Miner: to dopiero początek kryzysu

Kinga Żelazek, "Rynek Kapitałowy"
opublikowano: 2008-06-17 15:01

Robert Miner to światowej sławy trader giełdowy. Niedawno wykładał w Polsce. Warto poznać jego wskazówki dla początkujących i zaawansowanych graczy.

Rynek Kapitałowy: Polska giełda z reguły podąża za giełdą amerykańską, dlatego interesujące jest, jak wyglądają Pana obliczenia dla indeksu S&P w średnim i długim terminie?

Robert Miner: Istnieje duże prawdopodobieństwo, że indeks S&P i generalnie cała amerykańska gospodarka w ciągu roku czy dwóch lat będzie osiągała wyniki znacznie poniżej dzisiejszych poziomów. Najgorsza fala spadków powinna zacząć się dopiero po pierwszym kwartale 2009 roku. Natomiast patrząc na rynek w średnim terminie, czyli kilkumiesięcznym, spadki po ostatnich wzrostach rozpoczną się już wkrótce – najpóźniej w połowie czerwca.

Czy interwencje Fed mogą wpłynąć na obecny trend na rynku amerykańskim?

Nie. Fed podąża za trendami, on ich nie kreuje. W długim okresie interwencje banku centralnego nie są istotne dla trendu.

Bardzo dokładnie określił Pan ubiegłoroczny lipcowy szczyt na indeksie S&P. Jaki jest sekret pana metody?

Tajemnicą jest, że tak naprawdę nie ma tu żadnej tajemnicy. To efekt ciężkiej pracy i ponad dwudziestoletniego doświadczenia w tradingu. A uczyłem się bardzo szybko, ponieważ kiedy zaczynałem swoją przygodę z giełdą, nie było oprogramowania do tradingu i każdego dnia ręcznie tworzyłem wykresy i tabele, co pozwoliło mi dobrze zapamiętać układy, później na ich podstawie rozpoznawać, jaka jest sytuacja na rynku. Przeczytałem też wiele książek. Bardzo wcześnie zacząłem traktować trading jako biznes, nie chciałem szybko prześlizgiwać się przez wiedzę, dlatego bardzo dokładnie studiowałem tę dziedzinę. A im więcej się uczyłem tym lepszym stawałem się graczem.

Kto wywarł największy wpływ na Pana obecny system gry?

Wiliam. D. Gann oraz Ralph Nelson Elliot. Obaj nie żyją już od ponad pół wieku, ale ich dorobek miał największy wpływ na moją naukę tradingu. Gann był mistrzem i prekrusorem analizy czasu i ceny w geometrycznych relacjach odwrócenia trendu, a Elliott – mistrzem rozpoznawania schematów rynkowych pomagających przewidywać prawdopodobne kierunki zmian na rynku. Mój system, choć ma oczywiście wiele różnic, oparty jest na podstawowych koncepcjach Ganna i Elliota.

W jaki sposób zmodyfikował Pan te koncepcje?

Są to bardzo skomplikowane teorie, dlatego przede wszystkim uprościłem je, aby można było w łatwy sposób zastosować je w praktyce. Moje obecne podejście do tradingu opiera się na podwójnych ramach czasowych impetu, uproszczonych schematach fal Elliotta oraz dynamicznych strategiach czasu i ceny.

Dopiero po 15 latach gry na giełdzie swoją metodę wzbogacił Pan o wskaźnik impetu.

Wcześniej nie znalazłem obiektywnego sposobu na to, jak używać tego wskaźnika. Dopiero kiedy sam na to wpadłem, zacząłem z niego korzystać.

Nie stosuje Pan analizy fundamentalnej.

Specjalizuję się w analizie technicznej i jestem w tym dobry – potrafię dobrze rozpoznawać różne schematy rynkowe, rozumiem psychologię inwestowania. Nie rozumiem strategii fundamentalnych, i dlatego ich nie używam. Jeśli ktoś dobrze opanował zarówno analizę fundamentalną, jak i techniczną, może czerpać informacje o rynku na podstawie obu analiz. Ale nie jest to konieczne, bo uważam, że techniczna analiza jest dokładniejsza.

Na jakich rynkach lubi Pan grać?

Moja strategia działa na wszystkich rynkach, ale ja gram głównie na rynku metali szlachetnych, S&P oraz obligacji. Te rynki upodobałem sobie z przyzwyczajenia. Dwadzieścia lat temu nie można było grać na Foreksie, dostęp do rynku walutowego miały tylko duże banki inwestycyjne.
Z kolei mój syn gra już wyłącznie na Foreksie.

Wiele osób, zanim dobrze nauczy się tradingu, traci wszystkie pieniądze. Czy przydarzyła się Panu dotkliwa strata?

Nigdy nie miałem katastroficznej straty, bo nigdy nie ryzykowałem.

Nigdy nie popełnił Pan błędu młodości, grając brawurowo?

Zanim zacząłem grać na giełdzie, przeczytałem dużo książek, gdzie opisano wiele historii sławnych graczy giełdowych, którzy stracili duże pieniądze. Nauczony ich doświadczeniem, postanowiłem być ostrożny.

Jest Pan mistrzem w grze na kontraktach terminowych. Dlaczego upodobał sobie Pan akurat ten instrument finansowy?

Rynek kontraktów terminowych jest doskonały dla doświadczonych traderów, bo można na nim grać z dużą dźwignią finansową, ale wymaga wiele uwagi i umiejętności, bo lewarowanie inwestycji powoduje, że można zarówno dużo zarobić, jak i stracić. Dlatego podkreślam, że jest to rynek tylko dla doświadczonych graczy giełdowych. Obecnie dużo podróżuję, a to uniemożliwia mi codziennie śledzenie rynku, dlatego coraz rzadziej gram na rynku kontraktów terminowych.

Kontrakty terminowe to bardzo ryzykowne instrumenty.

Taka pokutuje o nich opinia, ale głoszą ją ludzie, którzy nie mają pojęcia o tym, na czym polega gra na kontraktach terminowych. Oczywiście jest to niebezpieczny instrument dla tych, którzy nie potrafią odczytywać sygnałów płynących z rynku, a decyzje podejmują „na ślepo”.

Co radziłby Pan początkującym graczom giełdowym?

Należy grać zgodnie z planem i nigdy nie ryzykować dużych pieniędzy. Indywidualny plan gry jest jedną z najważniejszych rzeczy. Każdy gracz, który nie posiada takiego planu, prawdopodobnie szybko straci pieniądze, i to dużo. Trzeba uczyć się krok po kroku, jak funkcjonują rynki, bo im mamy większą wiedzę, tym mniej się stresujemy. A jeśli nie będziemy narażać się na stresujące sytuacje, to będziemy uczyć się szybciej i lepiej.

Jest Pan krótko czy raczej długookresowym graczem?

Powiedziałbym raczej, że jestem średnioterminowym traderem, bo zajmuję pozycję na okres od kilku dni do kilku tygodni.

Co sądzi Pan o codziennym handlowaniu akcjami (daytradingu)?

Dużym problem daytradningu jest fakt, że gra odbywa się na krótkim odcinku czasu i nie ma okazji, żeby wykorzystać cały trend, bo na rynek wchodzi się i wychodzi tego samego dnia. Problemem są też emocje – gracz jest cały czas pod presją, bo codziennie musi podejmować decyzje, kiedy wejść i wyjść z rynku.


Robert Miner – w 1997 r. został ogłoszony przez Super Trader Almanac ”Rynkowym guru roku”. Cztery lata wcześniej, czyli w 1993 r., zdobył pierwsze miejsce w mistrzostwach Świata w tradingu „Robbins World Cup Championships of Futures Trading”. Natomiast w 1999 r. jego książka „Dynamic Trading” została uznana za najlepszą pozycję edukacyjną w dziedzinie inwestowania na giełdzie. Obecnie jego Dynamic Trader Daily Stock/ETF Report zajmuje pierwsze miejsce w rankingu Timers Digest w ostatnim rocznym, półrocznym i trzymiesięcznym zestawieniu. Raport jest mocno ukierunkowany zarówno na edukację inwestorów, jak i doradztwo w zakresie zajmowania pozycji. Technika Roberta Minera opiera się ma dynamicznym podejściu do tradingu, którego szkielet stanowi impet podwójnej analizy czasu (dual-time frame momentum), cena, czas i wzorce pozycji. Pozycja Dual Time Frame Momentum jest oparta o jego własny oscylator Dynamic Trader. Robert Miner jest prezesem firmy Dynamic Traders.

Więcej w czerwcowym "Rynku Kapitałowym"