Miłosne dialogi z publicznością

Piotr Medyński
opublikowano: 2005-07-11 00:00

Czy z intymnych wyznań można żyć? Owszem, i to nieźle. Pokazuje to sukces wydawnictwa Ilustris, które sprzedaje pocztówki mówiące o uczuciach.

Pewnego popołudnia, wiele lat temu, ona powiedziała: „Jestem zła”. Pomyślał, że powinien zareagować. Ale zamiast dyskutować o uczuciach, wolał je narysować. Tak powstał pierwszy rysunek z serii. Kruchą kreską namalował chłopaka i dziewczynę. Niczym mur dzieliło ich wielkie drzewo. Kolejne były na tyle osobiste, że Andrzej długo nie chciał ich nikomu pokazywać. Opowiadały o miłości, smutku, macierzyństwie, depresji, radości. Na każdym cienką, czarną linią namalowani kobieta i mężczyzna.

— W końcu jeden ze znajomych, któremu Kasia pokazała, co trzymamy w szufladzie, poradził, żebyśmy wydali je w formie pocztówek. Nie spodziewaliśmy się, że na tak kruchej podstawie stworzymy poważną firmę. Rysowanie traktowałem jak miłą zabawę — wspomina Andrzej Tylkowski.

Ksero na początek

Pierwsze kartki sprzedawali w początkach lat 90. na Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku.

— Wystawialiśmy je na ulicy. Obok swoje prace prezentowali malarze, rzeźbiarze, rzemieślnicy. A nasze stoisko wyławiało z tłumu turystów bardzo niezwykłe, wrażliwe osoby. Było o czym porozmawiać, jakbyśmy znali ich od lat. Do dziś sprzedajemy tylko to, co nam samym się podoba. Klienci to cenią — opowiada Andrzej Tylkowski.

Współwłaściciel wydawnictwa i jego najważniejszy twórca jest absolwentem Instytutu Kultury i Sztuki Plastycznej zielonogórskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Umiejętności szlifował pod okiem wykładowców ASP z Wrocławia i Poznania. Potem pracował w przedszkolach i jednej z wrocławskich podstawówek. Z rysunkowego dialogu z dziećmi i dorosłymi powstał specyficzny styl Tylkowskiego. Niby prosty, ale nie do podrobienia. Niby mówiący o codziennych i zwykłych zdarzeniach, ale intrygujący, dwuznaczny, wręcz filozoficzny.

— To nasz atut. Dlatego możemy konkurować z dużo większymi firmami, zatrudniającymi grafików. Tematy do moich rysunków pochodzą z życia — zapewnia Tylkowski.

Przez lata firma mieściła się w ich malutkim mieszkaniu. W jednym kącie pokoju komputer, w drugim sterty papierów i pudełek z kartkami. Sprzedawali je we wrocławskich galeriach. Katarzyna, z wykształcenia filozof, obłożyła się książkami o księgowości i zajęła prowadzeniem firmy. Tak było od 1991 r. Dopiero cztery lata temu przenieśli się do biura.

— Brat koleżanki przekonał nas, że bardzo lubi nasze kartki. Rzucił pracę w energetyce i został naszym pierwszym pracownikiem — przedstawicielem handlowym — dodaje Katarzyna Majewska.

Dziś mają biuro, przepastny magazyn i dwa samochody do rozwożenia kartek. Specjalny, wysokogatunkowy papier do ich druku sprowadzają z Niemiec. Wszystko bez kredytów i pożyczek od znajomych.

W kraju i za granicą

Najbardziej emocjonujący moment w historii firmy to chwila, gdy kartki trafiły do empików. Najpierw do wrocławskiego, potem do całej sieci. Teraz Ilustris należy do ekskluzywnego grona producentów pocztówek, którzy na stałe współpracują z tymi salonami.

— Po prostu spodobały się szefowi sprzedaży. Zaprosił nas do współpracy i tak zostało do dziś — wspomina Majewska.

Dziś kartki z Ilustrisu można kupić w blisko stu miejscach w kraju. Oprócz empików, w sklepach sieci Notabene i wybranych galeriach i księgarniach. — Planujemy rozszerzenie naszej dystrybucji o kilka znaczących księgarń. Nie interesuje nas jednak współpraca z sieciami supermarketów — podkreśla Katarzyna Majewska.

Kartki wrocławskiej firmy nabyć można również w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Szwajcarii, Holandii, a nawet w Japonii.

— Wszystko zaczęło się od Alison, którą cztery lata temu poznaliśmy na branżowych targach w Birmingham. Zakochała się w naszych kartkach — opowiada Tylkowski.

Brytyjka skupiła się na sprzedaży na Wyspach. Tylkowscy sami zajęli się zbytem pocztówek w innych krajach. Ostatnio wysłali pierwszą partię do Nowego Jorku.

— Sprowadzamy też do Polski najpiękniejsze kolekcje kartek zagranicznych. W 2004 r. kupiliśmy licencję na sprzedaż serii Harold’s Planet. Tworzy je małżeństwo z RPA — mówi Katarzyna Majewska.