Mirosław Taras idzie do sądu

Grzegorz NawackiGrzegorz Nawacki
opublikowano: 2012-10-04 21:00

Nagle odwołany prezes Bogdanki chce dowieść w sądzie, że jej rada nadzorcza złamała prawo. W pył rozbija zarzuty z raportu E&Y.

„Nic o tym nie wiem”. „Miał być jakiś raport, który miał być przyczynkiem do dyskusji, ale najwyraźniej na posiedzeniu rady zwyciężyły emocje”. „Wygląda na to, że rada nam się zbyt usamodzielniła” — tak nagłe odwołanie Mirosława Tarasa, prezesa Bogdanki, komentowali zarządzający funduszami w rozmowie z „PB” wieczorem w dniu odwołania. Pytani o ocenę prezesa wypowiadali się pozytywnie, ale zasłaniali się, że rada nadzorcza ma wątpliwości i zamówiła audyt. I właśnie wyniki raportu Ernst & Young (E&Y), dotyczącego „procedur zakupowych, zwłaszcza w obszarze robót górniczych, ze szczególnym uwzględnieniem konfliktów interesów”, skłoniły ją do odwołania prezesa.

Dlaczego rada odwołała prezesa?

— Przyczyną odwołania prezesa nie był raport audytora. Po zapoznaniu się z audytem rada oczekiwała wdrożenia zmian zmierzających do zwiększenia konkurencyjności i minimalizacji konfliktów interesów w przetargach. Prezes nie chciał ich wdrożyć i nie wykazał chęci do współpracy, dlatego podjęliśmy taką decyzję — tłumaczy Raimondo Eggink, członek rady nadzorczej Bogdanki.

Odwołany prezes twierdzi, że wykazywał dobrą wolę, ale pewnych granic nie mógł przekroczyć.

— Z niektórymi członkami rady byłem w sporze dotyczącym podziału kompetencji. Rada ma zajmować się nadzorem, a zarząd zarządzaniem. Nie mogłem zgodzić się na to, by rada operacyjnie zarządzała spółką, wydając wiążące polecenia z zagrożeniem odwołania, co niektóre osoby próbowały robić. Zarząd był gotowy wprowadzić usprawnienia i ulepszenia w procedurze przetargowej, ale nigdy z naruszeniem prawa, w szczególności prawa zamówień publicznych oraz interesu spółki — mówi Mirosław Taras.

Z ostatniej chwili:

Do Prokuratury Okręgowej w Lublinie wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, złożone wcześniej do CBA przez byłego prezesa Kopalni Bogdanka Mirosława Tarasa. Został on odwołany z funkcji prezesa kopalni w zeszłym tygodniu. Więcej>>

Podczas piątkowej konferencji Mirosław Taras,powiedział: "Mój pozew ma jeden cel, czyli ochronę dóbr osobistych, dobrego imienia jako menedżera. Nie zamierzam wracać do Bogdanki,a przynajmniej nie przy obecnym składzie rady nadzorczej. Toczymy spór o zasady.

Odpowiadając na pytanie dot. dzisiejszej publikacji w PB,a konkretnie doniesień o korupcji: Tak,byłem w CBA. Dla dobra sprawy nic więcej nie powiem. To sprawa dla odpowiednich organów.

 

Więcej w piątkowym "Pulsie Biznesu" oraz archiwum PB>>