Po miesiącach milczenia francuskie konsorcjum oferujące Polsce samolot wielozadaniowy Mirage wreszcie odkryło karty. Francuzi zaproponują samolot wartości 40 mln USD (160 mln zł) i zainwestują w newralgiczne sektory gospodarki. Oczywiście tylko wtedy, gdy zwyciężą w konkursie.
Ostateczną ofertę cenową i offsetową Francuzi przedstawią polskiemu rządowi 12 listopada, czyli w terminie wyznaczonym przez komisję przetargową. Wczoraj jednak Francuzi ujawnili ogólny zarys swojej propozycji. Okazuje się, że propozycja konsorcjum, w którym rej wiodą Dassault, Snecma, Thales (dawny Thompson) i MBDA (dawna Matra) może być interesująca dla Ministerstwa Gospodarki. Francuzi bowiem zapowiadają inwestycje w sektory, którym nie wiedzie się obecnie najlepiej. Na ich celowniku znalazły się m.in. przemysł stoczniowy, hutniczy, chemiczny, samochodowy, jak również ochrona środowiska, tekstylia i sektor rolno-spożywczy. Niestety, przedstawiciele Dassault nie są skorzy do ujawniania konkretów. Wiadomo, że ich głównym hasłem jest elastyczność oferty. Wiadomo też — przynajmniej tak deklarują Francuzi — że inwestycje nie będą polegały wyłącznie na zakupach towarów w naszym kraju.
— Preferujemy inwestycje kapitałowe — twierdzi Yves Robins, wiceprezes ds. współpracy międzynarodowej Dassault Aviation.
Jego zdaniem, o wiarygodności oferty świadczy fakt, że w ciągu 30 lat konsorcjum zainwestowało w ramach offsetu około 45 mld EUR w 50 krajach, które zdecydowały się na wybór ich uzbrojenia.
Yves Robins zdementował też plotki o tym, że Mirage jest dwukrotnie droższy od F-16.
— Ceny maszyn są zbliżone i wynoszą około 40 mln USD (prawie 170 mln zł) — zapewnia.
O kontrakt, wyceniany na 14 mld zł, ubiegają się jeszcze amerykański Zespół F-16 oraz szwedzko-brytyjskie konsorcjum BaE Systems.