Ministerstwo pod rękę z RPP

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2004-08-04 00:00

Resort finansów postanowił wspomóc RPP w walce ze wzrostem cen i przedstawił prognozę, zgodnie z którą inflacja za rok spadnie do 2,5 proc.

Już nie tylko Rada Polityki Pieniężnej stara się łagodzić oczekiwania inflacyjne, które według jej członków są obecnie największym zagrożeniem, mogącym nakręcić spiralę wzrostu cen. W sukurs przyszło jej wczoraj Ministerstwo Finansów, które opublikowało uspokajającą prognozę, zgodnie z którą w drugiej połowie roku inflacja spadnie do 2,5 proc.

„Ministerstwo Finansów prog-nozuje spadek inflacji do 2,5 proc. w drugiej połowie 2005 r., zakładając odwrócenie negatywnych szoków podażowych oraz utrzymanie restrykcyjnej polityki pieniężnej” — napisało ministerstwo w komunikacie.

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu doszło do spotkania wicepremiera Jerzego Hausnera i Mirosława Gronickiego, ministra finansów, z władzami Narodowego Banku Polskiego. Zanosi się na dobrą współpracę banku centralnego z władzami monetarnymi. Na pewno nie należy spodziewać się znanych już protestów ministrów przeciw podwyżkom stóp.

— Resort liczy się z koniecznością zaostrzenia polityki pieniężnej, żeby zredukować inflację — twierdzi Piotr Kalisz, ekonomista PKO BP.

— Myślę, że prognoza inflacyjna ministerstwa oparta jest na wyliczeniach. Choć nie da się wykluczyć, że chce także zapobiegać oczekiwaniom inflacyjnym — przyznaje Maciej Krzak, główny ekonomista Banku Handlo- wego.

Jego zdaniem, spadek inflacji do 2,5 proc. w drugiej połowie przyszłego roku jest jak najbardziej prawdopodobny. Już teraz jesteśmy blisko szczytu inflacji, która w lipcu wyniosła prawdopodobnie około 4,7 proc.

— Potem powinien nastąpić okres spadku. Pomoże w tym także rosnąca baza statystyczna — twierdzi Maciej Krzak.