Mięso z roślin od Beatlesa

opublikowano: 27-11-2019, 22:00

Wegańskie produkty z laboratoriów niszowych spółek, które imitują smak mięsa, zaczynają szturmować polski rynek

Jedzenie z roślin to nie jest chwilowy trend, to przyszłość — z takiego założenia wychodzi coraz więcej producentów żywności i restauratorów. Od lat przekuwają to hasło w działanie — bezmięsnych dań nie brakuje na półkach marketów i w lokalach gastronomicznych. Nawet KFC i Burger King sukcesywnie rozszerzają ofertę o wegańskie produkty, a Sokołów, jeden z największych producentów wędlin i mięsa w Polsce, od lat ma ofertę dla wegan. Coraz częściej jednak rynek zadaje sobie pytanie: a co z osobami, które dostrzegają etyczną potrzebę rezygnacji z mięsa — bez względu na to, czy chodzi o dobro zwierząt, planety czy pobudki społeczne, ale nie potrafią oprzeć się pokusie smaku prawdziwego steku, kiełbasek z grilla czy pieczonego kurczaka? Tu kłania się technologia laboratoryjna.

Wegańskie mięso, tworzone w laboratoriach na bazie roślinnego białka, ma
dać złudzenie smaku prawdziwych kiełbasek, burgerów i drobiu oraz poczucie
realnej troski o dobro zwierząt i planety. Do tej pory zdobywało zachodnie
rynki, teraz dostępne jest w Polsce.
Zobacz więcej

POTRZEBA SMAKU:

Wegańskie mięso, tworzone w laboratoriach na bazie roślinnego białka, ma dać złudzenie smaku prawdziwych kiełbasek, burgerów i drobiu oraz poczucie realnej troski o dobro zwierząt i planety. Do tej pory zdobywało zachodnie rynki, teraz dostępne jest w Polsce. Fot. Bloomberg

W USA odpowiedź przyszła w połowie tego roku wraz z debiutem giełdowym spółki Beyond Meat (akcje start-upu w pierwszym dniu notowań rosły o 138 proc., kapitalizacja wyniosła 3,8 mld USD). Od tamtej pory o spółce, znanej z popularyzacji dań z białka roślinnego, które smakiem, zapachem i teksturą do złudzenia przypominają mięso, nie przestaje być głośno. Tzw. ślepe testy dowiodły, że ich produkty trudno odróżnić od prawdziwego mięsa. Mało kto wie, że burgery od Beyond Meatu można zjeść już w Polsce. Podobnie jak zamienniki mięsa innych zagranicznych producentów, które mają nawet dłuższą historię niż amerykański start-up.

— Nasza spółka jest w Polsce wyłącznym importerem marki Linda McCartney, dystrybutorem marki Beyond Meat i kilku innych wegańskich marek będących zamiennikami nabiału, mleka czy jaj — mówi Stan McGowan, dyrektor sprzedaży i marketingu oraz współzałożyciel Foods Brothers.

Popyt na te produkty rośnie. Burgery z mięsem Linda McCartney można zjeść już m.in. w restauracjach Jeff’s oraz Bobby Burger, które są znane raczej amatorom solidnych porcji mięsa mielonego w kanapce. Serwują je też wegańskie lokale, np. bistro Zjeść. Marka Linda McCartney, obecna na rynku od 30 lat, jest mniej popularna w globalnej skali, ale podobnie jak w przypadku Beyond Meatu trudno odróżnić, że jej produkty nie są zrobione z prawdziwego mięsa. Oferuje kiełbaski, burgery, kaczki, kurczaka oraz inne dania stworzone przy użyciu osiągnięć nowoczesnej technologii.

— Są to produkty wolne od konserwantów, wzmacniaczy smaku czy sztucznych barwników. Mają tzw. czystą etykietę. Teksturę mięsa udaje się uzyskać m.in. dzięki zastosowaniu uwodnionego teksturowanego białka sojowego. Produkty Beyond Meatu natomiast są robione na bazie białka grochu. Jako młody, ale bardzo głośny światowy start-up co chwilę dopracowuje recepturę, by zaoferować klientom produkt, który zupełnie nie będzie się różnił od tradycyjnego mięsnego odpowiednika — tłumaczy Stan McGowan.

Większość wegańskich marek budują weganie. Tak było z firmą Linda McCartney, stworzoną przez nieżyjącą już żonę byłego beatlesa — Paula McCartneya (para przeszła na weganizm). Nadal należąca do rodziny McCartneyów spółka powstała w 1991 r. Jej produkty są powszechnie dostępne na Wyspach.

— Często odwiedzałem Polskę ze względu na przyjaciół, których tutaj mam. Sam przeszedłem na wegetarianizm ponad pięć lat temu z powodów etycznych i zdrowotnych, a gdy tutaj bywałem, brakowało mi na rynku dobrej jakości wegańskich produktów typu zamienniki mięsa — mówi Stan McGowan.

Tak narodził się pomysł na biznes Foods Brothers, który działa od początku tego roku. Tymczasem rynek nie śpi i coraz częściej stawia na bezmięsne białko. Bezpośrednią konkurencją spółki są tacy giganci jak np. Unilever, którzy również inwestują w wegańskie mięso. Rok temu koncern przejął The Vegetarian Butcher, holenderską markę produktów wegańskich przypominających mięso założoną przez Jaapa Kortewega, który twierdzi, że do 2050 r. cały świat przerzuci się na weganizm. Na roślinne mięso z laboratorium stawia też IKEA. W ofercie stołówek sieci od dawna znajdują się wegańskie klopsy, hot dogi i lody truskawkowe (w Polsce już co dziesiąty sprzedany hot dog to wersja wegańska), ale na tym nie koniec.

— IKEA nie zainwestowała w firmy produkujące alternatywne źródła białka, ale pracuje nad klopsikami opartymi na białkach pochodzenia roślinnego. Nowe klopsiki pojawią się w sprzedaży w roku finansowym 2021 — informuje Andrzej Lewkowski z biura prasowego IKEA.

Mają wyglądać i smakować dokładnie tak jak wersja mięsna.

19,5 mld USD - taką wartość, według firmy Euromonitor International, osiągnął światowy przemysł mięsa roślinnego w 2018 r. Rośnie w tempie 9,4 proc. rocznie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu