Mleczarnie tracą rynek jogurtów

Witold Choiński
opublikowano: 1999-04-23 00:00

Mleczarnie tracą rynek jogurtów

POTRZEBNY PROGRAM: Jedynie tworzenie dużych holdingów mleczarskich pozwoli wygospodarować pieniądze na walkę z zachodnimi firmami — twierdzi Teresa Krystman, prezes zarządu SM Gdańsk Maćkowy. fot. ARC

Znaczna część krajowych producentów jogurtów straciła już 40-60 proc. swoich rynków zbytu, głównie na rzecz importowanej Jogobelli.

Jeśli szybko nie zostanie uruchomiony program restrukturyzacji polskiego mleczarstwa, walka o rynek będzie się toczyła bez udziału polskich firm, uważają ich prezesi.

Niemiecki Zott, importer jogurtów Jogobella, już wygrał rywalizację w hurtowniach i innych sieciach dystrybucji. Zott zaoferował dwa razy większe rabaty niż polscy producenci. Mleczarnie straciły prawie 60 proc. swoich rynków zbytu.

— Tylko produkcja jogurtów jest jeszcze rentowna. To pozwalało utrzymać się na rynku. Dzięki niej mogliśmy utrzymać satysfakcjonującą cenę mleka dla jego producentów — mówi Teresa Krystman, prezes SM Gdańsk Maćkowy.

Jej zdaniem, należy pamiętać, że z każdą mleczarnią współpracuje parę tysięcy rolników, których byt w dużym stopniu zależy od mleczarni.

Stracony rynek

Anna Szarkowska, prezes zarządu Łódzkiej Spółdzielni Mleczarskiej, twierdzi, że cło zaporowe na import jogurtów z krajów Unii Europejskiej wprowadzono zbyt późno. Powinno ono wejść w życie już w pierwszym półroczu 1998 roku.

— Import nasilił się w drugim półroczu ubiegłego roku. Jogobella praktycznie podporządkowała sobie rynek — mówi Anna Szarkowska.

Gdańska mleczarnia straciła w ostatnim czasie do 50 proc. rynku zbytu na jogurty. Łódzka firma natomiast zmniejszyła produkcję o 40 proc.

Konieczne pieniądze

Producenci apelują o jak najszybsze uruchomienie programu restrukturyzacji mleczarstwa (opracowanego przez Krajowy Związek Spółdzielni Mleczarskich i resort rolnictwa). Pozwoli on zdobyć pieniądze na tworzenie silnych polskich holdingów mleczarskich (część pieniędzy miałaby pochodzić z budżetu) oraz wprowadzenie specjalizacji produkcji, a co za tym idzie zwiększenie rentowności mleczarni. Program wciąż jednak czeka na zatwierdzenie przez rząd.