Klienci Millennium TFI nie polubili inwestycji w amerykańskie akcje i obligacje. Nie elektryzowały ich także giełdy krajów BRIC. Dlatego towarzystwo kierowane przez Roberta Boreckiego postanowiło od października wdrożyć plan B i portfele funduszy zabrać na inwestycyjną wycieczkę dookoła świata. Millennium Akcji Globalny, który do tej pory agresywne walory kupował wyłącznie na Wall Street, od przyszłego miesiąca okazji do zarobku będzie szukał zarówno w krajach rozwiniętych, jak i wschodzących, w Europie Zachodniej i Środkowo- Wschodniej, Azji oraz USA. Millennium Globalny Strategii Alternatywnej wypełni portfel surowcami, nieruchomościami, instrumentami pochodnymi, obligacjami zamiennymi na akcje i powiązanymi z inflacją, funduszami typy hedge oraz private equity. Millennium Globalny Stabilnego Wzrostu, który lokował aktywa na giełdach krajów BRIC, będzie typowym funduszem mieszanym, balansującym pomiędzy akcjami, obligacjami i instrumentami rynku pieniężnego.
Wynik to nie wszystko
Zmiany są pokłosiem małej popularności „starych” funduszy.O ile jednak brak zainteresowania inwestycją w regionie BRIC nie dziwi (przez rok portfel stopniał o połowę), bo od początku roku produkt ten pozostaje ponad 4 proc. pod kreską, a w skali 3 lat stracił 16 proc., to już niewielkie napływy do portfeli funduszy lokujących w akcje amerykańskie jest powodem do refleksji. Na Wall Street można było w tym roku zarobić ponad 18 proc., a przez ostatnie trzy lata ponad 36 proc. Okazuje się jednak, że nawet mając silne plecy sprzedażowe w postaci Banku Millennium i atrakcyjne stopy zwrotu, nie łatwo jest przekonać klientów do zakupów.
— Historia pokazuje, że fundusze jednego rynku nie cieszą się zbytnią popularnością. Dlatego postanowiliśmy wdrożyć globalne strategie i myśleć bardziej w kategorii klasy aktywów, a nie alokacji regionalnej. Fundusz aktywów alternatywnych pozwoli zarabiać w oderwaniu od tego, co dzieje się na światowych giełdach, produkt stabilnego wzrostu jest ofertą dla osób ceniących bezpieczeństwo, a akcyjny umożliwi partycypowanie w zyskach z najbardziej perspektywicznych rynków akcji — tłumaczy Krzysztof Kamiński, członek zarządu Millennium TFI.
Czy się stoi, czy się leży…
Nowe fundusze Millennium mają konstrukcję tzw. fund of funds, czyli będą kupować jednostki uczestnictwa produktów inwestycyjnych innych TFI. Krzysztof Kamiński tłumaczy, że docelowo w każdym z portfeli znajdą się około 22-23 fundusze największych światowych powierników, takich jak Black Rock, Wellington czy Pictet, a selekcji będą dokonywać specjaliści z Lizbony, którzy odpowiadają za zarządzanie aktywami private bankingu w banku BCP. Rolą zarządzających z Millennium TFI będzie zabezpieczanie ryzyka walutowego i utrzymywanie płynności, czyli reagowanie na napływy i odpływy aktywów z portfela. Za te usługi klient zapłaci 3,5 proc. rocznie wynagrodzenia za zarządzanie. Aktywa będą też obciążone drugą opłatą, na poziomie funduszu bazowego, ale jak tłumaczy Krzysztof Kamiński, koszt ten nie przekroczy 1 pkt proc. Aby zostać klientem funduszy Millennium TFI w nowej odsłonie, wystarczy dysponować kwotą 500 zł.