Miliony na dwóch kółkach w MotoGP

Łukasz Ostruszka
opublikowano: 02-05-2010, 09:24

Strumienie pieniędzy, zapach benzyny, ryk silników i piękne kobiety. To nie tylko świat Formuły 1. To także codzienność w  MotoGP, motocyklowym odpowiedniku F1. W ten weekend Grand Prix Hiszpanii.

MotoGP nie jest niechcianym rodzeństwem Formuły 1, ale w naszym kraju cieszy się zdecydowanie mniejszą popularnością. Szał na kibicowanie motocyklistom ścigającym się po torze panuje we Włoszech, Hiszpanii, Francji i na przykład Czechach. Pasjonatami takich wyścigów są też Amerykanie i Australijczycy. To te kraje rok w rok odkręcają kurek z pieniędzmi, by podziwiać swoich idoli mknących z prędkością ponad 300 km/h na supernowoczesnych ścigaczach.

Gigantyczna kasa

O tym, że w tym sporcie nie brakuje pieniędzy świadczyć mogą choćby podatkowe tarapaty największej gwiazdy MotoGP Włocha Valentino Rossiego. Włoski fiskus przez kilka lat ciągał legendarnego motocyklistę po sądach, żeby wyegzekwować niezapłacone podatki, naliczono bagatela 112 mln EUR. Rossi w końcu wynegocjował ugodę, na mocy której zobowiązał się zapłacić "tylko" 35 mln EUR. Obiecał też sumiennie regulować świadczenia w następnych latach.

Miliony na dwóch kółkach MotoGPMiliony na dwóch kółkach MotoGP

Pieniądze, zarobki i budżety są w MotoGP tajemnicą poliszynela. Afera podatkowa Rossiego pokazała jednak, jak gigantyczne są tam dochody największych gwiazd. Nikt nie zarabia tyle, co Włoch, ale roczne pensje w wysokości około 5-10 mln EUR są dość częste. Budżety zespołów też nie odbiegają znacząco od F1. Przed poprzednim sezonem ze ścigania z powodu kryzysu ekonomicznego wycofało się Kawasaki, wtedy też podano, że sezon startów kosztował ekipę 46 mln USD. Japoński zespół od lat należał jednak do średniaków, był bogatszy od prywatnych ekip, ale znacznie biedniejszy od czołowych fabrycznych. Honda wydaje podobno na swój flagowy team ponad 100 mln USD rocznie.

Szef z żyłką biznesmena

Całym cyrkiem zawiaduje spółka Dorna Sports z Madrytu, której podlegają wszystkie kwestie związane z marketingiem i finansami serii wyścigowej. Pod rządami Carmelo Ezpelety firma doskonale radzi sobie z globalną sprzedażą marki MotoGP. W zeszłym roku, gdy Formule 1 groził rozłam, prasa spekulowała nawet, że osiem najlepszych ekip rozważa przekazanie Dornie misji utworzenia nowej serii F1. Ostatecznie wewnątrz F1 doszło do porozumienia i pomysł nie ujrzał światła dziennego.

Emocje sięgają zenitu

Tegoroczny sezon zaczał się na torze w Katarze, w sumie zawodnicy zaliczą 18 weekendów wyścigowych. Zawody rozgrywane są w trzech klasach: GP 125 cc, Moto2 i najsilniejszej, królewskiej MotoGP. Ta ostatnia przyciąga najlepszych sponsorów i najsilniejsze ekipy (fabryczne i prywatne). Faworytem jest startujacy Yamahą Rossi. Co ciekawe ekipę sponsoruje producent samochodów Fiat, wszystko przez gigantyczną popularność Rossiego na strategicznych dla włoskiego koncernu rynkach.

Deptać po piętach będą mu zawodnicy zespołów Repsol Honda i Ducati Marlboro, którego motocykle mają wymalowany charakterystyczny kod kreskowy tytoniowego giganta, o którym pisaliśmy już w kontekście Ferrari. Silny może być także Monster Yamaha, zasilany dolarami płynącymi od amerykańskiego producenta napojów energetycznych Monster.

Ciekawy zespół zgłosił się do Moto2 (do niedawna GP 250cc, gdzie startują mniejsze, prywatne ekipy). Znany hiszpański aktor Antonio Banderas, który jest wielkim fanem motocyklowego ścigania kupił małą stajnię Promoracing i przemianował ją na Jack & Jones by A.Banderas. Huczna prezentacja dorównywała splendorem MotoGP.

Szansa dla polskich kibiców

MotoGP jest dla Polaków łatwiej dostępna niż F1. Bilety są tańsze niż w serii samochodowej, a jeden z wyścigów odbywa się niedaleko polskiej granicy. Rozkochani w motocyklowym Grand Prix Czesi od wielu lat organizują weekendowe ściganie w Brnie. Tor obskurny i stary, ale zawsze wypełniony przez fanów po brzegi.

Zobacz emocjonujące fragmenty Grand Prix Kataru

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane