Minęła euforia w giełdowej branży gier

Adam Hajdamowicz, Bankier.pl
opublikowano: 26-12-2018, 22:00

Ponad połowa spółek gamingowych kończy rok na minusie. Ilość nie przeszła w jakość

Rok 2018 na warszawskiej w dużej mierze należał do producentów gier. Przez długi okres była to niemal jedyna branża, na której można było sporo zarobić. Nic zatem dziwnego, że w rankingu najpopularniejszych spółek na Bankier.pl regularnie królowały m.in. takie podmioty jak CD Projekt, 11 bit czy The Farm 51. Na giełdę (w tym na NewConnect) trafili kolejni przedstawiciele sektora.

Druga część roku okazała się jednak dla tej branży bardzo bolesna. Napompowane do granic możliwości wyceny wielu producentów gier zostały skorygowane. Niewielu jednak wierzyło, że spadki mogą okazać się aż tak drastyczne. Ostatecznie cały rok aż 17 z 29 spółek gamingowych kończy na minusie.

Najwięksi w branży

CD Projekt, największy polski producent gier, budził bardzo dużo emocji w związku z plotkami na temat przyszłej produkcji — „Cyberpunk 2077”. Gdy studio już jednak pokazało szerokiej publiczności trwający aż 48 minut gameplay, kurs rozpoczął szybki marsz na południe (przecena sięgnęła 30 proc.). Biorąc pod uwagę, że samo nagranie wzbudziło ogromne zainteresowanie i nie zawierało nic szczególnie niepokojącego, wydaje się, że inwestorzy uznali po prostu ten moment za doskonały do realizacji zysków. CD Projektowi nie pomogły jednak także rozczarowujące wyniki kwartalne, niższa od założeń sprzedaż „Wojny Krwi”, a w szczególności bardzo mocne przeceny amerykańskich spółek technologicznych. Wciąż także nie wiadomo, kiedy odbędzie się premiera „Cyberpunka” i czy na pewno dojdzie do niej już w przyszłym roku.

Ogromny sukces w 2018 r. odniosła natomiast gra „Frostpunk”, autorstwa 11 bit Studios, która pod względem sprzedaży okazała się zdecydowanie najlepszą produkcją w historii tego studia. Pomimo znakomitych informacji był to jednak moment, kiedy notowania spółki zaczęły się powoli załamywać. Późniejsze silne spadki doprowadziły nawet do tego, że 11 bit wypadło z podium największych producentów gier na GPW. Oprócz CD Projektu, producenta „Frostpunka” przegoniły także PlayWay (mające na koncie zarówno hity — „House Flipper” czy „Thief Simulator”, jak i spektakularne porażki — „Agony” czy „Phantom Doctrine”), a także tegoroczny debiutant Ten Square Games.

Pomimo wciąż stosunkowo niewielkiej kapitalizacji (niecałe 130 mln złotych) do grona najpopularniejszych producentów gier dołączył również ostatnio The Farm 51. Spółka zawładnęła sercami inwestorów w związku z zapowiedzianą premierą wczesnego dostępu do „World War 3”. Gra ta później zaliczyła bardzo słaby start, kiedy to najpierwkonieczne stało się opóźnienie wystawienie jej na sprzedaż, a potem na producenta spadł grad negatywnych komentarzy zmuszających do kolejnych aktualizacji, łatających błędy gry. Ostatecznie „WW3” osiągnęło jednak całkiem niezły wynik sprzedażowy, choć kurs The Farm 51 i tak znacznie spadł (o prawie 60 proc. od historycznego szczytu).

Urodzaj debiutantów

Ten Square Games był jednym z wielu producentów gier, którzy postanowili w tym roku wejść na giełdę. Na główny rynek GPW trafił także T-Bull (przenosiny z NewConnect), a na małym parkiecie zadebiutowało aż siedem firm. Kupując akcje w dniu debiutu zarobić można jednak było wyłącznie w przypadku Creepy Jar (+44 proc.), Ultimate Games (+40 proc.) oraz Ten Square Games (+26 proc.). Cała reszta zaliczyła wyraźne przecenę, które można traktować jako przestrogę. Prime Bit po paru miesiącach od debiutu zmienił prognozę zysków netto za 2018 r. z 776 tys. do zaledwie 25 tys. zł, Creativeforge Games wydał mocno nieudaną grę, a zarząd The Dust po serii kwartałów zakończonych stratami postanowił niemal całkowicie zmienić strategię. Nie najlepiej działo się także w przypadku spółki 7Levels, która tuż po debiucie była upominana przez GPW za nieterminowe publikowanie raportów, a w spółce T-Bull spadki notowań przybrały taką siłę, że dziś ze względu na zbyt małą kapitalizację nie mogłaby ona nawet wejść na główny rynek. 18 grudnia na giełdzie zadebiutowały ponadto akcje Movie Games, które także traciły na wartości (-11 proc.).

Mijający rok na GPW inwestorzy i tak z pewnością zapamiętają jako okres świetności producentów gier. Jak się jednak okazało, nie na każdej spółce gamingowej można było zarobić, a średnia roczna stopa zwrotu dla całej branży wyniosła niezbyt oszołamiające 10 proc. Jest to jednak wynik i tak znacznie lepszy niż w przypadku reszty giełdowych spółek, które w zdecydowanej większości zniżkowały. Co więcej, jedne z największych inwestycyjnych „perełek” 2018 r. pochodzą właśnie z branży gier. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Hajdamowicz, Bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu