Mięso czeka na kontyngent
W związku z naszymi aspiracjami przystąpienia do UE z roku na rok zwiększany będzie o 10 proc. bezcłowy kontyngent na eksport i import mięsa. Zdaniem specjalistów, może zapewnić to rodzimym zakładom szerszy dostęp do zachodnich rynków. Dużym producentom giełdowym, takim jak Sokołów, Animex czy Morliny, stworzy to szansę dostępu do lepszego i tańszego surowca pochodzącego od unijnych producentów.
Kontyngent na eksport 83 tys. ton i import 52 tys. ton mięsa ustalony pomiędzy władzami naszego kraju i Unii Europejskiej ma obowiązywać od 1 stycznia 2001 roku. Wszystko wskazuje na to, że dziś w Brukseli zostaną załatwione w tej sprawie ostatnie formalności.
Pierwsze problemy
Według ustaleń, będziemy mogli wyeksportować do 30 tys. ton mięsa wieprzowego w bezcłowym kontyngencie. Taki sam limit przysługuje unijnym producentom.
Jednak w pierwszych miesiącach nie mamy co liczyć na eksport, gdyż Polska musi zostać oficjalnie uznana za obszar wolny od pomoru świń.
— Stosowny audyt od przedstawicieli Unii Europejskiej, który zezwoli na eksport naszej wieprzowiny, powinniśmy uzyskać w II kw. 2001 roku — ocenia Stanisław Zięba, sekretarz generalny Polskiego Związku Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa.
Dużo więcej preferencji władze UE wykazały przy rozdysponowaniu kontyngentu na przetwory wieprzowe. Nasi przetwórcy będą mogli wysłać 16 tys. ton wyrobów na Zachód, podczas gdy unijne zakłady dostały pozwolenie jedynie na 1 tys. ton.
Bez obaw
Drobiarze mogą liczyć na możliwość bezcłowego eksportu 36 tys. ton drobiu. Ich unijni koledzy dostali o 16 tys. ton mniej.
— Polska od lat ma dodatnie saldo w handlu zagranicznym drobiem. Dlatego nie wydaje się, abyśmy musieli obawiać się nadmiernej konkurencji drobiu unijnego na rynku krajowym. W ostatnich dwóch latach obniżająca się sprzedaż drobiu do WNP jest rekompensowana właśnie rosnącym eksportem do krajów wspólnoty europejskiej. Korzystna dla nas jest również tendencja zwiększania się udziałów produktów indyczych w puli eksportowanego drobiu — podkreśla Piotr Kulikowski, prezes Indykpolu.
Szansa dla dużych
W ocenie analityków, przetwórcy mięsa czerwonego bardziej mogą skorzystać na rozszerzeniu bezcłowego importu aniżeli eksportu. Nadzieje na poważne zaistnienie na unijnym rynku powinni odłożyć do czasu przystąpienia Polski do UE.
— Rosnący kontyngent wydaje się korzystnym zjawiskiem dla zakładów, które zainteresowane są pozyskaniem większych partii surowca z krajów UE. Powinni na tym skorzystać przede wszystkim duzi rodzimi przetwórcy — przyznaje Bogna Sikorska, analityk branżowy CDM Pekao SA.