Miliarderzy lubią rytm samby

opublikowano: 02-04-2014, 00:00

Najbogatsi Polacy szukają zysków w Brazylii. Roman Karkosik ma na koncie przejęcie, spółka Michała Sołowowa wybuduje fabrykę. Zyski zagwarantuje im sektor automotive

Na brazylijskim rynku coraz szerszą reprezentację mają polskie firmy. Są już na nim m.in. grupa Boryszew, należąca do Romana Karkosika, oraz giełdowe Seco Warwick. Do peletonu polskich firm w kraju samby i futbolu dołączy Synthos — spółka chemiczna kontrolowana przez Michała Sołowowa, jednego z najbogatszych Polaków.

Zobacz więcej

KIERUNEK — AMERYKA POŁUDNIOWA: Brazylia jest siódmym na świecie producentem samochodów. Jej potencjał zachęcił do inwestycji Michała Sołowowa, akcjonariusza Synthosu. Giełdowa spółka wyłoży tam ponad pół miliarda złotych. [Fot. MW]

Sprzedaż bez problemów

Giełdowa firma z Oświęcimia zamierza zbudować fabrykę kauczuku polibutadienowego, potrzebnego m.in. do produkcji opon.

— Wartość inwestycji szacujemy na 170 mln USD (515 mln zł). Zakład rozpocznie działalność w latach 2016-17, a zatrudnienie znajdzie ponad 100 osób — informuje Tomasz Kalwat, prezes Synthosu.

Warunkiem realizacji inwestycji jest wejście w życie umów dotyczących dostaw surowców, które zostały podpisane w 2013 r. Wydajność zakładu sięgnie 80 tys. ton rocznie. Synthos nie powinien mieć problemów ze sprzedażą towarów. Spółka podpisała warunkowe porozumienia z Michelinem oraz Pirelli, producentami opon. Jej menedżerowie o popyt się nie martwią. Przytaczają wyniki analiz rodzimej Pracowni Badań Rynków Zagranicznych. Wynika z nich, że w ciągu trzech kwartałów 2013 r. sprzedaż opon do nowych samochodów wzrosła w Brazylii o 9 proc. (r/r), a do używanych aut o 11 proc.

— Brazylia to zyskujący na znaczeniu obszar na gospodarczej mapie świata. Są tam lub planują inwestycje w zasadzie wszyscy znaczący producenci samochodów. Skoro rynek sprzyja, sukces zależy już tylko od sprawności organizacyjnej przedsiębiorców i osiąganej efektywności pracy — komentuje Piotr Wiśniewski, szef Maflow, grupy motoryzacyjnej należącej do Boryszewa i działającej m.in. w Brazylii. Podkreśla, że przedsiębiorcy, którzy wchodzą na ten rynek, powinni zwrócić uwagę na mocno rozbudowane przywileje socjalne.

— Trzeba pamiętać o różnicach, jakie dzielą Polskę i Brazylię. Zaliczam do nich przede wszystkim mocno prosocjalne zapisy prawa pracy i dużą siłę związków zawodowych, a także wysoką niestabilność waluty. Uzyskanie odpowiednio wysokiej wydajności pracy było chyba największym wyzwaniem, przed jakim stanęliśmy w Brazylii — ocenia Piotr Wiśniewski.

Nie taki socjal straszny…

Przedstawiciele Synthosu zdają sobie z tego sprawę. Tomasz Kalwat podkreśla jednak, że fabryka polskiej spółki będzie zlokalizowana w kompleksie petrochemicznym Triunfo, w brazylijskim stanie Rio Grande do Sul.

— Nigdy nie doszło tam do strajku, a funkcjonujące w kompleksie firmy zatrudniają wysoko wykwalifikowaną kadrę. Pracowników do naszej fabryki będziemy także szkolić w Polsce i w Czechach — zaznacza Tomasz Kalwat.

Wygląda na to, że innych inwestorów też nie przeraża brazylijski „socjal”. Według danych tamtejszego banku centralnego, tylko w lutym 2014 r. inwestycje zagraniczne w Brazylii sięgnęły 4,13 mld USD, tymczasem eksperci oczekiwali 3,8 mld USD. Obraz makroekonomiczny nie jest jednak w pełni idylliczny. Agencja Standard & Poor’s obniżyła rating, prognozując, że w tym roku wzrost gospodarczy Brazylii zmniejszy się z 2,3 proc. do 1,8 proc., natomiast deficyt wzrośnie z 3,2 proc. do 3,9 proc. Spowolnienie dostrzega Paweł Wyrzykowski, prezes Seco Warwick, producenta urządzeń do obróbki cieplnej.

— W średnim i dłuższym okresie perspektywy Brazylii są ciekawe. Obecnie rynek spowalnia, ale spodziewamy się wzrostu stopy życiowej społeczeństwa. Podnoszone są standardy prawne i zasady działania instytucji gospodarczych, przedsiębiorczość jest olbrzymia. Trzeba uważać na wciąż znaczący poziom korupcji, wysokie koszty, niską dostępność wykwalifikowanych, znających język angielski, pracowników oraz niski poziom bezpieczeństwa publicznego — zaznacza Paweł Wyrzykowski.

Handel w zwolnionym rytmie
Polsko-brazylijski handel to dość skromne zjawisko. W pierwszych trzech kwartałach 2013 r. obroty wyniosły 1,16 mld USD, co stanowi… 0,2 proc. całego polskiego handlu zagranicznego. Ponadto, w relacjach z Brazylią notujemy spory deficyt. We wspomnianym okresie wyeksportowaliśmy tam towary za 469 mln USD, tymczasem sprowadziliśmy do nas towary za 687 mln USD. Najczęściej wysyłamy do Brazylii węgiel, sprzęt telefoniczny, nawozy, wyroby gumowe, leki, silniki i sprzęt oświetleniowy. Import do Polski to głównie tytoń, leki, miedź, kawa, soki owocowe, cukier i — sporadycznie, ale o dużej wartości — samoloty brazylijskiej marki Embraer. [JKW]
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu