Minikiwi debiutuje z przytupem

Przygodę z rynkiem rozpoczynają nowe owoce. Oferują je najwięksi detaliści, a plantatorzy dosadzają kolejne hektary

Wywołać rewolucję na rynku są w stanie nie tylko nowe technologie, ale także... nowe odmiany owoców. Takim przełomem była kiedyś malina polana. Wyhodował ją Instytut Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach. Wyróżnia się późnym owocowaniem, które — po „komercjalizacji wynalazku” — doprowadziło do tego, że dzięki wydłużonym w ten sposób sezonie i zbiorach, staliśmy się przed kilkoma laty największym producentem malin. W tym roku swoją „komercjalizację” zaczyna pełną parą przeżywać minikiwi. Owoc, którego jedną z odmian opracował naukowiec Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) , trafił właśnie do dwóch największych sieci handlowych w Polsce, czyli Biedronki i Lidla. Wcześniej był już eksportowany m.in. do Niemiec.

Łukasz Bednarczyk, który prowadzi Bednarczyk Berries wraz z żoną, zdecydował się w tym roku obsadzić kolejny hektar minikiwi. Przyznaje, że to dopiero żmudne początki budowy rynku, ale konsumenci bardzo dobrze reagują na nowe owoce i powtarzają zakupy.
Zobacz więcej

POWRACAJĄCY KLIENT:

Łukasz Bednarczyk, który prowadzi Bednarczyk Berries wraz z żoną, zdecydował się w tym roku obsadzić kolejny hektar minikiwi. Przyznaje, że to dopiero żmudne początki budowy rynku, ale konsumenci bardzo dobrze reagują na nowe owoce i powtarzają zakupy. Fot. GK

Początki

— To początek budowy rynku. Tak jak kiedyś borówka amerykańska była nowym owocem i dla producentów, i dla konsumentów, tak samo jest teraz z minikiwi. Dopiero zaczynamy edukować Polaków, czym są te owoce, a to praca na wiele lat — mówi Piotr Latocha, prof. SGGW, który pomaga w zakładaniu plantacji i od lat pracuje nad wprowadzeniem minikiwi na rynek detaliczny.

Dziś w Stowarzyszeniu Plantatorów Minikiwi działa 25 członków, którzy uprawiają te owoce na 45 hektarach. To plantacje w różnym stadium rozwoju — część z nich dopiero zacznie w pełni plonować.

— Pierwszy plon mieliśmy w tym roku i właśnie go sprzedajemy. Dla nas to pomysł na pierwszy własny biznes — moi rodzice zajmują się rolnictwem, ale tradycyjnym, bo uprawą zbóż, my szukaliśmy czegoś mniej typowego. Obsadzamy kolejny hektar minikiwi i do końca roku powinnyśmy mieć je na 3 hektarach. Oprócz tego mamy świdośliwę, czyli też nowość na polskim rynku, oraz borówkę — mówi Łukasz Bednarczyk z Bednarczyk Berries.

Piotr Latocha opowiada, że rozwój produkcji minikiwi widać w wielu krajach europejskich, a sadzonki wyhodowanej w SGGW odmiany bingo cieszą się popularnością również za granicą, m. in. w Portugalii, więc mamy też swój własny wkład naukowy w rozwój produkcji tych owoców.

— Około 20 lat temu minikiwi było głównie rośliną ozdobną, sadzoną w przydomowych ogródkach. Wprawdzie w latach 80. Francuzi podjęli próby wprowadzenia jej owoców na rynek, ale działo się to na bardzo małym obszarze i zakończyło niepowodzeniem. Badania nad minikiwi w SGGW prowadzone były już od lat 90. XX w. Na początku XXI w. minikiwi zaczęli interesować się także Belgowie, Niemcy, Szwajcarzy, Włosi i ponownie Francuzi. Minikiwi to owoc, który dzięki swojemu bogatemu składowi chemicznemu i działaniu prozdrowotnemu często jest traktowany jako superfood, a więc w pełni odpowiada na obecne trendy żywieniowe. Przede wszystkim obniża poziom cholesterolu i wspomaga układ pokarmowy — twierdzi Piotr Latocha.

Razem

Łukasz Bednarczyk mówi o pomyśle na wspólną sprzedaż w ramach stowarzyszenia. Większe, bo wspólne, wolumeny owoców pozwoliłyby zająć plantatorom silniejszą pozycję w negocjacjach handlowych i dotarcie do największych odbiorców, również za granicą.

— Dla rozwoju rynku owoców minikiwi kluczowa wydaje się dobra jakość owoców, co jest ogromnym wyzwaniem dla plantatorów, gdyż delikatna skórka z jednej strony jest zaletą, jednak z drugiej zwiększa podatność owoców na uszkodzenia, takie jak ordzawienia czy otarcia. Ponadto owoce muszą być oferowane konsumentom w odpowiednim stadium dojrzałości, co jest dużym wyzwaniem logistycznym. To z jednej strony wiele trudności, ale z drugiej ci, którzy podjęli uprawę jako pierwsi, mają najlepszą pozycję do rozwoju na tworzącym się rynku — przyznaje Piotr Latocha.

Na razie owoce sprzedawane są w formie świeżej, dostępne są więc tylko sezonowo, najczęściej przez kilka miesięcy.

— Robione są także pierwsze próby przetwórstwa tych owoców, głównie suszenia — dodaje Piotr Latocha.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Minikiwi debiutuje z przytupem