Minister liczy na kryzys

opublikowano: 30-10-2012, 00:00

Nowelizacja ustawy o strefach ekonomicznych — resort gospodarki nie raz się już na niej sparzył, ale znów próbuje.

„Never let a serious crisis go to waste”, czyli nie pozwólmy, by kryzys poszedł na marne — te słowa Rahma Emanuela z administracji Baracka Obamy powtarza dziś wielu polityków. Także w Polsce.

— To bardzo mądre słowa. Możemy teraz liczyć na większą otwartość wszystkich ministerstw, które wiedzą, że inwestorom trzeba pomagać. To moment na zmianę ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych (SSE) i mam nadzieję, że rozumie to Ministerstwo Finansów (MF). Najważniejsze zmiany to zdjęcie limitu funkcjonowania stref oraz wprowadzenie elastyczności w zatrudnieniu dla firm, które dostały zezwolenia przed 2008 r. — mówi Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki.

Poprawki dla wybranych

Dziś strefy mają działać do 2020 r. i już od roku eksperci powtarzają, że to słaby argument dla firm, które nie zdążą odebrać dopuszczalnej pomocy publicznej. Właśnie dlatego rok temu MG zapowiedziało nowelizację ustawy o SSE, ale potem zdecydowało, że szybciej będzie wydłużyć strefy do 2026 r. w rozporządzeniach. Niestety, dotychczas się to nie udało (patrz ramka). Elastyczność w zatrudnieniu — możliwość zatrudnienia do 20 proc. mniej pracowników, niż firma obiecała, wchodząc do strefy — została wprowadzona w sierpniu 2008 r. Objęła jednak tylko firmy, które dostały zezwolenia po tej dacie.

Tymczasem cała rzesza inwestorów z wielkimi projektami ma kłopoty ze spełnieniem obietnic (m.in. dlatego, że technologia idzie do przodu i coraz więcej prac wykonują za ludzi maszyny). Część przedsiębiorców indywidualnie negocjowała zmiany, w tym firmy z grupy LG, które zainwestowały w Kobierzycach pod Wrocławiem.

Ale to już było

Eksperci do nowego-starego pomysłu MG podchodzą z rezerwą. I słusznie, bo w starciu MG — MF przegrani są na pewno inwestorzy. Resort gospodarki już wielokrotnie próbował zmieniać przepisy dotyczące stref i bardzo często te próby kończyły się fiaskiem.

— Wydłużenie obowiązywania SSE do 2026 r. miało zostać przeprowadzone za pomocą rozporządzeń. To szybszy sposób. Dlatego decyzję, by wprowadzić tę zmianę w nowelizacji ustawy, uważam za krok w tył. Natomiast możliwość zredukowania poziomu zatrudnienia do 20 proc. musi zostać wprowadzona za pomocą nowelizacji ustawy. Dobrze, że ministerstwo do tego wraca, szkoda, że tak późno — komentuje Marek Sienkiewicz z Deloitte.

— Cieszę się, że temat stref leży na sercu kierownictwu MG. Bardzo liczę, że wreszcie rozpocznie się dialog między głównymi uczestnikami, czyli resortem gospodarki, finansów i przedsiębiorcami. Strefy, tak samo jak Inwestycje Polskie, przyczynią się do wzrostu gospodarczego. Strefy to też rodzaj inwestycji — gwarantujemy firmom zwolnienia podatkowe, a w zamian oczekujemy od nich tworzenia miejsc pracy — mówi Paweł Tynel z Ernst & Young.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu