Mikołaj jest kobietą

Kamil Kosiński
opublikowano: 2007-12-06 00:00

Co można robić dla innych? Agnieszka Dolata z poznańskiego biura Telekomunikacji Polskiej stwierdziła, że najlepiej pomagać chorym dzieciom.

Korytarz szpitalny. Lepszy od średniego polskiego standardu. Z boku automat telefoniczny z dzieckiem uczepionym słuchawki.

— Mamo, do kogo dzwoni ta dziewczynka — pyta inna, idąca korytarzem.

— Chyba do mamy. W szpitalu jest specjalny „telefon do mamy”. Ale można z niego dzwonić do taty i do dziadka, i do babci. Jak tylko chce się z nimi porozmawiać — tłumaczy wcielająca się w rolę matki Katarzyna Figura.

Potem głos lektorki informuje, że od czterech lat dzięki programowi „Telefon do mamy”, organizowanemu przez Telekomunikację Polską (TP), niemal we wszystkich szpitalach w Polsce mali pacjenci mogą za darmo dzwonić do rodziców. Na oddziałach szpitalnych zainstalowano 1067 aparatów. Niekiedy odbywało się to nie dzięki zaangażowaniu korporacyjnych struktur operatora, lecz dzięki osobistemu wysiłkowi jego pracowników.

W grudniu 2003 r. do poznańskiego Szpitala Klinicznego przy ul. Szpitalnej trafiła wraz z trzymiesięcznym chorym synem Agnieszka Dolata, główna specjalistka ds. kalkulacji i raportowania kosztów w departamencie analiz kosztów usług w TP. Program „Telefon do mamy” dopiero startował. O jego istnieniu dowiedziała się od personelu medycznego, który poznawszy jej miejsce pracy, poprosił o pomoc w instalacji aparatu.

Przypadkowy początek

— Pielęgniarkom leżał na sercu spokój małych pacjentów. Telefon w tym pomaga. Rodzice nie mogą przecież non stop przebywać na oddziałach. Muszą pracować, a wielu jest spoza Poznania. Utrzymanie kontaktu z rodzicami jest bardzo ważne dla psychiki dzieci. Dyrektor szpitala bał się jednak dewastacji urządzenia. Usiłowałam go przekonać, że obsługę i serwisowanie zapewnia TP, a szpital udostępnia jedynie miejsce do montażu i o nic innego nie musi się martwić — opowiada Agnieszka Dolata.

Dyrektor był jednak nieprzejednany.

— Uparłam się. Zadzwoniłam do lokalnego oddziału „Gazety Wyborczej” i zainteresowałam ich tematem. Występowałam przy tym nie jako pracownik TP, lecz jako rodzic chcący mieć kontakt z dzieckiem — zaznacza Agnieszka Dolata.

Poskutkowało. Niedługo potem aparat pojawił się w szpitalu. Następnie kolejne. Jest ich tam 11. W całym Poznaniu — 34, a w Wielkopolsce 102. Agnieszka Dolata nie uczestniczyła w ich instalacji, ale nie znaczy to, że zerwała więzy ze szpitalem.

W grudniu 2004 r. zorganizowała w nim mikołajki dla dzieci. TP zaprosiła Magdalenę Stużyńską (Marcysia w serialu „Złotopolscy”), sfinansowała upominki i stroje mikołajów. Agnieszka Dolata skrzyknęła kilku kolegów z pracy, którzy się w nie przebrali. Sama zresztą też przywdziała czerwony kubrak.

Potem przyszedł czas na systematyczną pomoc oddziałom dziecięcym. Teraz w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Krysiewicza.

— Jest on po prostu najbliżej mojego miejsca pracy. A nie chodziło jedynie o akcję mikołajkową, lecz o regularną współpracę. Mam dwoje dzieci. Nie mogę zobowiązać się do jeżdżenia na drugi koniec Poznania. Tym bardziej że mieszkam w Swarzędzu — tłumaczy Agnieszka Dolata.

Dostarcza karty telefoniczne niezbędne do korzystania z „telefonów do mamy”. Pomaga w organizacji konkursów plastycznych. We współpracy z Fundacją Grupy TP dostarcza do szpitalnych świetlic kredki, bloki rysunkowe, książeczki dla dzieci i drobne maskotki. Na Dzień Dziecka, ale też bez szczególnych okazji. W 2006 r. uczestniczyła w organizacji wizyty mikołaja. Tego prawdziwego. Z Finlandii.

Entuzjazmem zaraża innych. Nie tylko z TP. Jako stały wolontariusz dostała od fundacji tysiąc złotych, które mogła zagospodarować na działania na rzecz szpitala, którym się opiekuje. Mogła to być wizyta aktora w szpitalu lub cokolwiek innego.

— Na oddziałach nie było nawet radia. Wspólnie z pielęgniarkami doszłyśmy do wniosku, że zaproszenie aktora to chwilowa uciecha, a bardziej przydałyby się radioodbiorniki z CD, które można byłoby wykorzystywać przez długi czas. Zadzwoniłam do MediaMarkt w centrum handlowym M1 i powiedziałam, że mam tyle i tyle pieniędzy i chcę kupić jak najlepszy sprzęt dla szpitala. Nie dość, że obniżyli mi ceny, to jeszcze dorzucili płyty z piosenkami dla dzieci — wspomina Agnieszka Dolata.

Poza szpitalem

Aktywności nie ogranicza do pomocy dzieciom w szpitalu. Kiedy przez przypadek dowiedziała się, z jakimi problemami borykają się dzieci niedosłyszące, postanowiła zorganizować nagranie specjalnej płyty do nauki dźwięków dla nich. Fundacja Grupy TP prowadzi program „Dźwięki marzeń”, który obejmuje kupno aparatów słuchowych, opłacanie domowych rehabilitantów i turnusów leczniczych dla dzieci najmłodszych, wtedy gdy szansa na rehabilitację jest największa. Tymczasem tu chodziło o materiały dydaktyczne dla dzieci w wieku szkolnym. Agnieszka załatwiła możliwość wykorzystania studia nagrań TP do nagrania płyty. Fundację namówiła zaś do oddelegowania opiekuna merytorycznego do tego projektu. W studiu nagrań powstanie więc płyta. A właściwie nie jedna, tylko prawdopodobnie trzy — bo zakres materiału okazał się obszerny. Do tego obrazki ze szczekającym psem, muczącą krową czy przejeżdżającym tramwajem, które dzieci mają kojarzyć z nagranymi dźwiękami. No i mała książeczka, która pomoże rodzicom wykorzystywać ten materiał.

— Trudno powiedzieć, kiedy całość będzie gotowa. Niestety, zbyt wiele rzeczy nie zależy ode mnie. To kwestia nie tylko nagrania, lecz także powielenia w kilku tysiącach egzemplarzy oraz zdjęć, projektów i druku. A sama nie mogę wyłożyć potrzebnych pieniędzy — mówi Agnieszka Dolata.

Nie wszystkie jej pomysły udało się zrealizować. Nic nie wyszło z pracowni internetowej w szpitalu przy Krysiewicza. Wszystko było już ustalone z dyrekcją i tamtejszym informatykiem, ale w ostatniej chwili okazało się, że placówka ma tak trudne warunki lokalowe, że nie ma po prostu gdzie wstawić komputerów dla dzieci.

Nie wypalił też pomysł przekazania przez sieć Orange telefonu komórkowego, który by pełnił rolę „telefonu do mamy” dla dzieci, których stan nie pozwala wstać z łóżek i podejść do aparatu stacjonarnego.

— Na przeszkodzie stanęła kwestia odpowiedzialności materialnej za telefon. Pielęgniarki powiedziały, że po prostu nie upilnują takiej słuchawki — wyjaśnia Agnieszka Dolata.

Podobnie jest z nią samą. Trudno ją upilnować, by nie wpadła na jakiś nowy pomysł ulżenia małym pacjentom. W tym roku też jest mikołajem w szpitalu. n

Zawodowa działalność

Agnieszka Dolata pracuje w poznańskim biurze TP jako główna specjalistka ds. kalkulacji i raportowania kosztów w departamencie analiz kosztów usług. W skrócie jej praca sprowadza się do przygotowywania danych do raportów statystycznych, które potem jej szefowie dostarczają do Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Tam zaś ocenia je Anna Streżyńska, tocząca nieustanne spory z TP o ceny, po jakich operatorzy alternatywni powinni uzyskiwać dostęp do sieci TP. Konflikty wynikają właśnie z odmiennej interpretacji danych zawartych w raportach, które współtworzy swarzędzka wolontariuszka. UKE uważa, że ceny dostępu powinny być niższe. Spółka — odwrotnie. W wielu przypadkach różnice zdań rozstrzyga w końcu sąd.

Szansa na mały remont

W listopadzie 2007 r., wraz

z kolegami, Agnieszka Dolata zaczęła zabiegać o nowy grant z Fundacji Grupy TP. 3 tys. zł chce przeznaczyć na remont świetlicy na oddziale chirurgii Szpitala Dziecięcego przy ul. Krysiewicza w Poznaniu. Aby dzieci mogły tam miło spędzać czas, chce położyć nowe wykładziny, wymalować ściany i kupić nowy sprzęt.

Wolontariat w liczbach

4

lata Tak długo Agnieszka Dolata pomaga dzieciom z poznańskich szpitali.

3

lata Po takim czasie działalności Centrum Wolontariatu przyznało jej tytuł Osobowości Miesiąca.

11

Tyle „telefonów do mamy” jest zainstalowanych w szpitalu, w którym Agnieszka Dolata musiała cztery lata temu walczyć o taki automat.

Marcysia była pierwsza

W 2006 r. na zaproszenie Fundacji Grupy TP, szpitale dziecięce w czterech polskich miastach odwiedził prawdziwy mikołaj z Finlandii. Każde hospitalizowane dziecko miało okazję zrobienia sobie z nim zdjęcia. Bezpłatnie. Normalnie, w jego fińskiej siedzibie, taka atrakcja kosztuje 30 euro. W Polsce mikołaj odwiedził m.in. poznański Szpital Dziecięcy przy ul. Krysiewicza, którego pacjentom pomaga Agnieszka Dolata. Nie były to jednak pierwsze szpitalne mikołajki dla dzieci, w których organizacji uczestniczyła. Pierwszą taką imprezę zorganizowała z udziałem Magdaleny Stużyńskej (Marcysi z serialu „Złotopolscy”) w Szpitalu Klinicznym przy ul. Szpitalnej. Tam rozpoczęła swoją działalność wolontariuszki.