Mięso łączy siły

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2016-05-11 22:00

Cztery zakłady mięsne ruszają z budową wspólnej sieci sklepów. Ich zdaniem, współpraca się opłaca, ale ich klaster jest osamotniony

Przez lata się dotarliśmy i ruszamy z budową sieci sklepów — twierdzą producenci zrzeszeni w Polskim Klastrze Mięsnym. W skład założonej w połowie 2010 r. grupy wchodzą obecnie cztery zakłady — Wierzejki, Pekpol, Zyguła i Niewieścin, a ich wspólny szyld Polonium widnieje obecnie na trzech sklepach na Pomorzu. Pierwszy ruszył pół roku temu. — Staramy się, by klaster, który działa na rynku już kilka lat, stał się samowystarczalny, tzn. nie był klonem firm założycielskich, ale miał własną strategię i możliwości inwestycyjne — mówi Adam Zdanowski, współwłaściciel ZM Wierzejki.

DROGI DO KLIENTA:
DROGI DO KLIENTA:
Polonium to trzecia sieć sklepów rozwijana przez ZM Wierzejki, których współwłaścicielem jest Adam Zdanowski. Spółka prowadzi w kraju sieć Wierzejki, a kilka miesięcy temu zaczęła ją budować w Wielkiej Brytanii.
Maciej Moskwa

Wspólny mianownik

Początki nie były łatwe. — Zaczęło się od prób wspólnych zakupów. Wszyscy mamy te same potrzeby, bo np. pakujemy mięso w folię. Okazało się jednak, że każdy z nas korzysta z innej, ma innych dostawców przypraw i wspólne zakupy się nie udają — wspomina Adam Zdanowski. W 2012 r. firmy mówiły o wspólnych sklepach i produktach oznaczonych certyfikatem Jakość Tradycja. Z planów nic nie wyszło — członkowie klastra potrzebowali więcej czasu, by dopracować pomysł.

— Każdy z nas wybrał kilkanaście produktów, które uważa za najlepsze pod względem sprzedaży, a potem z pomocą naukowców i konsumentów dobraliśmy ofertę. Zaczęliśmy też wzajemnie zlecać sobie produkcję — my jesteśmy dobrzy m.in. w wędlinach podrobowych, ale musimy mieć szerokie portfolio. Produkcja niektórych grup wyrobów była dla nas obciążeniem, bo nie osiągaliśmy odpowiedniej skali. Dzięki współpracy zrezygnowaliśmy z tej niszowej działalności i poprawiliśmy rachunek ekonomiczny — tłumaczy Adam Zdanowski.

Zakłady handlują też między sobą surowcem, czyli mięsem.

Mądrość zbiorowa

— W końcu się dotarliśmy i wychodzimy poza aspekty produkcyjne. Projekt wspólnych sklepów to właśnie kolejny etap. Członkowie klastra mają łącznie około 500 własnych placówek, więc lokalizacje wspólnych dobieramy tak, by nie dochodziło do kanibalizacji. Wspólnie możemy sobie pozwolić na lokale, które nie opłacałybysię jednemu zakładowi. Widzimy miejsce na kilkadziesiąt wspólnych placówek — twierdzi współwłaściciel Wierzejek. Klaster pracuje też nad innowacjami.

— Współpracujemy z uczelniami, a pomiędzy zakładami wymieniamy się know-how. Pracownicy nauczyli się, że mają błogosławieństwo szefa, by doradzać technologowi z obcego zakładu, i to działa. Na bazie klastra chcemy budować przewagi konkurencyjne poszczególnych zakładów, a wymiana temu służy — opowiada Adam Zdanowski. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Prawie jak konsolidacja

WITOLD CHOIŃSKI

prezes Związku Polskie Mięso

branży mięsnej klastry

W nie działają, bo była pozbawiona możliwości ubiegania się o dotacje na powstawanie klastrów, a bez wsparcia finansowego producenci nie mieli motywacji do ich zakładania. Jeśli jednak takie przedsięwzięcie się udaje — a przykład czterech firm dowodzi, że można współpracować w szerokim zakresie — jest to sensowne rozwiązanie i dobry sposób na obniżenie kosztów. Można również potraktować to jako zaczątek szerszej współpracy — kolejnym etapem może być np. stworzenie wspólnego działu sprzedaży. Tak może wyglądać konsolidacja, która czeka wiele firm z branży mięsnej.