Minister Wasiak dzwoni do Arki...

Anna DruśAnna Druś
opublikowano: 2014-09-29 00:00

Odprawa minister Wasiak to potężny zastrzyk finansowy i duże zaskoczenie dla radomskiej Arki — jednego z największych ośrodków młodzieżowego wolontariatu w Polsce

Kiedy w piątek rano zadzwonił sekretariat Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, prosząc o numer konta Stowarzyszenia Centrum Młodzieży Arka w Radomiu, ks. Andrzej Tuszyński czekał tylko, aż okaże się, że to żart. Ale o tym „żarcie” już po chwili trąbiła cała Polska, a telefony od żądnych komentarzy dziennikarzy zmieniły księdzu prezesowi cały piątkowy grafik. Maria Wasiak, minister infrastruktury, przekazała stowarzyszeniu odprawę, którą dostała z PKP. — Nie spotkałem pani minister osobiście, mimo że jest z Radomia. Jej gest to dla nas zaskoczenie i potężny zastrzyk finansowy — przyznaje ks. Tuszyński, radomska postać legenda, okrzyknięty w 2012 r. przez redakcję „Newsweeka” Społecznikiem Roku.

PRAWDZIWE ŚWIĘTO:
PRAWDZIWE ŚWIĘTO:
Finansowy prezent od pani minister to prawdziwy „dzień dziecka” dla radomskiej Arki. Każdego dnia stowarzyszenie karmi 500 dzieci, organizuje też dla nich wyjazdy, kółka zainteresowań i liczne imprezy. W zeszłym roku z jej pomocy skorzystało 3 tys. podopiecznych.
[FOT. STOWARZYSZENIE CENTRUM MŁODZIEŻY ARKA]

— Z samego „jednego procentu” udaje nam się zebrać rocznie 50 tys. zł, a tu naraz 10 razy więcej — cieszy się ksiądz.

Nie tylko on, ale także samo stowarzyszenie to od 15 lat świetnie rozpoznawalna marka w tym mieście. Prowadzą już 40 młodzieżowych klubów z zajęciami pozalekcyjnymi, 3 świetlice, stołówkę, scenę muzyczną, galerię dziecięcej twórczości, karmią bezpłatnie codziennie 500 dzieci, fundują im stypendia, wysyłają na wakacje. Do obsługi, prócz 20 etatowych pracowników, „zatrudniają” też 1300 wolontariuszy młodzieżowych, wyciągających zagrożonych patologią młodych ze „złych” środowisk. Ks. Tuszyński nie wie jeszcze, na co konkretnie przeznaczy pomniejszone o podatek 510 tys. zł odprawy pani minister, bo — jak tłumaczy — zdecyduje o tym dopiero zarząd stowarzyszenia. Bieżącą działalność Arka finansuje na różne sposoby. Zgłaszają się po fundusze do miasta Radom — ich największego darczyńcy (680 tys. zł w 2013 r.), piszą wnioski o granty unijne, współpracują z Polsko-Amerykańską Fundacją Wolności, zbierają używaną odzież. Są głównym partnerem gminy w walce z narkomanią i alkoholizmem wśród młodzieży, a także z patologiami dzieci z dysfunkcyjnych rodzin.

— Są w Radomiu tak znani, że dzieciaki same się do nich garną, najpierw na zajęcia w świetlicach, potem do pracy z innymi — opowiada Dawid Puton, dziennikarz lokalnego Radia Rekord, który robił materiały o działalności stowarzyszenia. Przyznaje, że bez Arki Radom byłby dziś innymi miastem, zarówno w sferze społecznej, jak i kulturalnej. Arka powstała w 1999 r. jako Katolickie Centrum Młodzieży Arka. Status stowarzyszenia zyskało w 2002 r., a organizacją pożytku publicznego stało się w 2005 r. W ubiegłym roku działaniami statutowymi objęto 3 tys. radomian i 20 instytucji.