21 czerwca Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) wydał wyrok o dużym znaczeniu dla przewoźników lotniczych. Uznał co prawda, że przepisy dyrektywy 2016/681 w sprawie wykorzystywania danych dotyczących przelotu pasażera (danych PNR) są co do zasady zgodne z przepisami RODO oraz Kartą praw podstawowych UE, zastrzegł jednak, że przetwarzanie danych PNR jest niezgodne w odniesieniu do lotów wewnątrzunijnych, o ile tylko nie istnieje realne i aktualne (bądź przewidywalne) zagrożenie terrorystyczne. W takiej jednak sytuacji przepisy krajowe powinny precyzyjnie określać np. kierunki podróży wobec których występuje to ryzyko ryzyko.
— Pytania prejudycjalne zadał sąd z Belgii, który miał wątpliwość, czy zasadne jest prewencyjne przetwarzanie danych ogółu pasażerów [w tym w przypadku lotów wewnątrzunijnych — red.] przez państwa członkowskie. Zgodnie z przepisami dane te mają być przesyłane przez przewoźników lotniczych przed odprawą pasażerów do odpowiedniego organu krajowego [w przypadku Polski do Straży Granicznej — red.], a następnie mogą być przechowywane przez pięć lat. W polskim porządku prawnym analogiczne rozwiązania przewiduje ustawa z 9 maja 2018 r. o przetwarzaniu danych dotyczących przelotu pasażera. Orzeczenie TSUE stawia pod znakiem zapytania prawidłowość polskich rozwiązań prawnych, które przewidują ogólny obowiązek przetwarzania danych PNR w odniesieniu do lotów wewnątrzunijnych — mówi Marek Korcz, partner zarządzający w Kancelarii Łaszczuk i Wspólnicy.
Sprawa jest szczególnie ważna dla przewoźników wykonujących loty do lub z Polski. Polska ustawa implementująca dyrektywę PNR przewiduje, że w odniesieniu do każdego lotu, do którego nie przekazano danych PNR, przewoźnik podlega karze pieniężnej w wysokości (co do zasady) 40 tys. zł.
— W początkowym okresie po wejściu w życie polskiej ustawy ponad 100 przewoźników lotniczych nie dostarczało Straży Granicznej danych o pasażerach, co dotyczyło około 110 tys. lotów. Chodzi więc o kary liczone wręcz w miliardach złotych, które mogłyby zostać nałożone w sumie na całą branżę — podkreśla Marek Korcz.
Problem został tymczasowo rozwiązany przepisami zawieszającymi postępowania dotyczące nakładania kar pieniężnych, ale tylko do początku 2024 r.
— Bez kolejnych zmian ustawodawczych przewoźnicy ponownie staną przed perspektywą nałożenia dotkliwych kar pieniężnych już za niecałe dwa lata — mówi Marek Korcz
