygnałem ostrzegawczym dla gospodarki światowej. W naszym scenariuszu motorem wzrostu na świecie będzie gospodarka USA i nie sądzimy, żeby w tej sytuacji miedź dobrze odzwierciedlała globalną sytuację gospodarczą – komentuje dla Bloomberga Caroline Bain, analityk biura Capital Economics.
W styczniu Międzynarodowy Fundusz Walutowy podniósł prognozę tegorocznego wzrostu na świecie do 3,7 proc., najszybszego tempa od 2011 r. Tymczasem zapasy miedzi w magazynach monitorowanych przez giełdę w Szanghaju zwiększyły się od grudnia aż o 70 proc.
- Uznawanie miedzi za barometr globalnej gospodarki jest nieco mylące. Ożywienie w amerykańskim przemyśle motoryzacyjnym i branży nieruchomości nie wystarczy, by zrównoważyć spadający popyt z Chin. Notowania miedzi mówią więc wiele o strukturze wzrostu na świecie, ale nie o zdrowiu globalnej gospodarki jako takim – powiedział Neil Dutta, szef działu analiz gospodarki amerykańskiej w firmie badawczej Renaissance Macro Research.
