Piękny umysł, dobry pomysł, dużo pracy i własne oszczędności — z takim kapitałem pracowała przez ostatni rok ekipa Saule Technologies, czyli start-upu założonego przez Olgę Malinkiewicz. To młoda naukowczyni, o której sukcesie media rozpisywały się ponad rok temu. To „ta od perowskitów” — opracowała na ich bazie nową technologię, możliwą do zastosowania w fotowoltaice, czyli przy przetwarzaniu energii promieni słonecznych na prąd. Teraz do umysłu, pomysłu, pracy i oszczędności dołączą miliony. Saule zdobył inwestora z Japonii oraz wsparcie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR).

Od robotów do perowskitów
Podpisanie umowy inwestycyjnej z japońskim inwestorem zaplanowano na dziś, i to z pompą. W ceremonii ma uczestniczyć m.in. wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński oraz przedstawiciele ambasady Japonii. Trudno się dziwić — japońskim inwestorem jest Hideo Sawada, znany biznesmen, który zbił majątek w sektorze turystycznym. Ostatnio zasłynął otwarciem hotelu obsługiwanego wyłącznie przez roboty.
— Szukaliśmy inwestora, krążyliśmy po świecie, spotykaliśmy się, szukaliśmy kontaktów. Aż nagle odezwał się Polak prowadzący interesy w Londynie, że może nas skontaktować z inwestorem z Japonii — opowiada Piotr Krych, prezes Saule Technologies. Piotr Krych jeździł z Arturem Kupczunasem, bo to ta dwójka odpowiada za biznesową stronę Saule Technologies (i mają po 25 proc. udziałów). Olga Malinkiewicz, właścicielka połowy firmy, spędzała wówczas noce we wrocławskim laboratorium, szykując dla inwestora próbki. Hideo Sawada dostał te próbki, obejrzał, zaprosił na rozmowę do Tokio i po półgodzinnym spotkaniu podjął decyzję, że w to wchodzi. Z kwotą około 20 mln zł.
Urzędnik dał się przekonać
Polski biznes, co ekipa Saule stwierdza z żalem, nie miał dla nich atrakcyjnej oferty. Oferta japońska wydaje się natomiast perspektywiczna i „gwarantuje bezpieczeństwo własności intelektualnej”.
— Inwestor obejmie około 20 proc. kapitału Saule, zaoferował też wsparcie w kontaktach z japońskim przemysłem, do których dojdzie już na początku października — podkreśla Piotr Krych.
Taka transakcja oznacza, że wartość Saule można już szacować na około 100 mln zł. Albo że tyle wart jest potencjał firmy, która na światowy sukces komercyjny daje sobie maksymalnie trzy lata. Można przypuszczać, że zachętą dla japońskiego biznesmena mogły być wcześniejsze decyzje polskich instytucji publicznych. Bo o ile polski biznes nie docenił potencjału Saule (więcej o tym w ramce), o tyle urzędnicy — owszem. W sierpniu NCBR przyznało firmie 25 mln zł dofinansowania, w ramach unijnego Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój 2014-2020. Wsparcie, ale nie finansowe, zadeklarowała też Agencja Rozwoju Przemysłu. Jej fundusz, ARP Venture, objął symboliczny jeden udział w Saule i obiecał pomóc przy promocji wynalazku wśród polskich firm przemysłowych.
Z przemysłem jak najbliżej
Perowskity to minerał, który Olga Malinkiewicz wytwarza w laboratorium sztucznie, w temperaturze pokojowej (za to osiągnięcie zebrała już nagrody), a następnie nadrukowuje go na folię PET i uzyskuje w ten sposób materiał przeistaczającyenergię słoneczną w energię elektryczną. To ogromne uproszczenie, ale obrazujące potencjał tego rozwiązania. Taką folią można potem pokryć telefon komórkowy, budynek czy samolot i… wszystko zasila się samo. Brzmi to obiecująco, dlatego nad perowskitami pracuje już kilka światowych ośrodków naukowych, m.in. w Oxfordzie, Lozannie czy Stanfordzie. W tej rywalizacji Saule, jak przekonują jego twórcy, ma przewagę.
— Inni pracują wciąż w laboratoriach nad sprawnością uzyskiwanego materiału, a najlepsi dochodzą już nawet do 20 proc. My wolimy szybko nawiązać współpracę z przemysłem, bo jemu wystarcza dziś przecież sprawność 10 proc., a taką już mamy. Przemysł ma natomiast szeroki wachlarz innych potrzeb. Trzeba je poznać, dostosować kierunek badań oraz dobór materiałów — mówi Olga Malinkiewicz.
Dlatego napięty plan zajęć trójki przedsiębiorców uwzględnia częste spotkania z przemysłowymi gigantami.
— Kilka dni temu wróciliśmy z fabryki Airbusa w Ottobrunn. Są zainteresowani współpracą. Mamy też kontakty m.in. z Europejską Agencją Kosmiczną i z Wojskiem Polskim — mówi z zadowoleniem Artur Kupczunas.
Przyjdą mózgi i maszyny
Miliony z Japonii i od NCBR pomogą Saule powiększyć tę przewagę nad konkurencją. — Rozbudujemy laboratorium. Kupimy lepsze maszyny, czyli za 160 tys. GBP, a nie za 7 tys., jak dotychczas. Zatrudnimy najlepszych ekspertów, również z zagranicy — wylicza Olga Malinkiewicz.
Dotychczas Saule wydawał to, co założyciele dali mu z własnych kieszeni. Razem było to około miliona złotych i starczało na sprzęt nie najwyższej klasy, na którym Olga Malinkiewicz pracowała dniami i nocami. Teraz naukowczyni z milionami w kasie zapoluje na najlepsze umysły, polskie i zagraniczne. Zespół ma się powiększyć z dzisiejszych 5 osób do około 20. Muszą po pierwsze — przyśpieszyć prace, bo konkurencja nie śpi, a po drugie — popracować nad tym, co jeszcze wymaga poprawy, czyli np. nad drukiem czy składem tuszu. Celem jest, naturalnie, jak najszybsza komercjalizacja wynalazku. Pierwszy prototyp linii produkcyjnej ma być gotowy najdalej za trzy lata, ale raczej wcześniej. W przyszłym roku ma już ruszyć sprzedaż perowskitowej folii prototypowej. Nabywcy, czyli przemysł, będą mogli na niej prowadzić własne badania, najpewniej we współpracy z Saule.
Żeby nie uciekali
Skoro miliony pozwolą Saule zatrudnić nowe umysły, to niewykluczone, że z umysłami przyjdą nowe projekty.
— Dzwonią do nas ludzie i mówią: „Fajnie Wam to z Olgą wychodzi, też bym tak chciał”. I są to często młodzi, zdolni naukowcy z ciekawymi projektami. Możemy im pomóc znaleźć inwestora albo nawet sami wesprzeć te pomysły — zauważa Piotr Krych. Perowskitowy projekt Saule ma kosztować około 34 mln zł, a dzięki NCBR i japońskiemu inwestorowi firma będzie mieć do dyspozycji nawet 45 mln zł. Daje to pole do popisu, również w wymiarze społecznym.
— Fajnie by było, gdyby polscy naukowcy nie uciekali za granicę, tylko pracowali w kraju. Niech to zagraniczni eksperci przyjeżdżają do Polski z badaniami — marzy się Oldze Malinkiewicz, która sama po doktoracie w Walencji wróciła do Polski. I nie żałuje.
Hotel z robotami
Hideo Sawada ma 64 lata i prowadzi interesy m.in. pod szyldem Sawada Holdings, który wyceniany jest przez giełdę w Tokio na ok. 45 mld jenów (1,4 mld zł). Holding specjalizuje się w działalności finansowej, ale inwestuje też w nieruchomości. Pierwsze sukcesy Hideo Sawady, jak wskazywał magazyn „Forbes”, wiązały się z sektorem turystycznym. Ostatnio biznesmen zaszokował świat, otwierając w Japonii pierwszy hotel obsługiwany przez roboty. Ostatnio Hideo Sawada inwestuje w sektorze energetycznym. Na zachodzie Japonii uruchomił sieć energetyczną o mocy 50 MW, zasilaną płynnym gazem LNG.
45 mln zł Takim budżetem dysponuje teraz Saule Technologies. 25 mln zł dostanie od NCBiR, a około 20 mln zł zapewni japoński biznesmen Hideo Sawada.
Hotel z robotami
Hideo Sawada ma 64 lata i prowadzi interesy m.in. pod szyldem Sawada Holdings, który wyceniany jest przez giełdę w Tokio na ok. 45 mld jenów (1,4 mld zł). Holding specjalizuje się w działalności finansowej, ale inwestuje też w nieruchomości. Pierwsze sukcesy Hideo Sawady, jak wskazywał magazyn „Forbes”, wiązały się z sektorem turystycznym. Ostatnio biznesmen zaszokował świat, otwierając w Japonii pierwszy hotel obsługiwany przez roboty. Ostatnio Hideo Sawada inwestuje w sektorze energetycznym. Na zachodzie Japonii uruchomił sieć energetyczną o mocy 50 MW, zasilaną płynnym gazem LNG.
45 mln zł Takim budżetem dysponuje teraz Saule Technologies. 25 mln zł dostanie od NCBiR, a około 20 mln zł zapewni japoński biznesmen Hideo Sawada.