Miliony utopione w butelkach PET

opublikowano: 26-03-2013, 00:00

Resort finansów jest bardziej proekologiczny niż środowiska. Absurd? Nie. Podatki. Ale chyba zbyt małe, by sprawa recyklingu ruszyła z miejsca

Na polski rynek trafia co roku 4,5 mld plastikowych butelek z napojami. Ponownie przerabianych jest 1,1 mld. Reszta ląduje w lasach, na wysypiskach śmieci albo w piecach. To 112 tys. ton politereftalanu etylenu (PET), z którego zostały zrobione butelki. Granulat, który jest wynikiem ich przerobu, kosztuje 700-900 EUR za tonę.

Marnuje się więc surowiec o wartości 326-418 mln zł. Na dodatek banalnie łatwy do odzyskania. — Chcąc ponownie przetworzyć jakikolwiek plastik, trzeba najpierw rozpoznać rodzaj tworzywa. Ale jest jeden typ wyrobów zrobiony zawsze z tego samego tworzywa. To butelki z napojami. Po zdjęciu etykiety i nakrętki zostaje PET w czystej postaci — podkreśla Tadeusz Nowicki, prezes spółki Ergis-Eurofilms, zajmującej się produkcją opakowań spożywczych.

Po niemiecku…

Jak zbierać butelki PET, pokazały Niemcy. System zbiórki funkcjonuje tam od 10 lat. Opiera się na kaucji za opakowanie, którą płaci każdy kupujący napój. Może ją odzyskać po wrzuceniu butelki do specjalnego automatu. Takie urządzeniastoją głównie w supermarketach, a trafia do nich 95 proc. butelek wprowadzanych do obrotu. Podobne systemy funkcjonują w Danii, Estonii, Holandii i Szwecji. W tych krajach odzyskuje się 75-95 proc. butelek PET. Efektywność systemów jest uzależniona od dostępności punktów zbiórki, kampanii uświadamiających i wysokości kaucji.

— Gdyby w Polsce kaucja wynosiła 50 groszy za butelkę, to 10 butelek stanowiłoby równowartość 5 zł. Ludzie by ich wtedy nie palili ani nie wyrzucali, gdzie popadnie. Gdyby kaucja wynosiła 1 zł, efektywność systemu zbiórki byłaby jeszcze większa i dojście do poziomu 95 proc. byłoby bardzo szybkie — tłumaczy Jerzy Ziaja, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Recyklingu (OIGR).

Organizacja zaproponowała powołanie podmiotu, który miałby gwarantowany przez państwo monopol na zarządzanie systemem. Tak jest w Niemczech. Za Odrą specjalny podmiot dba, by butelki ze sklepów trafiły do firm, które je ponownie przetworzą. Biznes płaci za surowiec, a sklepy, wypłacające kaucje za butelki kupione w innych placówkach, otrzymują zwrot pieniędzy. To w tej organizacji zostają pieniądze z kaucji za niezwrócone PET.

Według szacunków OIGR, 5 tys. automatów do zbioru surowców (system miał obejmować również puszki aluminiowe i makulaturę) to wydatek rzędu 250 mln zł. Przy założeniu, że kaucja wynosiłaby50 groszy, a konsumenci zwracali 90 proc. butelek (mniej niż w Niemczech, ale więcej niż w Estonii), już w pierwszym roku z samej kaucji zostałoby 225 mln zł.

— Pieniądze na sfinansowanie systemu pochodziłyby z dwóch źródeł. Pierwsze to kaucja za niezwrócone butelki, drugi — opłaty recyklerów za przekazany surowiec. System sam się finansuje (zanieczyszczający płaci) i daje zysk dla budżetu — wyjaśnia Jerzy Ziaja. Próba zainteresowania Ministerstwa Środowiska stworzeniem kaucyjnego systemu zbiórki butelek PET nie spotkała się jednak ze zrozumieniem.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Propozycja była systemem obowiązkowym dotyczącym opakowań jednorazowego użytku, przenoszącym obciążenia związane z funkcjonowaniem tego systemu na innych uczestników rynku niż podmioty przetwarzające odpady, włącznie z przekazywaniem kwot pozostałych po niezwróconych butelkach na rzecz prowadzących recykling — zaznacza Paweł Mikusek, rzecznik Ministerstwa Środowiska. Po załamaniu się rozmów z resortem środowiska OIGR wysłała pismo do premiera. Na reakcję nie trzeba było długo czekać.

Zaledwie kilka dni później zainteresowanie kaucyjnym systemem zbioru butelek wyraziło… Ministerstwo Finansów. Resort uświadomił sobie, że taki system to dodatkowe wpływy z podatku VAT. OIGR szacuje, że tylko z recyklingu butelek PET byłoby to 50 mln zł rocznie. „(…) z uwagi na ekonomiczne uzasadnienie (…) nasuwa się pytanie o możliwość uwzględnienia ww. zapisów w rządowym projekcie ustawy o gospodarowaniu odpadami i odpadami opakowaniowymi, który został skierowany pod obrady podkomisji stałej ds. monitorowania gospodarki odpadami” — czytamyw piśmie przesłanym z Ministerstwa Finansów do Ministerstwa Środowiska.

…i po polsku

Podkomisja zakończyła już prace. W czwartek jej sprawozdaniem zajęła się komisja ochrony środowiska. Postanowiono, że podkomisja zbierze się jeszcze raz, ale na to, że zaproponuje wprowadzenie systemu kaucyjnego, nie ma właściwie szans.

— System kaucjonowania opakowań, mający umocowanie prawne, ograniczony do opakowań napojów, rzeczywiście funkcjonuje w kilku krajach UE i jest skuteczny w pozyskiwaniu odpadów opakowaniowych, zarówno jednorazowego, jak i wielokrotnego użytku. Bodziec finansowy w postaci kaucji na opakowania skutecznie wpływa na skłonność obywateli do zwrotu pustych opakowań. Jednak utworzenie systemu kaucyjnego to duże wyzwanie pod względem prawnym, technicznym, a przede wszystkim finansowym — komentuje poseł Tadeusz Arkit, przewodniczący podkomisji. Według Tadeusza Nowickiego, jest szansa na to, by nawet w obecnym stanie prawnym odzyskiwać PET z butelek.

— Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach pozwala na to, by opłaty za odbiór śmieci posegregowanych były znacząco niższe od opłat za odbiór śmieci nieposegregowanych. Firma odbierająca śmieci mogłaby więc dla zwycięstwa w przetargu obniżyć cenę, bo dzięki recyklingowi i tak by zarabiała. By do tego doszło, musi jednak zadziałać społeczeństwo obywatelskie. Bez presji ze strony gmin nic się nie zmieni — komentuje Tadeusz Nowicki. Uważa, że firmy odbierające odpady mają inne priorytety niż ekologia.

— Dla nich ważne jest to, żeby nie straciły rynku na rzecz spółek komunalnych. Wolą więc wszystkie śmieci wymieszać i co najwyżej potem wyciągać z nich butelki. Ale ponieważ mycie takich butelek kosztuje, to odzyskiwanie w Polsce PET jest mniej opłacalne niż na Zachodzie — kwituje Tadeusz Nowicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy