Centralny Okręg Przemysłowy — największa inwestycja II Rzeczypospolitej — nie zdążył spełnić pokładanych w nim nadziei. Pozostał jednak legendą.
W drugiej połowie lat 30. ubiegłego stulecia Polska mozolnie wychodziła ze skutków wielkiego kryzysu. Potrzebowała impulsu, by stanąć na nogi. Szczęśliwie był człowiek zdolny taki impuls nadać — Eugeniusz Kwiatkowski.
Plan to podstawa
Opromieniony w latach 20. chwałą twórcy Gdyni Kwiatkowski wrócił do rządu w 1936 r. na posadę wicepremiera i ministra skarbu. Centralny Okręg Przemysłowy (COP), którego plan budowy ogłoszono 5 lutego 1937 r., był najważniejszym elementem czteroletniego planu inwestycyjnego 1936-1940, który Kwiatkowski opracował wraz z braćmi Pawłem i Władysławem Kozieradzkimi.
Nad COP zaciążyła polityka. W 1937 r. wojna stawała się coraz bardziej prawdopodobna, dlatego głównym celem COP było podniesienie potencjału obronnego. Stąd też lokalizacja — okręg miał powstać na bezpiecznych, odległych od granic terenach w widłach Wisły i Sanu. Dodatkowym atutem była tam tania siła robocza. Finansowanie COP wziął na siebie budżet, bo zagraniczni inwestorzy nie kwapili się do inwestycji w tak niespokojnym regionie.
Olimpijskie tempo
COP nie udało się zbudować przed wybuchem wojny, ale tempo tej inwestycji budzi do dziś podziw. Budowę zakładów lotniczych PZL w Mielcu rozpoczęto jesienią 1937 roku, a niespełna dwa lata później, w lipcu 1939 roku oblatywano pierwsze zmontowane tam bombowce Łoś. W przypadku COP takie tempo było regułą.
W kwietniu 1937 r. rozpoczęto budowę Fabryki Obrabiarek w Rzeszowie, a już we wrześniu wystartowała produkcja. W czerwcu 1939 r. w Stalowej Woli gen. Aleksander Litwinowicz mógł mówić: „Dnia 20 marca 1937 roku w lesie, w miejscu w którym się dziś znajdujemy, ścięto pierwszą sosnę (…). Od tego czasu minęło 26 miesięcy i 26 dni. Na miejscu stoją potężne zakłady, dymią kominy, huczą młoty, warczą maszyny (…) powstaje nowożytne miasto”. I nie była to propaganda sukcesu. Zresztą i nazwa miasta Stalowa Wola wzięła się z przemówienia gen. Tadeusza Kasprzyckiego, który o planie COP mówił: „To stalowa wola narodu polskiego wybicia się na nowoczesność”.
Została nie tylko legenda
Wybuch wojny w 1939 r. przerwał rozwój COP. Okręg nie zdążył wzmocnić znacząco potencjału obronnego kraju — tylko niektóre zakłady zdołały rozpocząć produkcję przed wojną, jak Huta Stalowa Wola lub PZL Mielec, a i to na krótko.
Te przedwojenne inwestycje dały jednak znakomitą podstawę rozwoju przemysłu po wojnie. Huta Stalowa Wola, PZL Mielec czy zakłady oponiarskie w Dębicy funkcjonują do dziś. Projekty Kwiatkowskiego okazały się ponadczasowe, wiele z nich realizowano jeszcze po dziesięcioleciach, jak np. budowę hydroelektrowni w Porąbce. Sam Kwiatkowski nie odgrywał już ze zrozumiałych względów znaczącej roli w PRL-owskiej gospodarce, chociaż jeszcze w 1973 r. władze poprosiły go o konsultację planów budowy Portu Północnego.
