Minister zdrowia chce antytytoniowego funduszu

opublikowano: 18-03-2014, 00:00

Na walkę z paleniem państwo wydaje 1 proc. tego, co powinno. Resort zdrowia obiecuje, że to zmieni.

Martwe przepisy o walce ze skutkami palenia tytoniu — przynoszącego co roku budżetowi ponad 20 mld zł z akcyzy i VAT — mogą w końcu ożyć. Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nowelizacją ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych oraz rozkręceniem Programu Ograniczania Zdrowotnych Następstw Palenia Tytoniu (POZNPT), którego realizację w ubiegłym roku negatywnie oceniła Najwyższa Izba Kontroli (NIK). W ubiegłym tygodniu przedstawiciele resortu tłumaczyli się z małej aktywności w walce z paleniemsejmowej komisji kontroli państwowej.

CIUŁANIE KASY:
 Kierowany przez Bartosza Arłukowicza resort zdrowia na walkę z paleniem był w stanie wygospodarować niespełna 1 mln zł rocznie. Jeśli uda mu się stworzyć finansowany z tytoniowych podatków fundusz, będzie miał na to kilkadziesiąt razy więcej.
 [FOT. WM]
CIUŁANIE KASY: Kierowany przez Bartosza Arłukowicza resort zdrowia na walkę z paleniem był w stanie wygospodarować niespełna 1 mln zł rocznie. Jeśli uda mu się stworzyć finansowany z tytoniowych podatków fundusz, będzie miał na to kilkadziesiąt razy więcej. [FOT. WM]
None
None

„Podstawowym ograniczeniem, uniemożliwiającym osiągnięcie oczekiwanych rezultatów w dziedzinie ochrony zdrowia ludności przed chorobami odtytoniowymi, jest niedostatek środków finansowych, który uniemożliwia odpowiednią realizację celów programu” — podkreślał w odpowiedzi na poselski dezyderat Igor Radziewicz-Winnicki, podsekretarz stanu w resorcie zdrowia.

Co roku w wyniku palenia tytoniu umiera w Polsce 90 tys. osób, do tego dochodzi blisko 2 tys. zgonów biernych palaczy. Zgodnie z ustawą, państwo powinno na walkę z paleniem wydawać rocznie pieniądze równe 0,5 proc. wpływów akcyzowych — tylko w 2011 r. powinno to być 91 mln zł. Tymczasem, zgodnie z raportem NIK, przeciętnie wydaje na to… niespełna 1 mln zł.

Dlaczego? Dlatego, że — jak zwracało uwagę Ministerstwo Finansów — „przepisy nie stanowią, iż 0,5 proc. wpływów z podatku akcyzowego od wyrobów tytoniowych przekazywane jest bezpośrednio na finansowanie programu, natomiast oznaczają one, że corocznie na realizację programu poszczególni realizatorzy powinni łącznie przeznaczać równowartość 0,5 proc. wpływów z tego podatku”. A resort zdrowia takich pieniędzy po prostu nie miał. Teraz próbuje to zmienić, precyzując zapisy ustawy.

„Ministerstwo Zdrowia zaproponuje stworzenie tzw. funduszu na profilaktyki uzależnień od tytoniu, którego dysponentem będzie minister właściwy ds. zdrowia. Przychodem funduszu byłyby opłaty od sprzedanych wyrobów tytoniowych” — tłumaczy Igor Radziewicz-Winnicki.

Na razie nie wiadomo, jak na plany resortu zdrowia zapatruje się Ministerstwo Finansów, do którego trafiają pieniądze z tytoniowych podatków. W ubiegłym roku wpływy z akcyzy po raz pierwszy od lat spadły — do listopada wyniosły 16,8 mld zł, czyli były o 327 mln zł niższe niż rok wcześniej. Danych za grudzień resort na razie nie ujawnia, ale szef Służby Celnej Jacek Kapica podkreślał na łamach „PB”, że „trendy rynkowe się zmieniają i trzeba przyzwyczaić się do tego, że wpływy z akcyzy tytoniowej rosnąć już nie będą”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane